Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Wczasy nad jeziorami

- Na wystawę Wczasy wybraliśmy fotografie powstałe w ramach naszego dokumentalnego projektu Płaszczyzny wspólne, tym razem skupiającego się na wielkopolskich kurortach jeziornych - Skorzęcinie, Powidzu i Zbąszyniu. Ludzie chcą tam wypoczywać, czasem w ścisku, z dala od wody - mówi Anka Gregorczyk*, a Łukasz Szamałek** dodaje: - Na co dzień ludzie żyją bardziej indywidualnie, coraz bardziej odgradzają się, a nad jeziorami są skupieni na małej przestrzeni, razem. To ciekawe zjawisko.

.
WCZASY - Skorzęcin 2019, fot. Kamil Figas

Jak wyglądały wasze fotograficzne wyjazdy na Wczasy - stawialiście na przypadkowość, czy mieliście twardy harmonogram?

Łukasz Szamałek: Było w tym dużo spontaniczności. Samo robienie zdjęć wiązało się z wmieszaniem się w tłum. My również byliśmy "na wczasach". Mieliśmy wynajęty domek w Powidzu, który jest bardzo blisko Skorzęcina. To jedne z najważniejszych miejscowości wypoczynkowych w Wielkopolsce.

Anka Gregorczyk: Skorzęcin i Powidz to bardzo popularne miejsca. Żeby wynająć sobie domek trzeba to robić z dużym wyprzedzeniem i wszystko mieć doskonale zaplanowane. Polska pogoda utrudnia planowanie - czasem trzeba wszystko rzucić i po prostu pojechać nad jezioro, a czasem po prostu fotografować.

Dlaczego wybraliście miejscowości nad zbiornikami wodnymi?

A.G.: Kurorty jeziorne mają na tyle specyficzny klimat, że warto poświęcić im uwagę. Czas spędzany nad wodą jest zawsze przyjemniejszy. Szum wody i jej toń wyzwalają w ludziach poczucie chęci znalezienia się poza czasem. Robiąc niepozorne fotografie plażowiczów zauważyliśmy jednak, że jeziora w Wielkopolsce wskazują na wiele powiązanych ze sobą zjawisk.

Ł.S.: Mnie przyciąga woda - i to, jak ona przyciąga innych. Zogniskowanie zainteresowania wypoczynkiem na łonie natury, które się dokonuje nad jeziorami, pozwala na zaobserwowanie o wiele więcej niż na co dzień. To sytuacje, w których ludzie są wytrącenia z codzienności, ale zarazem nadal znajdują się dość blisko domu. Wczasy nad jeziorem odbywają się często kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania. Jest się jednocześnie na wakacjach, a jednak i "u siebie".

Czy te wielkopolskie wczasy dzisiaj i kiedyś czymś się od siebie różnią?

A.G.: Robiąc wcześniej rekonesans zwróciliśmy uwagę na to, że tematyka znikającej wody w Wielkopolsce jest bardzo istotnym zjawiskiem. Miejsca nad jeziorami zmieniają swój charakter pod względem ekologii. Chcieliśmy zobaczyć, jak to wpływa na spędzanie czasu nad nimi.

Ł.S.: Cieszy mnie, że żyjemy w czasach dobrobytu - co widać również nad jeziorami. Wypoczynek dzisiaj wygląda zupełnie inaczej, niż kilkanaście lat temu. Formy spędzania czasu nad wodą są coraz bardziej zróżnicowane. Ludzie pływają na deskach windsurfingowych, na kite'cie, mogą nurkować, żeglować... Jednak gdy ta oferta spędzania wolnego czasu stale poszerza się, to wody, która to wszystko umożliwia, jest coraz mniej...

A.G.:... A plastiku jest za to coraz więcej.

Czyli Wczasy dotyczą również tematyki ekologicznej?

A.G: Nie użyłabym takiego sformułowania. To dla nas raczej równoległy wątek - choć chcieliśmy, żeby był podskórnie wyczuwalny na wystawie. Zwróciliśmy uwagę, że ta kwestia stała się dla różnych zjawisk zaledwie tematem "w tle". Wszyscy ją dostrzegamy, ale sprawy toczą się, a my żyjemy sobie dalej.

Ł.S.: Plaże są coraz większe - i to jest super, bo zmieści się na nich więcej ręczników. Ale wynika to z tego, że woda nam "ucieka". To częsty temat rozmów nad jeziorami. Nie raz słyszeliśmy rozmowy plażowiczów zaczynające się od wymiany uwag o pogodzie, by przejść do klasycznego już "no, wody jest mało". Ale zwykle to już wszystko, co ludzie mają do powiedzenia w tym temacie.

Jak ten brak wody wpływa na krajobraz wczasowiczów?

A.G.: Niektórzy odpoczywający na pomostach cieszą się, że wreszcie nikt na nich nie chlapie. W stosunku do lustra wody pomosty obecnie znajdują się tak wysoko, że można je faktycznie traktować jako po prostu dodatkowe miejsca do opalania. Pomosty zaczynają też być niebezpieczne, gdy na przykład znajdują się półtora metra nad wodą o głębokości 30-40 cm.

Ł.S.: Niektóre kąpieliska niedługo będą z nich rezygnować, bo sens pomostów stojących wysoko nad wodą zanika. Ciągłe gonienie za taflą jeziora jest też kosztowne.

Scharakteryzujcie jedno miejsce, które odwiedziliście na Wczasach.

A.G: Skorzęcin funkcjonuje w świadomości wielu ludzi jako nadjeziorne Mielno. To miejsce głośne i imprezowe. Jest tam wiele osobnych ośrodków  i dziesiątki typów architektury wypoczynkowej, która się bardzo zmienia. Stara się uwspółcześniać, ale jest nadal zaklęta w PRL-owskim klimacie. Ludzie spędzają wakacje w przyczepach kempingowych, w namiotach, które stawiają również pomiędzy chodnikami - chcą wypoczywać i bawić się za wszelką cenę, byle być razem i w środku wydarzeń.

Ł.S.: Skorzęcin jest przepełniony plastikiem. Z kolei Powidz przed wojną był uzdrowiskiem i ta atmosfera w nim pozostała. Wydaje mi się, że można tam bardziej odpocząć. Jest tam inny rodzaj muzyki i plażowiczów. Jest bardziej wielkomiejski. Jezioro w Powidzu jest dużo większe i daje więcej możliwości, jeśli chodzi o formy aktywnego wypoczynku.

Ciekaw jestem też wielu zdjęć wytatuowanych postaci, które trafiły na wystawę. Czy to dla was obserwacja o charakterze socjologicznym, śledzenie zmian pokoleniowych poprzez podejście do tego czy powinno się tatuować i jak można to robić?

Kamil Figas***: Tatuaż jest zjawiskiem popkulturowym. Chyba prawie każdy ma tatuaż. To nie jest nic wyjątkowego. Kiedyś może i dziwiły, dziś są rzeczą zupełnie normalną. Jestem w trakcie realizacji swojego autorskiego projektu fotograficznego dotyczącego kultury tatuażu. Interesują mnie głównie ludzie, to co sobie tatuują, jakie są związane z tym historie. Bardzo często ich o to pytam.

A.G.: Czas letni pokazuje, że wielu z nas ma tatuaże, choć może nie zawsze są piękne czy symboliczne.

Ł.S.: Ja osobiście patrzę na tatuaże jako przejaw dobrobytu, wiążącej się z nim potrzeby indywidualizacji. To nie przypadek, że nad jeziorami ludzie też chcą ją zamanifestować.

K.F.: Tatuaże to nie są też tanie zachcianki.
Co daje wam fotografowanie w kolektywie FOTSPOT?

A.G.: Wspólne działania pomagają popatrzeć na podejmowane przez nas tematy z różnych perspektyw. Każdy fotograf ma własny język i sposób postrzegania rzeczywistości. Fotografia autorska to jednak komunikat w jedną stronę, dzielenie się jedynie pojedynczą obserwacją. W kolektywnie głos zaczyna być wspólny. Szukamy odpowiedzi na pytania stając ponad indywidualnym ego. Nasze indywidualne komunikaty stają się przyczynkiem do dyskusji.

Ł.S.: To również okazja do polepszania efektów pracy poprzez wzajemne uzupełnianie się. Daje nam to możliwość wspólnego patrzenia na wykonany materiał, co jest bardzo trudne dla pojedynczego fotografa. Patrząc grupowo na to, co już zrobiliśmy, możemy nawzajem dyskutować o tym, jaki może to mieć szerszy sens.

K.F.: Myślę, że w działaniach grupowych każdy fotograf może się lepiej rozwijać, bo uczy się również od drugiej osoby. To inna praca niż działanie samodzielne. To jakby poszerzenie swoich możliwości.

Rozmawiał Marek S. Bochniarz

  • wystawa Wczasy grupy FOTSPOT
  • wernisaż i koncert DJ Kubosh: 4.01, g. 18
  • Galeria Centrala
  • Kamil Figas, Anka Gregorczyk, Justyna Sulejewska, Łukasz Szamałek, Karol Szymkowiak: 16.01, g.18.30 - spotkanie autorskie wokół wystawy i projektów fotograficznych Fotspot
  • wystawa czynna do 25.01

*Anka Gregorczyk - artystka fotograf, dokumentalistka, kuratorka wystaw, założycielka Fotspot i Galerii CENTRALA, absolwentka UAM, studentka UAP, laureatka licznych nagród i wyróżnień w dziedzinie fotografii.

** Łukasz Szamałek - fotograf dokumentalista, współzałożyciel Galerii Centrala oraz Fotspot, absolwent programu mentorskiego Sputnik Photos; laureat DEBUTS 2017 oraz kilku edycji Wielkopolska Press Photo.

*** Kamil Figas - fotograf dokumentalista, absolwent fotografii w Collegium Da Vinci oraz programu mentorskiego Sputnik Photos; laureat nagród i wyróżnień w konkursach fotograficznych m.in. Moja Wielkopolska.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020