Kultura Poznań.pl

Sztuka

opublikowano:

Jak to jest znaleźć się w obrazie?

Dla jednych mroczne i niepokojące, dla innych oniryczne i baśniowe, dla samego autora - romantyczne. Twórczości Beksińskiego można się lękać albo ją podziwiać, nie sposób jednak pomylić jej z żadną inną. Malarz należy bowiem do nielicznego grona artystów, którym udało się wypracować własny, indywidualny i bezbłędnie rozpoznawalny język w sztuce. Etapy dochodzenia do finalnego geniuszu i mniej znane jego miłośnikom rozdziały artystycznego dojrzewania doskonale unaocznia otwarta właśnie w Starym Browarze wystawa o dobrze oddającym jej charakter tytule Beksiński nieznany.

.
fot. B. Ochenduszka

Najpierw - jeszcze w latach 50-tych była fotografia. Dopiero potem rysunki (w tym okres absolutnej fascynacji grafiką komputerową i jej postępującymi możliwościami na przełomie wieków) i malarstwo, z którym najbardziej jest kojarzony i które w latach 70-tych i 80-tych przyniosło mu status uznanego i oryginalnego artysty nie tylko w kraju, ale i za granicą. Swoje prace zaczął wystawiać wtedy we Francji, Niemczech czy Japonii, a świat dowiedział się, że Zdzisław Beksiński z kraju nad Wisłą jest twórcą nowego nurtu w malarstwie - realizmu magicznego.

Wystawa w Galerii na Dziedzińcu Sztuki Starego Browaru przedstawia jego najmniej znane prace, co niewątpliwie podnosi wartość ekspozycji. Zajmuje trzy osobne pomieszczenia, z których każde znajduje się na innym piętrze budynku. Kolejność jej zwiedzania jest dowolna, ale warto rozpocząć je od poziomu drugiego (fotografia), by następnie wejść na trzecie piętro (rysunki) i zakończyć wędrówkę na parterze (obrazy i VR).Wyruszamy.

Prace fotograficzne pochodzące z lat 1955-1960 wymykają się jednoznacznej ocenie. Widać w nich stopniowy rozwój jeśli chodzi o wykorzystanie technik malarskich, za to łączy je jeden wspólny mianownik - czarno-biała paleta kolorów i charakterystyczna wrażliwość artysty. Zaczyna się klasycznie, od przestronnych pejzaży i intrygujących portretów, za każdym razem nieprzegadanych i urzekających widza minimalną liczbą obiektów. Styl Beksińskiego - fotografika następnie stopniowo przechodzi w fotograficzne eksperymenty, jak na pięknej fotografii starca, która powielana wielokrotnie przez Beksińskiego, fotografowana kolejno już na wywoływanych odbitkach, jeszcze silniej wydobywa z portretu wyraźne kontury bruzd i zmarszczek. Kończy się natomiast na osobliwych kolażach, łączących ze sobą pozornie nieprzystające do siebie obrazy. Jak choćby praca pod tytułem Nóż, w której artysta zestawił ze sobą portret młodego mężczyzny, nagą kobietę w kąpieli i tytułowy przedmiot. Co chciał przez to powiedzieć? To niejednoznaczne, możliwe jednak, że w ten właśnie sposób zaspokajał odwieczne marzenie o zostaniu reżyserem filmowym, który często przecież opowiada jakąś historię przy użyciu skojarzeniowych skrótów.

Osobną salę na najwyższym piętrze zajmują rysunki, które potwierdzają tylko malarski talent i wyobraźnię artysty i są często wyraźnymi pierwowzorami jego późniejszych obrazów na płótnie (a właściwie na płycie pilśniowej, bo na płótnie namalował tylko kilka obrazów, z których prawie żaden nie przetrwał próby czasu). Mamy tu więc szereg impresji węglem i kolorem, które stanowią znakomity wstęp do ostatniego etapu wystawy, a mianowicie miniatur obrazów, uszeregowanych okresami, którym znawcy jego twórczości zdążyli już nadać odpowiednie nazwy, w zależności od ich charakteru i dominujących środków wyrazu. W tym najlepiej chyba kojarzony "okres fantastyczny", którym Beksiński ostatecznie umocnił swoją pozycję w świecie sztuki współczesnej. Niezwykle ciekawym i wręcz zaskakującym pomysłem okazało się być umieszczenie na początku tej sekwencji prac najwcześniejszych. I to w dosłownym rozumieniu tego słowa, bo znajdziemy tu całą tablicę dziecięcych rysunków małego Zdzisia, dodatkowo opatrzonych urokliwymi opisami jego matki. Wśród tych "smaczków" m.in. dziewczynka, która pod wpływem czarów zamieniła się w wielbłąda czy samochód z "silnie zarysowaną klamką".

Na dwóch z trzech poziomów wystawy prezentację prac uzupełniają dodatkowo filmowe ekrany, na których widzowie obejrzeć mogą mało znane filmy dokumentalne udostępnione na potrzeby wydarzenia przez Fundację Beksińskich, jednego z organizatorów wystawy. Warto poświęcić czas i przysiąść na chwilę przed ekranem, na którym na temat prac znajdujących się na wystawie wypowiadają się krytycy sztuki - to idealne uzupełnienie jej opisu, który na samych planszach występuje w bardzo okrojonym kształcie. O wartości nagrań na których wypowiada się (jak zwykle ze swadą i humorem) sam bohater wydarzenia czy szkolni znajomi Tomka Beksińskiego (któremu poświęcony jest osobny film) nie trzeba chyba nikogo zapewniać. Podobnie jak o wartości pokazu VR (Virtual Reality), uzupełnionego sugestywną muzyką, który na koniec pozwala nam na kilka minut znaleźć się w samym środku obrazów Beksińskiego. A to trochę tak, jak z miejsca znaleźć się we śnie, choć sam Beksiński do końca życia zaprzeczał, by jego obrazy miały cokolwiek wspólnego z tym, co przytrafia mu się kiedy śpi.

Anna Solak

  • wystawa Beksiński nieznany
  • Galeria na Dziedzińcu Sztuki, Stary Browar
  • czynna do 30.04
  • bilety: 10 zł (wystawa) i 10 zł (VR)

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018