Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Trzej przyjaciele na deskach

Amerykańskie kino niemal zawsze opowiada o sukcesach. O zwycięstwach odnoszonych wbrew przeciwnościom losu. Klęska to coś, czego Amerykanie się boją. Nawet w dokumentach rzeczywistość jest kształtowana tak, by ostatecznie podsunąć nam krzepiące przesłanie. Film "Jutro albo pojutrze" nie stanowi jakiegoś skrajnie odmiennego wyjątku od tej reguły, jednak warto mu się przyjrzeć bliżej, gdyż gros tej opowieści wypełniają porażki.

.
fot. materiały dystrybutora

Zaczyna się radośnie, od brawurowej jazdy trzech skate'ów po ulicach Rockfort, miasta w stanie Illinois. To Zack, Keire i reżyser, Bing Liu, który w wieku nastoletnim po prostu zaczął kręcić kamerą zabawy swoje i swoich kumpli. Potem przez wiele lat towarzyszył im wiernie, rejestrując kolejne zakręty ich życia.

Chłopaki dorastają. Zack się żeni, zostaje ojcem. Keire dostaje swoją pierwszą pracę w restauracji, "na zmywaku". Bing natomiast zmaga się z rodzinną traumą, jego ojczym przez dwie dekady bił żonę i jej synów.

Bohaterowie mają coraz mniej czasu, by się spotkać i beztrosko poszaleć na deskach. W dodatku Rockfort to miasto dotknięte bezrobociem, przestępczością, nienawiścią rasową (Keire jest czarnoskóry, Bing zaś ma azjatyckie korzenie). Na młodych ludzi nie czeka tutaj świetlana przyszłość. Kolejne lata to dla trójki przyjaciół czas marazmu lub wręcz upadków, z których mozolnie próbują się podnieść. A nuż jutro albo pojutrze coś się zmieni na lepsze. Udział w dokumencie traktują jako rodzaj terapii i szansę na jakiś sukces.

I tak też się staje. W amerykańskiej produkcji musi przecież pojawić się światełko w tunelu. Bohaterowie zaprowadzą w swoim życiu jako taki ład. Najważniejsze zaś, że Bing skończy film, za który otrzyma nominację do Oscara. Czy teraz życie Zacka, Keire'a i Binga będzie bajką? Może dowiemy się o tym z filmu Jutro, pojutrze albo... nigdy?

Bartosz Żurawiecki

  • "Jutro albo pojutrze"
  • reż. Bing Liu
  • premiera 5.04

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019