Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Zrób z tą muzyką co chcesz

- Bloki robimy dla przyjemności tworzenia tego, co chcemy - mówi Piotr Kowalski, który wraz z Pauliną Ślusarek tworzy duet Bloki*. W styczniu wydali swój drugi album "Bipolar".

.
fot. M. Klapiszewska

Na swoim fejsbukowym fanpejdżu piszecie: "Polecamy się na śniadanie, obiad i kolację". Do czego służy muzyka Bloków? Jest przeznaczona na sytuacje koncertowe czy nie tylko?

Piotr Kowalski: Do czego? Do słuchania, do tańca...

Paulina Ślusarek: Możesz robić z nią, co zechcesz. Nie zdradzam naszych zamysłów, lubię słuchać opinii innych na temat naszej muzyki. Ludzie powinni mieć wolność interpretacji, a każdy dzięki temu ma trochę inne wrażenie - i mi się to bardzo podoba. Jest na naszej płycie utwór "Push in Pusheen", który trochę odstaje od reszty, jest lekko nerwowy i kwaśny. Słuchacze bardzo różnie go odbierają, dotyka w nich innych emocji.

Czemu zdecydowaliście się na akcję crowdfundingową na portalu Wspieram.to?

PK: Nie było nas stać na wydanie tej płyty. Chcieliśmy też lepiej ją przygotować, zapłacić za mastering i zrobić teledysk. "Bipolar" mogłoby być przeze mnie, chałupniczo zmasterowane i wrzucone tylko na Bandcamp, czegoś by jednak brakowało. Teraz mamy fizyczny nośnik i możemy dalej puszczać go w świat. Poprzedni album "Dance that!" wydaliśmy na CD i winylu, przeznaczyliśmy je na nagrody na Wspieram.to.

PŚ: Nie zakładaliśmy dużego nakładu. Ludzie na płyty zbierają po 30 tys. złotych. Naszym celem było raptem 6,5 tys. Wcześniej sporo zrobiliśmy przy tym albumie własnym sumptem.  Muzyka na "Bipolar" wymagała dobrej produkcji - nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy kiepsko ją wydać, nie brzmiałaby wtedy wcale. Na to właśnie potrzebne były dodatkowe fundusze.

Ale jest też drugi koniec tego kija. Rozmawiałem z artystami, którzy decydowali się na crowdfunding, a potem denerwowali się, bo nie wiedzieli, czy ich praca spodoba się tym, którzy za nią zapłacili. Nie baliście się tego, nie mieliście tremy?

PK: Trochę tak. Ten album współtworzymy z naszymi fanami więc zależało nam na tym, żeby byli zadowoleni z tego, jak "Bipolar" wyprodukujemy.

PŚ: Dla mnie dalszy ciąg jest jeszcze większą presją - żebyśmy nie spaprali promocji czy koncertów. Ludzie nam zaufali i w nas zainwestowali. "Bipolar" wydaliśmy nakładem własnej wytwórni Wild Yeast Records, która powstała dzięki tej zbiórce, a jej uczestnicy są jej "akcjonariuszami". Musimy pracować, żeby ich nie zawieść. To nasza dodatkowa motywacja.

Czy przez akcję crowdfundingową zmienił się wasz kontakt z fanami? Jej uczestnicy otrzymali "Bipolar" wcześniej, zanim został publicznie udostępniony na Bandcamp i Spotify.

PŚ: Przy okazji promocji "Bipolar" mamy bardzo dobry, personalny kontakt z fanami. Ludzie, gdy już się w coś zaangażują, chcą wiedzieć więcej. Wymieniamy się z nimi informacjami. Gdy przedłużył się czas wydania fizycznego nośnika, Piotr rozesłał do uczestników akcji album w plikach mp3. Chcieliśmy żeby wiedzieli, że o nich pamiętamy. Wczoraj pewna dziewczyna napisała do mnie, że właśnie słucha albumu i ma swoje typy, przy których fajniej jej się dzieje w życiu. Takiego kontaktu nie mieliśmy przy pierwszym albumie.

Przy takiej częstotliwości wydawania albumów i grania koncertów muzyka jest dla was tylko przyjemnością, rozrywką od święta? Bo - tak, jak dla wielu muzyków w Polsce - granie w zespole nie jest dla was stałym źródłem dochodów. To walka.

PK: Bez walki nie byłoby wygranej. Gdyby wszystko przychodziło tak łatwo, to nie byłoby tej przyjemności. A Bloki robimy dla przyjemności tworzenia tego, co chcemy. Nie mamy umowy z wydawnictwem i nikt nam niczego nie narzuca. Odbiór nie jest jednak taki duży, jak byśmy chcieli. A chciałoby się pograć więcej koncertów, przed szerszą publicznością, na większych festiwalach. Chcemy jednak działać, w tym tkwi sens muzykowania.

PŚ: Czasem potrzeba wieloletniej pracy, żeby grać na dużych koncertach, żeby puszczały cię rozgłośnie. To mnóstwo roboty promocyjnej, którą zwykle zajmują się zewnętrzne agencje posiadające kontakty. A jeżeli nie masz tych kontaktów, to robota jest bardzo żmudna. Jeśli z wszystkich rozesłanych mejli i wykonanych telefonów dostajesz 5% odpowiedzi to już jest super. Kolejne wydawnictwa sprawiają jednak, że więcej się uczymy. Po promocji "Bipolar" mamy już nauczkę i wiemy co poprawić następnym razem.

Rozmawiałem z muzykami, którzy mieszkają w Poznaniu i nie kojarzą waszego duetu. Czy jest trochę tak, że w Poznaniu "scena muzyczna" jest rozkawałkowana i ludzie się wzajemnie nie znają? W Warszawie jest przecież odwrotnie - tam między muzykami panuje czasem wręcz toksyczna nienawiść, zazdrość... Scena poznańska w ogóle istnieje?

PK: Według mnie nie ma sceny poznańskiej. Każdy robi swoje, czasami ludzie widzą się ze sobą przy różnych okazjach. Większość wyjeżdża dalej, do Warszawy - i później się słyszy, że w tej Warszawie jest z kim grać. Jest tam na pewno tylu muzyków, że zawsze znajdzie się ktoś chętny na granie, ale z drugiej strony jest też bardzo duża konkurencja. 

A co z tymi, którzy zostają?

PK: Nie mamy festiwalu poznańskiego, który jednoczyłby scenę i sprawiał, że ludzie poznawaliby się lepiej i grali ze sobą, łącząc różne gatunki i style. Przydałby się showcase poznański, na którym przez dwa dni występowałyby tylko i wyłącznie lokalne kapele. Poznań jest mały i niby wszyscy się trochę znają, ale nie ma poczucia wspólnoty. Tylko w środowisku DJ-ów jest większa integracja. Przydałoby się miejsce, gdzie byłyby sale prób, w których ludzie mogliby się spotykać. Gazownia cały czas stoi pusta - może władze miasta w końcu się nią zajmą i udostępnią artystom?

Gdzie i kiedy będzie można będzie was posłuchać na żywo z materiałem z nowego albumu?

PK: Przez "weekendowy" marzec wystąpimy w Szczecinie, Gorzowie, Poznaniu, Wrocławiu i Lesznie.

rozmawiał Marek Bochniarz

*Bloki - duet poznańskich muzyków: producenta i perkusisty Piotra Kowalskiego oraz wokalistki Pauliny Ślusarek. Ich muzykę krytycy sytuują w szerokiej przestrzeni stylistycznej między tripem, soulem i breakiem. W 2015 roku duet wydał EP-kę "Dance that!", która spotkała się z bardzo przychylnym odbiorem. Projekt okładki płyty autorstwa Tomasza Piróga znalazł się wśród 6 najlepszych polskich okładek 2015 r. w konkursie organizowanym przez Galerię Miejską Arsenał w Poznaniu.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.