Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Witajcie w Billyversum

- Ta szkoła aż się prosi o trochę gejowskiego splendoru - stwierdza bohater "Billy Bloom - samotny jak Bóg". Aktor i autor monodramu Michał Axel Piotrowski kreuje postać dorastającego chłopaka, który musi zmierzyć się z nietolerancją i okrucieństwem nie tylko społeczeństwa, ale i najbliższych.

.
"Billy Bloom - samotny jak Bóg", fot. oficjalny FB artysty

Chłopaka poznajemy z początkiem roku szkolnego, kiedy zostaje "karnie" wysłany przez matkę na Florydę, do ojca. Billy jest pełen nadziei na to, że uda mu się zawojować nową szkołę: podbić serca koleżanek i kolegów. No bo przecież jest miły, otwarty, ciepły i uwielbia żartować - nic nie może pójść źle, prawda?

Niestety, transfer z Nowego Jorku na Florydę (na której Billy wzdycha "co ja tu robię wśród tych buraków?"), aklimatyzacja w mało tolerancyjnej społeczności, nie przebiegają jednak po jego myśli. W teorii chłopak trochę rozumie, że nie może od razu zrobić wszystkiego, więc przebiera się za pirata, pytając retorycznie "Czy jest coś bardziej hetero od pirata?", lecz każda przebieranka w jego wykonaniu będzie rzecz jasna queerowa. A pozbawieni wrażliwości pedagodzy zostawią go na pastwę okrutnej i nietolerancyjnej młodzieży. Bo nauczyciele już tak mają.

"Billy Bloom - samotny jak Bóg" jest dziełem, które równie dobrze sprawdza się jako sztuka LGBT, co przewrotna opowieść o rodzinnej alienacji i wykluczeniu społecznym. Piotrowski zaadaptował fragmenty autobiograficznej powieści "Freak Show" Jamesa St. Jamesa, konstruując uniwersalną opowieść o udrękach dorastania i walce o własną tożsamość. I wykreował postać eksplodującą niewyczerpalną wręcz energią. Billy siły czerpie na przekór opresyjnej rzeczywistości. Jest tragikomicznym bohaterem, bo jego wewnętrzny optymizm jest nieustannie konfrontowany z zewnętrznym światem, który wręcz otwarcie podważa jego prawa: nie tylko do manifestowania swojej tożsamości seksualnej i artystycznej, ale i do istnienia. Mówiąc krótko i otwarcie: Billy staje się męczennikiem, choć jego osobowość odrzuca ponury dramat, w jakim bezwolnie bierze udział. I dlatego Piotrowski nie popada w fałszywy patos.

Spektakl szwedzkiego 4:e teatern przekracza ramy prostolinijnej, zaangażowanej sztuki LGBT, jaką w złych rękach mógłby stać się "Billy Bloom". Monodram Piotrowskiego nie jest jednoznacznym przekazem, a dla widza oznacza to, że nie jest do końca bezpieczny i przyjazny. Potrafi publiczność wyśmiać, przyszpilić w fotelu, wręcz zranić. I dobrze, że poza sporą dawką humoru, ma ten tekst też duży potencjał...do krzywdzenia. Bo ciernie są nam bardzo potrzebne, aby wyjść ponad przeciętność, konformizm, emocjonalną wygodę, cynizm czy obojętność. Sztuki atakujące społeczeństwo powinny być też jak najczęściej wystawiane w Polsce, w której empatia jest uznawana często za słabość charakteru.

Tekst monodramu jest też doskonałym źródłem bon-motów, że podam kilka przykładów: "Maria Magdalena: jedyna zdzira w niebiosach. Dobrze mieć odpowiednie koneksje", "Dobry Boże, ześlij mi proszę jakąś klęskę żywiołową", "Moja seksualność jest tylko w teorii tak na razie (...) ale nie żebym nie był gejem", "Laski, to te z dużym biustem", "Zrobi się różowiutko jak w macicy Donatelli Versace".

"Billy Bloom" ma też charakter edukacyjny (no bo niejako traktuje przecież o problemach szkolnictwa, prawda?). Popularność tego monodramu w Polsce musi wynikać z głębokiego przekonania, że tego rodzaju spektakl jest potrzebny w kraju, w jakim część obywateli daje ciche przyzwolenie na akty agresji motywowane homofobią, transfobią itd. Billy powinien też pójść do szkół ze swoją opowieścią, bo mówi o problemach młodych ludzi. Niemniej nie ufam polskiemu szkolnictwu. Ciała pedagogiczne wolą wysyłać wychowanków do kin na pokazy filmów patriotycznych i religijnych. A, o czym świadczyć mogą powyższe cytaty z monodramu, do tych dwóch aspektów ludzkości Billy podejście ma dość zdystansowane.

Marek S. Bochniarz

  • Spektakl gościnny "Billy Bloom - samotny jak Bóg" szwedzkiego teatru 4:e teatern z Västerås
  • Teatr Ósmego Dnia
  • 8 i 9.08, g. 19

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018