Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

PROSTO Z EKRANU. Miłość nie istnieje

Wybierając premierę do zrecenzowania w tym tygodniu, z początku nastawiałem się na nową komiksową produkcję, ale koledzy krytycy, którzy ubiegli mnie w kinie, jednoznacznie odradzili odświeżoną historię o czerwonoskórym stworze z piekła rodem - miałem co do niej spore oczekiwania, nie chciałem więc na łamach Kulturapoznan.pl wiadrami wylewać swoich żali. Poszedłem więc ryzykownie na "After" - romans, co do którego nie miałem absolutnie żadnych oczekiwań.

.
fot. materiały dystrybutora

Ryzykownie, bo dobre filmowe romanse to według mnie bardziej "Casablanca" (1942), "Hiroszima, moja miłość" (1959), "Dzikość serca" (1990) czy nawet "Urodzeni mordercy" (1994) niż "Zmierzch" (2008) czy "Pięćdziesiąt twarzy Greya" (2015), a "After" sytuuje się zdecydowanie bliżej dwóch ostatnich tytułów - nie tylko z racji powieściowej proweniencji, ale również z powodu głównego adresata, jakim są nieco starsze nastolatki.

Taką starszą nastolatką jest bowiem główna bohaterka Tessa Young, która właśnie rozpoczyna naukę w college'u. Jej życie było do tej pory proste i poukładane i takie ma też być po zakończeniu studiów - wszak w rodzinnym domu czeka na nią równie prosty i poukładany chłopak Noah, a także nadopiekuńcza mama, która skrzętnie prostuje i układa wszystko, co stanie na życiowej drodze jej jedynej i ukochanej latorośli. Rodzicielka Tessy w najgorszych koszmarach nie spodziewała się jednak Hardina - wyjątkowo skomplikowanego i niepoukładanego studenta starszego roku. Dziewczyna szybko zakochuje się w nowo poznanym bad boyu, nie zdając sobie sprawy, że po wejściu w świat doznań, uczuć i namiętności, których dotąd nie znała, nic już nie pozostanie takie, jak dawniej.

Autorzy historii opowiedzianej w "After" przypuszczalnie postanowili zredefiniować postać filmowego bad boya - Hardin jak z rękawa rzuca bowiem cytatami z klasyki literatury, zaczytuje się w romansach, na zajęciach prowadzi burzliwe dyskusje na temat "Dumy i uprzedzenia", jego ojcem jest rektor uczelni, a to, co w nim najbardziej niegrzeczne, to tatuaże na ciele, czarna karoseria samochodu i parę ciężkich przeżyć z dalekiego dzieciństwa. Ok, w zasadzie deklaruje też, że nie wierzy w miłość, ale przy pewnej okazji ostrzega też Tessę, żeby nie wierzyła we wszystko, co mówi. A mówi momentami sporo i dokładnie to, co powinien, by rozkochać w sobie młodą, niedoświadczoną romantyczkę.

Tessa z kolei z początku zachowuje się, jakby całe dotychczasowe życie przeżyła pod kluczem w piwnicy. Wszystko jest dla niej nowe, fascynujące, wszystko robi pierwszy raz - pierwszy raz pije alkohol, pierwszy raz sztacha się marihuaną, choć raczej biernie, bo przebywając na studenckiej imprezie musiałaby przestać oddychać, żeby uniknąć wszechobecnych oparów gandzi, pierwszy raz ma współlokatorkę lesbijkę i jeszcze parę innych rzeczy robi pierwszy raz, ale przecież nie zdradzę jakich, żeby nie spojlerować. Zarówno ona, jak i Hardin są w pewien sposób pociągający, nawet jeśli jednowymiarowi - te wszystkie rzucane od niechcenia cytaty, spojrzenia w slow motion, tendencyjne dialogi są tyleż kiczowate, co zwyczajnie, czysto filmowo fascynujące, momentami potrafią emocjonalnie zadziałać nawet na kogoś, kto obok głównego adresata filmu dawno już nawet nie stał. Dość mocno i pewnie nieprzypadkowo kontrastują ze wszystkim, co dla prezentowanego romansu odgrywa rolę służebną. Najgorszy jest chyba pierwszy chłopak Tessy, Noah, u którego już nawet ze spojrzenia wieje nudą, a jeszcze gorzej jest, kiedy zaczyna się odzywać.

Etyka recenzenta nie pozwala mi z czystym sumieniem polecić tak złego filmu, ale też nie mogę nie przyznać, że w swoim niewdzięcznym, ale jakże dochodowym gatunku "After" radzi sobie niezgorzej. Wcielający się w głównych bohaterów Josephine Langford i Hero Fiennes-Tiffin wychodzą ze swoich ról obronną ręką (ona bardziej aktorsko, on estetycznie), romans dzieje się, żarzy i wyciska łzy wzruszenia, a ekranowe emocje, nawet w moim przypadku, niestandardowego widza takich historii, uderzają prosto w serducho. Czego chcieć więcej?

Adam Horowski

  • "After"
  • reż. Jenny Page

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019