Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Nowy jazz po poznańsku

Polska scena jazzowa ma się w ostatnich latach znakomicie. Ważny i wart podkreślenia jest fakt, że wśród znakomitych albumów są i te nagrywane przez poznańskich artystów. Trzy bardzo ciekawe ukazały się w ostatnich tygodniach ubiegłego roku.

.
.

Usłyszałem kiedyś twierdzenie, że poznańska scena jazzowa - mimo pięknych tradycji koncertowych i festiwalowych, mimo istnienia Katedry Jazzu na tutejszej Akademii Muzycznej - nie może poszczycić się szczególnymi indywidualnościami czy ważnymi płytami. Czas takie przekonania, jeśli rzeczywiście są aktualne, zweryfikować. By tego dokonać nie trzeba sięgać daleko wstecz. Wystarczy przyjrzeć się kilku - przyznaję, nie przypadkowo wybranym - fonograficznym przykładom.

Moglibyśmy przywołać tu choćby jako dowód omawiany w tym miejscu niedawno debiutancki album zespołu Polmuz albo najnowsze dokonania Wacława Zimpla czy Ksawerego Wójcińskiego (grupa Doors Not Shut) i jeszcze parę innych. Spróbujmy jednak tym razem skupić się na nowych krążkach: grupy Weezdob Collective, tria Dawida Kostki czy Poznańskiej Piętnastki, grającej pod wodzą Macieja Fortuny.

"Star Cadillac"

Świetne wrażenie robi oczekiwana przez sympatyków pierwsza studyjna płyta formacji Weezdob Collective. Jednym ze współliderów formacji jest młody, a już ceniony i doceniony poznański gitarzysta Piotr Scholz. W ostatnich tygodniach głośniej było o jego drugiej formacji - Poznań Jazz Philharmonic Orchestra - a to za sprawą wspólnych koncertów z zespołem DagaDana czy Rosalie. Warto jednak nastawić ucha na to, co dzieje się na nowej płycie kwintetu, w którym również gra on czołową rolę.

Weezdob Collective ma kilka atutów, które potrafi bardzo błyskotliwie wykorzystać. Mam tu na myśli na przykład niezwykle wysokie kompetencje wykonawcze połączone z prawdziwą pasją, emocjonalnością. Ale odnajdziemy tu także umiejętność czerpania ze źródeł jazzu przy świadomości tego, co niesie ze sobą muzyka klasyczna, współczesna, ale też popularna czy rockowa - jak byśmy jej nie nazywali (traktowana jest na dystans, ale nie jako obce dziedzictwo). Jest tu wreszcie owa specyfika dźwiękowej przestrzeni, którą współtworzą gitara Scholza, saksofony Kuby Marciniaka i... harmonijka ustna Kacpra Smolińskiego. To w jaki sposób wykorzystywany jest ten ostatni instrument świadczy o wielkiej wrażliwości i muzykalności oraz o znakomitym wyczuciu i pomysłowości członków zespołu.

To właśnie wyrafinowana współobecność na tej płycie tak różnorodnego instrumentarium i wykonawców o niemałych umiejętnościach (a pewnie i ambicjach) pozwala oceniać ją w superlatywach. W przypadku grania Weezdob Collective - i konstrukcji ich muzyki - można wręcz mówić o architekturze i jej kunsztownym wykończeniu. W graniu kwintetu istotne zdają się bowiem nawet drobiazgi. Każdy szczegół ma tu znaczenie, a zarazem współtworzy obraz całości. Komponują repertuar czterej z pięciu członków zespołu. Współudział pozostałych, nie wspomnianych dotąd artystów (kontrabasisty Damiana Kostki i perkusisty Adama Zagórskiego) w kreowaniu brzmienia kwintetu jest też nie do przecenienia. "Star Cadillac" to swego rodzaju concept album - będący w zamyśle twórców spójną, choć lekko fantastyczną opowieścią o losach jednego człowieka, ale o tym już trzeba przekonać się samemu. Polecam.

"Progression"

Niemałych emocji dostarczyć powinien słuchaczom także album nagrany przez zespół innego młodego, a już cenionego poznańskiego gitarzysty - Dawida Kostki. Tak, to brat kontrabasisty Damiana, którego i tutaj usłyszymy. Nominalnie składu jego tria dopełnia perkusista Mateusz Brzostowski. Jako że mamy jednak do czynienia z zespołem o nazwie Dawid Kostka Trio+ nie zdziwi nas obecność na płycie gości, którzy zresztą w paru jej fragmentach mają znaczący wpływ na brzmienie całości. Są to znani sympatykom jazzu saksofonista Maciej Kociński i pianista Paweł Kaczmarczyk. Jakkolwiek ich obecność znacząco ubogaca dźwiękowy krajobraz albumu, rzecz koncentruje się, czy organizuje, wokół współbrzmienia na linii: gitara - kontrabas - perkusja. Tam rodzi się muzyka zespołu, w jakimś szczególnym spięciu i spiętrzeniu trzech osobowości - i instrumentów, z których artyści korzystają. Nie ulega też ani na moment wątpliwości, że liderem przedsięwzięcia i kompozytorem całości repertuaru jest Dawid Kostka. Szacunek budzą przemyślane, wielopłaszczyznowe, czasami bardziej liryczne, czasami epickie kompozycje, pozwalające jemu samemu i partnerom na interesujące partie solowe. Zachwyt budzi jednak - znów - także forma wykonawcza lidera. Potrafi być subtelny i kołyszący, ale też rozpędzić się zapamiętale w improwizacji. W wyrafinowany sposób nawiązuje do gitarowych tradycji jazzu - zarówno tych bliższych akustycznej, czasami zgoła kontemplacyjnej formuły, ale zdarza mu się też pełne pasji elektryczne granie. Zarówno jeśli chodzi o walory wykonawcze, brzmienie instrumentu, wizję zespołu, jak i ogólnie rozumianą artystyczną wyrazistość  jest Dawid Kostka równie przekonujący, momentami wręcz fascynujący co... Piotr Scholz. Doczekaliśmy oto w jednym czasie dwóch fantastycznych jazzowych gitarzystów z Poznania.

"Big Club Band"

Pośród omawianych tutaj krążków najbliższa formule muzyki rozrywkowej jest płyta nagrana przez Poznańską Piętnastkę pod kierunkiem Macieja Fortuny. Zresztą owa "rozrywkowość" nie jest tu żadnym zarzutem ani złośliwym epitetem. Piętnastka powstała - czy precyzyjniej rzecz ujmując: powróciła w nowej personalnej formule po wielu, wielu latach przerwy - właśnie po to, by prezentować, jak pisze Fortuna na okładce omawianego tu wydawnictwa: "muzykę rozrywkową na najwyższym poziomie".

To zatem piętnastoosobowy zespół instrumentalny, wspierany przez kilkoro wokalistów. Zespół bardzo sprawny i profesjonalnie brzmiący. Utworzony przez muzyków, których zaletą w tym kontekście jest przede wszystkim umiejętność współpracy z innymi: czasami bycia w tle, czasami zaprezentowania zgrabnej solówki; pozostawanie jednym z wielu elementów dynamicznej, zmiennej układanki, która ma dawać słuchaczowi przede wszystkim przyjemność i poczucie obcowania z muzyką lekką, melodyjną, choć nie pozbawioną pewnych ambicji. Tak się dzieje również dlatego, że tworzywem dla tego spotkania są kompozycje Jerzego Miliana - a zatem artysty, który w swym długim życiu zdążył być i cenionym jazzmanem, i jednym z symboli ambitnej rozrywki, wibrafonistą, pianistą, kompozytorem, aranżerem, dyrygentem wielkich orkiestr. Maciej Fortuna, który od kilku lat zajmuje się dorobkiem Miliana z czasów, gdy tworzył on w Poznaniu, znalazł w jego dorobku wystarczająco dużo materiału i inspiracji, by przygotować tę ciekawą płytę. Płytę, ledwie pół godzinną (nawet biorąc pod uwagę dwie kończące całość kompozycje Andrzeja Zielińskiego), ale to długość wystarczająca. Lepszy niedosyt niż przesyt. Owszem, zdarzały się i Milianowi tematy boleśnie banalne i zdawałoby się przynależące do niższej kategorii rozrywki (np. utwór "Melodia turecka"), ale dominują na płycie tematy bardzo udane, dynamiczne, żywo i entuzjastycznie wykonane przez zespół instrumentalny oraz towarzyszących mu wokalistów. Największym kłopotem z tym wydawnictwem jest jego dostępność. Płyta była bowiem rozdawana podczas koncertu, promującego jej ukazanie i zdaje się, że trudno ją kupić nawet w "dobrych sklepach muzycznych". 

Tomasz Janas

  • Weezdob Collective "Star Cadillac", wyd. Weezart
  • Dawid Kostka Trio+ "Progression", wyd. SJ Records
  • Poznańska Piętnastka "Big Club Band", wyd. Stowarzyszenie Jazz Poznań

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019