Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Przestrzeń dla muzyki improwizowanej

- To muzycy, którzy potrafią grać każdą muzykę, ale grają właśnie taką, bo tak im w duszy gra - tak o artystach zajmujących się muzyką improwizowaną mówi Andrzej Nowak, który wspólnie z Pawłem Doskoczem przygotował cykl koncertów "muzyki spontanicznej" w klubie Dragon. Jako pierwsi wystąpią w tym roku członkowie rosyjskiego zespołu Brom.

.
fot. materiały prasowe

- Dragon jest najważniejszy na mapie Poznania, jeśli chodzi o scenę muzyki improwizowanej. To miejsce o dobrej akustyce, co nie jest wcale łatwe, a przy tym położone w świetnym miejscu i prowadzone przez ludzi, którzy zawsze byli otwarci na muzykę improwizowaną - przyznaje Andrzej Nowak, który chce wnieść trochę świeżości do organizowanych w Dragonie wydarzeń związanych z tą dziedziną muzyki. - Zabawa w muzykę improwizowaną jest dosyć droga i nie wszystkie koncerty udaje się tak zorganizować, żeby organizator do nich nie dopłacał. To muzyka bardzo niszowa, która ma grono oddanych wielbicieli, ale ciężko jest pozyskać nowych. Dlatego zebranie dwudziestu osób na koncercie uważamy za dobry wynik, a trzydziestu już za sukces frekwencyjny - mówi.

Z jego perspektywy wielkość miejscowości nie ma wielkiego znaczenia. Nowak często odwiedza Barcelonę i mimo tego, że to o wiele większe od Poznania miasto, w którym jest też więcej miejsc do grania, to na koncertach muzyki improwizowanej również i tam bywa czasem tylko i dziesięć osób. - Dotyczy to także Berlina i Warszawy. Ta muzyka pozostaje niszowa i nic nie zapowiada sytuacji, żeby mogła przejść do mainstreamu - dodaje Paweł Doskocz, który uważa, że poznańska scena na nowo się tworzy, choćby poprzez działalność Poznańskiej Orkiestry Improwizowanej. Dzięki renesansowi gatunku coraz więcej młodych muzyków sięga do tej formy.

Nowak wraz z Doskoczem w ubiegłym roku zorganizowali dwie edycje Festiwalu Muzyki Spontanicznej, a trzecią planują na jesień. Zimowo-wiosenną serię koncertową w klubie Dragon można potraktować jako zapowiedź kolejnej edycji tej imprezy.

W środę cykl otworzy koncert moskiewskiego zespołu Brom. - Grając muzykę improwizowaną, są mocno osadzeni w jazzie i punk rocku. Mają punkowy dryll, lubią hałasować, grać energetycznie. Potrafią na punkowo grać standardy jazzowe, także absolutnie wszystko jest możliwe na scenie - mówi Nowak.

Moskiewski kwartet, który tworzą basista Dmitriy Lapshin, saksofonista Anton Ponomarev, perkusista Yaroslav Kurilo i Felix Mikensky (electronika), od ponad dekady stara się łączyć te nieoczywiste idiomy. Ich najnowszy album "Sunstroke" został wydany w październiku ubiegłego roku nakładem niezależnego austriackiego wydawnictwa Trost Records. Artyści odwiedzą Poznań w trakcie półtoramiesięcznej trasy koncertowej po Europie.

- Poprzez ich energię i to, co prezentują na scenie, widać u nich korzenie w scenie punkowej i metalowej. Mówi się, że muzyka improwizowana wywodzi się od jazzu, ale często widać, że zajmujący się nią artyści biorą się z innych gatunków muzycznych i dają temu upust poprzez improwizację. Brom to przykład, gdy mamy do czynienia z muzyką improwizowaną, która stylistycznie odwołuje się do szerszych zjawisk - mówi Doskocz.

Andrzej Nowak jako kurator muzyczny od dwóch lat prowadzi serię wydawniczą Spontaneous Music Tribune Series w poznańskim wydawnictwie Multikulti Project (które zresztą świętowało niedawno 20-lecie działalności). W tym cyklu, obejmującym w tym momencie już dwanaście albumów, prezentuje twórczość artystów pochodzących z Półwyspu Iberyjskiego.

- To mój pomysł na to, aby odkrywać coś ciekawego w świecie muzyki. Zawsze szukam w nim nowych nazwisk. Tak się zresztą złożyło, że dwa lata temu ci artyści, którzy porządnie mną "zakręcili", pochodzili właśnie z Lizbony i Barcelony. Na Półwyspie Iberyjskim jest wielu wspaniałych muzyków, na ogół jednak mało znanych. Jeśli ktoś ich nie wyda w Polsce, to być może nikt ich nie wyda. W Barcelonie sztuka jest wpisana w DNA miasta - i nie dziwi, że jest tam tylu doskonałych muzyków. Jest tam jednak wielki problem - władze nie interesują się potrzebami muzyków i zupełnie ich nie wspierają. Z kolei w Lizbonie jest wspierana tylko określona grupa - przyznaje Nowak. - Jeżeli się spojrzy na program festiwali europejskich to widać, że grają na nich głównie muzycy ze Skandynawii, którzy otrzymują dofinansowanie od rządu za to, że wyjeżdżają za granicę własnego kraju. W takiej sytuacji festiwale nie muszą pokrywać wszystkich kosztów. Oczywiście muzycy ze Skandynawii są świetnymi ludźmi i często bardzo dobrze grają - tłumaczy Paweł Doskocz.

Jeszcze w tym miesiącu w ramach Spontaneous Live Series w Dragonie wystąpią: 27.02 Colin Webster i Mark Holub. Marzec to dwa koncerty: 9.03 - Andrew Lisle i Paweł Doskocz, a 12.03 - Skandynawowie: Sture Ericson, Joannes Nästesjö i Håkon Berre. Z kolei na 7-9.04 organizatorzy zaplanowali cykl trzech koncertów, na których wystąpią artyści katalońscy, i portugalscy, znani w Polsce głównie dzięki działalności wydawniczej Nowaka we współpracy z Multikulti Project.

Marek S. Bochniarz

  • cykl Spontaneous Live Series, vol. 1: Brom
  • klub Dragon
  • 13.02, g. 20
  • bilety: 20 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019