Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Wysoko ustawiona poprzeczka

Na 5-lecie Galerii Fotografii pf dziennikarz Andrzej Niziołek pisał: "Nie tylko ja mam pewność, że to jedyna rzecz, która naprawdę udała się w Centrum Kultury Zamek. Jedyne miejsce w zaściankowym Centrum, które liczy się w Polsce". W tym miesiącu upływa 25 lat od czasu, gdy Janusz Nowacki, jego założyciel, zaczął realizować w nim autorski program.

.
"Maraton na ulicy Uniwersyteckiej", Wilno 1959; zdjęcie z wystawy w Galerii Fotografii pf "Antanas Sutkus. Zwykły dzień", Poznań 6-30.04.2004 (fot. Antanas Sutkus)

- Stwierdziłem, że żeby kogoś nauczyć fotografii, trzeba mu fotografię pokazywać, ale nie tylko w albumie - mówi Nowacki, wspominając jeszcze lata 70. XX wieku. Galerię chciał utworzyć w byłym Pałacu Kultury już w roku 1974. Nie mieściła się w koncepcji ówczesnego dyrektora placówki. Powstała niemal dwadzieścia lat później, w małej salce pocesarskiego zamku, w 1993 roku, gdy Pałac Kultury zmienił nazwę na obecną. Nowacki prowadził ją do końca roku 2004. To ważne, bo to była jego galeria.

- Stworzył pierwszą w powojennej historii Poznania galerię fotografii, która miała program autorski - wyjaśnia Maciej Mańkowski, fotograf i autorytet w dziedzinie promocji fotografii. I faktycznie - dzięki Galerii Fotografii pf Poznań bardzo szybko zaczął lśnić na fotograficznej mapie Polski. A wiele tych galerii z dobrą fotografią nie było; już w nowym tysiącleciu Monika Małkowska w "Rzeczpospolitej" wymieniała ją wśród niecałej dziesiątki takich miejsc. Jej lista była zresztą zbyt długa, można by ją obciąć o połowę. Adam Sobota, szef działu fotografii we wrocławskim Muzeum Narodowym, ograniczał ją do czterech pozycji (pf w Poznaniu, FF w Łodzi, Pusta w Katowicach i Korytarz w Jeleniej Górze). Galeria pf trzymała wyjątkowo wysoki poziom. Edyta Król z poznańskiej TV słusznie stwierdziła, że dzięki niej powstał punkt odniesienia odbioru fotografii.

Nazwa-znak

W ciągu jedenastu lat pf zorganizowała 145 wystaw, często anektując przestrzeń Sali Marmurowej i holu głównego w Zamku. Już w pierwszym roku działalności Nowacki wskazał talenty do dziś liczących się poznaniaków-dokumentalistów: zmarłego w 2006 r. Mariusza Stachowiaka i spełniającego dziś podobną co jego promotor rolę Mariusza Foreckiego. Później wyłowił pasjonata natury Macieja Fiszera, wspierał portrecistę Macieja Kuszelę, przedstawiał Polakom Polaków - tych, którzy rozkwitli na Zachodzie, jak Leszek Szurkowski, Bogdan Konopka czy Witold Krassowski, ale też starszą generację Poznania, jak Bronisław Schlabs. Ten ostatni miał powiedzieć, że tyle, ile zdołała pokazać pf już przez kilka początkowych lat, Poznańskie Towarzystwo Fotograficzne nie zdołało przedstawić przez cały okres prowadzenia swej galerii przy ul. Paderewskiego (czyli od lat 50. do 80.).

Bo pf metodycznie prezentowała historię fotografii klasycznej i jej współczesną kontynuację. Prowadzący wymyślił nazwę-znak - krótki, jasny, który stał się dobrą marką, wymienianą przez dziennikarzy. Skrót pf znaczył poznanie/profile/promocja fotografii. "To, co mnie interesowało, to działanie edukacyjne galerii w zakresie klasyków" - podsumowuje. Dziś nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo wtedy tego potrzebowano.

Oczywiście, były atrakcyjne wystawy gwiazd: Jana Saudka, Richarda Avedona, Henriego Cartiera-Bressona (pierwsza w Polsce wystawa indywidualna), Luisa Gonzáleza Palmy, Augusta Sandera, Antanasa Sutkusa. Ale też przedstawiano cykle historyczne - od prac Foxa Talbota, czyli wykładu o początkach procesu negatywowo-pozytywowego, po niemiecką fotografię artystyczną XIX/XX wieku, łącznie z Bauhausem doby Weimaru, czyli wykładem o światowej awangardzie. Przy czym fotografia niemiecka miała pierwszeństwo, ponieważ właśnie ona na naszym kontynencie jest najbardziej reprezentatywna dla koncepcji fotografii według Nowackiego. Posiada te cechy, które wyróżniają fotografię wśród innych dziedzin sztuki, czynią z niej wartość odrębną. Nowacki nawiązał więc współpracę z Instytutem Goethego i w ciągu dekady pokazał prawie cały, imponujący dorobek Niemców. Z drugiej strony, ponownie wylansował w Polsce fotografię czeską. Organizował m.in. prezentacje dziś obleganego przez Polaków Instytutu Twórczej Fotografii w Opavie. Sprowadził Fotogramy od 1918 do dziś (w tym Picasso), zajął się znowu fotografią dokumentalną.

Najwyższa półka

Dla tej ostatniej zrobił może najwięcej. Pracował, by przestano ją lekceważyć w Polsce po roku 1989. By znieść katastrofalny brak szacunku do prostego dokumentu, tego samego, który był zdolny wypromować Stany Zjednoczone okresu Wielkiego Kryzysu, który we Francji dał pozycję Cartierowi-Bressonowi i który w końcówce XX wieku wyniósł Anglików. Nowacki przedstawił przegląd Dylematy dokumentaryzmu. Obraz brytyjskiej fotografii dokumentalnej 1983-1993 i szereg wystaw indywidualnych (W. Krassowskiego!), potrafił też znajdować takie perełki jak Szwed Lars Tunbjörk, którego prace wystawiał, zanim go wypromował Zachód. A Nowacki go docenił, właśnie za dokument.

W pf wysoko ustawiał poprzeczkę. Dla współczesnych artystów ustalił ją, tworząc retrospektywę Edwarda Hartwiga (1995). Była zarazem ilustracją 80 lat fotografii i 80 lat nieustającego rozwoju tego fotografa. Prawdziwe wyzwanie, również dla następców w galerii pf. Rangę tego miejsca za czasów Nowackiego windowały jeszcze "imprezy towarzyszące". To tu zainicjowano w 1993 roku coroczne sympozja Świat fotografii, to stąd w 1995 wyszedł impuls dla Poznańskich Dni Fotografii na 100-lecie zorganizowanego ruchu fotograficznego w mieście (15 wystaw podczas jednego miesiąca). Galeria pf siała ferment. Po kilku latach od jej założenia w Poznaniu zdążyło się zawiązać poważne lobby fotograficzne, a odbitka sygnowana odpowiednim nazwiskiem odzyskała swoje prawa do miana dzieła sztuki.

- Od początku pokazywałem fotografię bromosrebrową, na papierze - podkreśla Nowacki. Dziś taka właśnie fotografia przeżywa renesans, choć w Polsce z pewnym opóźnieniem w stosunku do tendencji światowych.

Podczas prezentacji swej wystawy w roku 2004 Antanas Sutkus polecił uwadze Nowackiego niezwykłe zdjęcia Rimaldasa Vikšraitisa, które dopiero w grudniu 2017 roku zawisły w Poznaniu (Festiwal XPRINT). Świat nas w tej prezentacji wyprzedził. Byłoby inaczej, gdyby Nowacki właśnie wtedy nie odchodził z pf. Ostatnia wystawa w pf należała wreszcie do niego samego. Zamknęła działalność galerii w kształcie, jaki sam jej nadał. Pozostały po niej jedynie "skromne, ale staranne" - jak pisał Niziołek - katalogi. Wydawane od 1994 roku, stanowią obecnie prawdziwe kompendium wiedzy o fotografii z najwyższej półki.

Monika Piotrowska