Kultura Poznań.pl

Film

opublikowano:

PROSTO Z EKRANU. Mam tę moc

Każdy ma jakieś kompleksy, nawet piękni i bogaci. Rzecz w tym, żeby nie pozwolić, by to one dyktowały warunki. Taki przekaz płynie z najnowszego filmu duetu Kohn&Silverstein, znanego dotychczas z takich tytułów jak Kobiety pragną bardziej czy Jak to robią single.

.
fot. materiały dystrybutora

Dotychczasowa filmografia twórców Jestem taka piękna! nie pozostawia wątpliwości: w tym zestawieniu możemy liczyć na film lekki i przyjemny, traktujący o damsko-męskich perypetiach bohaterów, z którymi w dodatku łatwo możemy się utożsamić. Nie ma tu miejsca na ambitne zabiegi reżyserskie czy dialogowy majstersztyk, jednak do kompletnego kiczu wciąż jeszcze bardzo daleko. W zamian otrzymujemy historię z prostym morałem i kino poprawiające nastrój, a przecież właśnie tego potrzebujemy czasem najbardziej.

I rzeczywiście. Renee Barrett to klasyczna amerykańska "dziewczyna z sąsiedztwa", z którą każdy z przyjemnością wyskoczyłby na piwo. Sympatyczna, zabawna i miła, po prostu zwyczajna. Zwyczajna oznacza niestety również zakompleksiona - Renne nie akceptuje tego jak wygląda, na każdym kroku udowadniając sobie i swoim najlepszym przyjaciółkom, że w dzisiejszym świecie liczy się nie to kim jesteś, ale to jak wyglądasz. Ot, choćby na profilu randkowym, na którym nikt nie czyta opisów, za to wszyscy zwracają uwagę na (najczęściej nieprzyzwoicie wyretuszowane, ale kto by się tym przejmował) zdjęcia. A to zaledwie czubek góry lodowej.

Wszystko zmienia się w dniu, gdy podczas zajęć fitness Renne spada z rowerka treningowego, mocno uderzając się w głowę. Od tej pory dostrzega w lustrze ideał, mimo że na zewnątrz nie zmieniło się absolutnie nic. Niesiona samouwielbieniem i nagłą pewnością siebie z dnia na dzień poznaje fantastycznego faceta, dostaje wymarzoną pracę, i - idąc za ciosem - szybko pnie się po szczeblach kariery. Jednym słowem trafia z klasy ekonomicznej do biznes (czyli tam, gdzie drinki i obiad otrzymujemy w cenie biletu). Przynajmniej do czasu kiedy czar pryska...

Jak na prawdziwą komedię przystało dowcip goni tu dowcip, a gagi aż sypią się z rękawa. Najwięcej jest tu żartów sytuacyjnych, które może i są niewyszukane, ale bawią skutecznie. To komedia zdecydowanie mocna jeśli chodzi o obsadę. Znana dotąd głównie z autorskiego programu typu stand-up i dwóch czy trzech pełnometrażowych komedii Amy Schumer, z miejsca zaskarbia sobie sympatię widzów, momentami na własnych barkach dźwigając całą fabułę. Renee śmieszy głównie dzięki jej umiejętnościom aktorskim, a nie tylko samym pomysłom scenarzystów. Michelle Williams w roli Avery LeClaire, szefowej wielkiego koncernu kosmetycznego obdarzonej dziecinnie brzmiącym "głosem debilki", zaskakuje swoim nowym wcieleniem, a Rory Scovel  w roli chłopaka Renee, który zamiast siłowni wybiera zajęcia zumby, wypada równie ujmująco.

Nie zdradzę raczej niczego jeśli powiem, że zakończenie, w którym bohaterka znów musi zmierzyć się z twardą rzeczywistością i zrozumieć, że to nie kto inny jak my sami ją kształtujemy, jest może i nazbyt oczywiste, w dodatku ten mało odkrywczy morał werbalizują kolejno wszyscy bohaterowie tego obrazu, a mimo to coś w tym przekazie trafia do widza. Może warto potraktować go po prostu jak kolejne ziarenko piasku dorzucone na szalę, która w końcu przechyli się na naszą korzyść. Tą korzyścią będzie natomiast uświadomienie sobie raz na zawsze, że słowa "mam tę moc" z popularnej bajki dla małych dziewczynek są nie tylko zbiorem liter, ale realną wartością, którą z miejsca warto wcielić w życie.

Anna Solak

  • "Jestem taka piękna!"
  • reż. Abby Kohn, Marc Silverstein

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018