Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Dance macabre naszych czasów

Kirszenbaum jest jak Wyspiański na mefedronie. Krakowski duet ożywia postfolkowe zgliszcza, wyznacza im świeże kierunki i wrzuca prosto na loopery, ze słowiańskim przytupem zderzając Toma Waitsa i Junip. Zola krzyczy na klezmerów, Henry Miller tańczy z Muminkami, a efektem jest melancholijna intertekstualna karuzela. Kierkegaard pisał o nich: "To chyba jazz". Nic bardziej mylnego - zapowiada sam siebie Kirszenbaum. W marcu 2019 wydali debiutancką płytę. 13 września sprawdzimy jak Franz puKafka, czy Emile Zola & kokakola ożyją na scenie Sali Wielkiej CK Zamek.

.
fot. materiały organizatorów

W 2018 roku zostali laureatami Konkursu Muzyki Folkowej "Nowa Tradycja". Jurorzy wydarzenia tak opisali ten, działający wówczas od roku, duet: "Kirszenbaum to szczerość, oryginalność i młodzieńcza energia". Od tego czasu skrzypek Kacper Szpyrka (z wykształcenia filozof) i gitarzysta Jakub Wiśniewski (z zawodu anglista) wydali płytę zatytułowaną Stypa komedianta. "Spotkałem Węża /i zasyczał o tym / że czas to pralka / co wiruje w oku / Wąż samogon pędził / lecz mi radził nie pić / pod osłoną nocy / zjawił się sanepid / i widziałem / jak do pralki go wkładają / wieczny powrót, taniec / wieczne wirowanie / zaciśnięta szczęka / Węża na ogonie / nie do oderwania /początek i koniec" - słyszymy w otwierającej krążek piosence Samogongon. Dalej jest już jazda bez trzymanki, szerokie, swobodne odniesienia do (pop)kultury, do literatury i próba stworzenia nowej tradycji. Czym jest dla muzyków tradycja? - Obszarem daleko poza polem naszej ekspertyzy. Jest takim dzikim, niezbadanym lasem, po którym poruszamy się jak dwa bezrozumne gnomy. Zrywamy jakieś owoce, choć nie mamy pojęcia, jakie są rezultaty ich spożycia. Nadgryzamy, mieszamy, próbujemy. Prowadzimy nielegalną wycinkę - tłumaczą. Po premierze debiutanckiej płyty już pracują nad nowym: - Dzięki uprzejmości kilku dobrych ludzi (m.in. Piotra Kędziorka i Hani Szczęśniak), mieliśmy okazję współpracować z Jackiem Gładkowskim w studiu Polskiego Radia - to było nieocenione, bardzo ważne dla nas doświadczenie. Ale nie oglądamy się za siebie. Przede wszystkim nadal szukamy własnego brzmienia, kompletujemy sprzęt, eksperymentujemy, uczymy się.

Twórczość Kirszenbaum czerpie z tradycji w sposób, którego podrobić się nie da. Ich teksty są niczym logiczne układanki - w zależności od tego, kto jaki ma background - znajdzie w nich coś innego. Muzycznie nierzadko określa się ich jako zespół postfolkowy. Sami odnoszą się do nazewnictwa swojej muzyki z dużym dystansem: - Uczepiliśmy się określenia "postfolk", ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że ponad 7 mld ludzi używa tego terminu, żeby nazwać 49 mld innych stylów muzycznych.

Jak pisze na łamach IKS-a Tomasz Janas, jeden z jurorów konkursu "Nowa Tradycja": "Wszystko, co proponują, zamknąć można by w pojemnej formule songwritingu, która sporo zawdzięcza muzyce alternatywnej, offowej, avant-popowi, łącząc w sobie też elementy muzyki latynoskiej, klezmerskiej, tradycyjnych ballad, a jeśli folku, to w jego brytyjsko-amerykańskim sensie".

Jeśli do tego dodamy śpiew, szepty, krzyki i nagrywane na bieżąco loopy - dostajemy prawdziwie wybuchową, nieskrępowaną gatunkowo mieszankę wywołującą zwarcia, spięcia i zawroty głowy. Muzyka Kirszenbaum wyraża niepokój, jest dość ponura, intensywna, czasem groteskowa. To zupełnie nowa jakość, którą trzeba poznać, dać się jej porwać i sprawdzić się w tym szaleńczym dance macabre naszych czasów. Co usłyszymy podczas koncertu w CK Zamek? - Zazwyczaj gramy sporo materiału spoza samej płyty i nie inaczej będzie tym razem. Powoli zaczynamy również wypróbowywać materiał zupełnie premierowy. Na pewno zostawimy na scenie dużo potu - zdradzają muzycy.

Aleksandra Kujawiak

  • Koncert Kirszenbaum
  • CK Zamek
  • 13.09, g. 20
  • bilety: 20 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019