Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Nie żyję przeszłością

- Przeszłość żyje obok mnie, ale ja nie żyję przeszłością - mówi Halina Birenbaum, bohaterka świeżo wydanej książki Moniki Tutak-Goll "To nie deszcz, to ludzie". Tekst ten jest herstorią - zapisem osobistej, kobiecej perspektywy wobec wojny i Zagłady. Spotkanie z Haliną Birenbaum już w poniedziałek 27 maja w Teatrze Ósmego Dnia.

.
Halina Birenbaum, fot.Vardi Kahana

Dylemat o tym w jaki sposób mówić o Zagładzie nieustannie prowokuje badaczy okresu wojennego do rewizji swoich poglądów. Najszczerzej rzecz jasna wypowiadają się na jej temat świadkowie, którzy nie zawsze chętnie podejmują kwestie swojej przeszłości. Z drugiej strony, jeśli decydują się na dzielenie własnymi wspomnieniami z szerszą publicznością, często brakuje im słów. Jak powiedzieć o tym, że wobec tej olbrzymiej tragedii życie potrafi być piękne, że chwile grozy przeplatane są też doświadczeniami pełnymi nadziei i siły, a w końcu - że ukształtowały ich wolność. Halina Birenbaum doświadczyła życia w getcie, przeżyła Zagładę, a dziś uparcie powtarza: - Przeszłość żyje obok mnie, ale ja nie żyję przeszłością.

Monika Tutak-Goll postanowiła historię wspomnianej kobiety przelać na papier. Zamiast pisania biografii postawiła na formułę, która lepiej oddaje niuanse charakterologiczne bohaterki - rozmowę. Wielostronicowa i wielowątkowa książka "To nie deszcz, to ludzie" ukazała się na rynku wydawniczym przed paroma dniami. Z tej okazji jej bohaterka ruszyła w trasę promującą dzieło oraz dającą czytelnikom szansę lepszego poznania Birenbaum.

"To nie deszcz, to ludzie" jest herstorią, a więc osobistą, kobiecą perspektywą zdarzeń z przeszłości. W książce Halina Birenbaum opowiada o kwestiach prywatnych, dla niej ważnych, poruszających. Na papierze mierzy się też ze sprzecznościami i trudnościami prostych osądów. Zastanawia się czym wobec cierpienia jest miłość, zazdrość, wspólnota. Stawia trudne pytania, ale nie daje łatwych odpowiedzi. Obie autorki tekstu stawiają na szczerość i bezpośredniość, które wobec powagi podejmowanych wątków stają się łatwiejsze do oswojenia.

Birenbaum wspomina w książce swoje dzieciństwo w Warszawie, dojrzewanie w getcie, zamordowanie matki na Majdanku, pierwszą miłość w Auschwitz, a także początki budowania nowego życia w Izraelu. Mówi o swoim życiu mocnym głosem, nie owija w bawełnę, nie oblepia swoich myśli tkliwością. Przez życie idzie z podniesioną głową i nie ustępuje, kiedy coś staje jej na drodze. - Byłam ostatnio na spotkaniu z młodzieżą w Hiszpanii, opowiadam o matce, ojcu, a słyszę, że tłumacz mówi: "Hitler, Goebels". "Co jest?", myślę. "Zwariował? Nic takiego nie powiedziałam!". Nie będą mnie już tłumaczyć. Sama chcę opowiadać - wspomina. Od tego czasu nie chciała zdawać się na tłumaczy, więc nauczyła się ośmiu języków. Jest zaradna i uparta. Wprowadziła do Izraela wiersze Szlengla, choć zdawało się, że pomysł jest karkołomny. Opisując swoje życie Birenbaum ukazuje zmiany jakie zachodziły i zachodzą w niej samej, a także otaczającym ją świecie. "To nie deszcz, to ludzie" jest w końcu przede wszystkim książką o poszukiwaniu własnej tożsamości, która nie wymaga precyzyjnych, stałych określeń. Jak mówi: - W Izraelu jestem za polska, w Polsce za żydowska, wśród religijnych - ateistka, wśród ofiar - za kolorowa.

Julia Niedziejko

  • "To nie deszcz, to ludzie" - spotkanie z Haliną Birenbaum
  • Teatr Ósmego Dnia
  • 27.05, g. 19
  • bilety: 5 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019