Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Feminizm z głębi wiary

- Jestem feministką, ponieważ czerpię to z chrześcijańskiej tożsamości - wyznała w trakcie spotkania w Księgarni Bookowski w CK Zamek Zuzanna Radzik, autorka książki Emancypantki. Kobiety, które zbudowały Kościół. W rozmowie z księdzem Mirosławem Tykferem opowiadała między innymi o chrześcijańskim równouprawnieniu, kobietach-apostołkach i źródłach teologii feministycznej.

.
fot. M. Krześlak-Kandziora/Bookowski. Księgarnia w Zamku

- Czy chciałaś napisać książkę o tym, co dzisiaj powinno się zmienić w Kościele? - rozpoczął spotkanie prowadzący. - W Emancypantkach chciałam pokazać historię, z której możemy czerpać pytania - odparła Radzik. - Nie ma ciągłości między tym, co kobiety i świeccy mogli w Kościele, a co mogą teraz. W trakcie badań napotykałam się na postacie kobiece, które opisywałam i nie przyglądałam się im jako kobietom. Teraz, czytając ich świadectwa, chciałam wydobyć, kim one naprawdę były. - Kim są "emancypantki"?  - dopytywał ks. Tykfer. - Tu powinien być znak zapytania, ale dobrze wiesz, że w Polsce redaktorzy śmiertelnie boją się znaków zapytania w tytułach - odparła żartem teolożka, czym sprowokowała śmiech zebranych. - Chciałam, żeby był tam znak zapytania, bo to nie jest jasne, czy się wyemancypowały. Chrześcijaństwo dawało im możliwość, aby wyszyły poza schematy narzucane przez płeć kulturową. Szybko jednak okazało się, że chrześcijaństwo przejęło podział na płeć, jaki dominował w starożytności.

Radzik, rozwijając odpowiedź, tłumaczyła swoje rozumienie pojęcia emancypacji. Jest to jej zdaniem "pełne pole wyboru różnych opcji życia".  Zaznaczała, że pole to jest dla kobiet - chociaż nie tylko dla nich - niezmiennie zawężane przez dyktaty kulturowe. Autorka przypominała o kobietach apostołkach i duchownych, które w starożytności zdołały na jakiś czas zakłócić dotychczasowy, ustalony przez patriarchat, porządek społeczny.

Ważnym punktem spotkania była dyskusja na temat teologii feministycznej, która zdaniem autorki nie jest osiągnięciem ostatnich lat, lecz powrotem do źródeł chrześcijaństwa. Solidną podstawę dla takiego myślenia zapewniają listy św. Pawła z Tarsu, który, mimo pewnej niekonsekwencji, ogłaszał równość kobiet i mężczyzn w obliczu Boga, a co za tym idzie - ich równość w strukturach Kościoła. Autorka przekonywała, aby listy św. Pawła odbierać nie tylko jako teksty natchnione, ale też jako świadectwa epoki. - 16 rozdział Listu do Rzymian to "bomba wodorowa' spraw kobiecych - oznajmiła Radzik. - Od tego tekstu można zacząć dyskusję na temat roli kobiet w Kościele. Autorka przestrzegała jednak, że pytanie o kobiecość - zarówno w kontekście społecznym, jak i religijnym - niesie ze sobą pewne zagrożenia: - Kobieta i kobiecość to terminy służące do dyscyplinowania kobiet. Kobiety rozsiane po świecie łączą cechy anatomiczne, lecz niekoniecznie los i ich wybory. Nie ma czegoś takiego jak kobiecość - zaznaczyła twardo.

W dalszej części spotkania ksiądz Tykfer oddał głos publiczności. - Brakuje mi w przestrzeni publicznej silnych liderek katolickich i chrześcijańskich - stwierdziła jedna z uczestniczek. - Na świecie całe spektrum kobiecości jest pokazywane, a w Polsce nie. Czy mogłaby coś pani na ten temat powiedzieć? - To jest zadanie dla nas wszystkich tak naprawdę - odparła Radzik. - Jest takie ważne założenie w różnych ruchach feministycznych chrześcijańskich - hermeneutyka przypominania. Ważne jest przypominanie istotnych postaci, ale dotyczy to też teraźniejszości. Kobiety potrzebują ukazania bardzo różnorodnych dróg, aby wiedziały, że można na różne sposoby żyć po chrześcijańsku, będąc kobietą.

Kolejne pytanie dotyczyło możliwości dialogu na temat wiary i świętych ksiąg między przedstawicielami odmiennych światopoglądów i wyznawców innych religii: - Istnieje progresywne podejście, że wszystkie teksty należy czytać krytycznie - zaznaczała Radzik. - To ciekawie wychodzi na spotkaniach akademików. Byłam świadkiem dyskusji, w czasie której muzułmański naukowiec wytykał, że Ewangelie powstawały pod wpływem różnych czynników kulturowych. Kiedy natomiast jeden ze słuchaczy zauważył, że Koran podobnie, bardzo szybko okazało się, że nie mamy wspólnej metodologii. Z drugiej strony to też często się udaje - w latach 70. chrześcijańskie i żydowskie feministki współpracowały na polu "podejrzliwego" czytania Starego Testamentu, ponieważ jest to wspólny tekst dla obu tych religii. Teraz trwa pewnego rodzaju odwrót, przedstawicielki trzeciej fali feminizmu chcą, aby posługiwać się teologicznym językiem swego wyznania, w przeciwnym razie w swych wyznaniach nie będziemy zrozumiałe - mówiła autorka.

- Dzisiejszy feminizm w Polsce kojarzy się głównie z ruchami proaborcyjnymi i LGBT - zaznaczyła kolejna uczestniczka spotkania. - Nie oszukujmy się, to wszystko nie jest zgodne z naukami Kościoła. Jak pani, jako feministka i katoliczka, odnajduje się na tle tych wszystkich ruchów? - dopytywała. - Jestem katoliczką, która ze swego katolicyzmu czerpie to, co jest nazywane feminizmem. Jestem feministką, ponieważ czerpię to z chrześcijańskiej tożsamości - rozpoczęła swą wypowiedź Radzik. - Jest we mnie głęboka niezgoda na nauczanie Kościoła w kwestii związków osób homoseksualnych. Nie jestem w stanie spojrzeć na parę homoseksualną i powiedzieć, że dotąd na to pozwalam, a odtąd już nie. Rekolekcje dla osób homoseksualnych były dla mnie jednym z najbardziej przejmujących doświadczeń, także pod względem religijnym. Jeżeli chodzi o aborcję, uważam, że należy chronić życie. Tylko czy restrykcyjne prawo jest chronieniem życia od poczęcia? Czy nie powinniśmy w inny sposób chronić życia niż tylko restrykcją? - pytała Radzik.

Jacek Adamiec

  • Emancypantki. Kobiety, które zbudowały Kościół  - spotkanie z Zuzanną Radzik
  • Bookowski. Księgarnia w Zamku
  • 16.10

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018