Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

KWADRATURA PŁYTY. Dobry czas wspaniałej muzyki

Żyjemy w dobrych czasach! Trudno może w to uwierzyć nasłuchując wiadomości z kręgów politycznych. Jeśli jednak przyjrzymy się - i przysłuchamy - temu, co przynoszą nam muzyczne nowości ostatnich tygodni i miesięcy, odpowiedź powinna być jednoznaczna. Przykłady? Bardzo proszę: najnowsze krążki tria RGG, europejskiego kwartetu Adama Bałdycha, Jana Emila Młynarskiego z Tercetem Imperial czy solowy album Kacpra Krupy. Szczerze polecam każdy z nich!

Graficzny kolaż złożony z czterech okładek płytowych w stonowanych kolorach. - grafika artykułu
fot. materiały prasowe

Godny jubileusz!

Trudno byłoby lepiej uczcić ćwierć wieku istnienia niż nagrywając fantastyczną płytę z premierowy materiałem. Tak właśnie postąpiło wielkie trio RGG, proponując zachwycający autorski krążek - nawet jeśli nominalnie są to... kompozycje Fryderyka Chopina. Kto jednak zna metodę twórczą członków tria, wie, że nie można się po nim spodziewać kroczenia utartymi ścieżkami. Szukając więc najbardziej lapidarnego, a zarazem adekwatnego określenia można stwierdzić, że to nie interpretacje utworów romantycznego wieszcza, a ich odważne reinterpretacje. Zrobione jednak nie po to, by kogoś zaskoczyć czy zaszokować, ale by uczciwie, po swojemu i od siebie opowiedzieć tę muzykę. Udaje się to nie tylko dobrze i przekonująco, ale wręcz zachwycająco.

Ileż było już jazzowych opracowań muzyki Chopina. Czy warto próbować raz jeszcze?  Zapewniam, że warto. Krzysztof Gradziuk, Maciej Garbowski i Łukasz Ojdana z szacunkiem traktują wyjściową strukturę chopinowskich kompozycji, dopełniając je zarazem własnymi improwizacjami, które tyle samo co z języka jazzu zdają się czerpać ze współczesnej kameralistyki. Po mistrzowsku operują dramaturgią, lubią niespieszne tempa, czasami granie na pograniczu ciszy - lekko oniryczne, zamyślone, a zarazem bardzo zdyscyplinowane.

W 2013 roku trio zaproponowało niezwykle udany artystyczny dialog z muzyką Karola Szymanowskiego. Kilka lat później, na krążku "Memento" pojawiły się kompozycje Henryka Mikołaja Góreckiego. Nie nowa to zatem ścieżka. Najnowszy album pozwalam sobie jednak uważać za ukoronowanie tej formy muzykowania. Wielkie granie.

  • RGG, "The Soul of Soil" (Music Corner)

Nieskończoność

"Gdzie szukać pokoju w świecie nieustannego niepokoju?" - pyta autor tekstu pomieszczonego w (swoją drogą) przepięknie zaprojektowanej książeczce towarzyszącej najnowszej płycie Adama Bałdycha. Skrzypek proponuje zaś niewerbalną, lecz prostą do odczytania, klarowną odpowiedź: harmonia, cisza, spokój, a w ich konsekwencji bodaj i medytacja zdają się być wystarczającą i wyrazistą rekcją na więcej niż dynamiczną, rozedrganą, hałaśliwą rzeczywistość. I nawet gdyby słuchacz nie zechciał, w ślad za wykonawcami, podążyć w stronę niedwuznacznie sugerowanej transcendencji, to sama zawartość - i wartość - estetyczna, muzyczna, wykonawcza, brzmieniowa tej pięknej płyty wydaje się być opcją wystarczającą, by znaleźć w niej otuchę, nadzieję, może relaks, a nie wątpię, że i zachwyt.

Tym razem lider, wybitny skrzypek, mający na koncie mnóstwo ważnych autorskich dokonań, zaprosił do współpracy znakomitych instrumentalistów z innych krajów, którzy świetnie współtworzą szczególną architekturę jego muzyki. To, chyba przede wszystkim, włoski bandeonista Daniele di Bonaventurą, a także szwedzki pianista Jacob Karlzon i francuski kontrabasista Michel Benita. Czy to jazz? Mam wrażenie, że to pytanie nieistotne. To muzyka "poza", "ponad". Umykająca ciasnym ograniczeniom. A tuż przed końcem tej fascynującej podróży brzmi "Gnossienne" Erica Satie. Bałdych z partnerami po mistrzowsku prowadzi tę kompozycję w świat swoich dźwięków, nie tracąc nic z finezji oryginału. Z pełnym przekonaniem polecam!

  • Adam Bałdych European Quartet, "Endless" (Imaginary Music)

Tercet niecodzienny

Jan Emil Młynarski i Piotr Zabrodzki współpracują ze sobą od lat. Potencjalny słuchacz ich dokonań powinien być jednak uprzedzająco ostrzegany, że będzie obcował z twórczością, która wymyka się schematom - i uzależnia. Tak było przed laty w przypadku muzykowania tria Pole / Polonka, tak było rok temu, gdy wydali fantastyczny album pod szyldem Oberkas Travel z udziałem wybitnej ludowej śpiewaczki Marii Siwiec, tak jest i teraz.

Album formacji Tercet Imperial ukazał się już jakiś czas temu. Dobra muzyka ma jednak to do siebie, że się nie starzeje, albo: nie traci na aktualności, zyskując jedynie wraz z upływem czasu. I to jest właśnie ten przypadek! Tercet proponuje odświeżające i, powiedziałbym, olśniewające interpretacje ludowych tematów z podradomskich wsi. Młynarski gra tu na elektronicznej perkusji, Zabrodzki - na syntezatorach. I to już cała, jakże czarowna, warstwa instrumentalna. Jest jeszcze ona: śpiewająca Joanna Sztucka, zachwycająco bezpretensjonalna - świadoma dawnych manier wykonawczych nawiązuje do nich, a zarazem nie udaje, że jest pieśniarką ludową. Aktywna obecność każdego z trojga wykonawców jest warunkiem artystycznego sukcesu, który właśnie odnoszą.

Dodajmy, że całość nie jest zbiorem efektownych brzmieniowych gadżetów, ale wyrazem autentycznej fascynacji artystów tradycyjną muzyką mazowiecką. Obaj instrumentaliści - niezależnie od swych niezliczonych innych aktywności - od lat krążyli wokół tychże natchnień. Teraz, przefiltrowane przez ich własne doświadczenia i zinstrumentowane absolutnie po swojemu, nabrały rewelacyjnego wyrazu. Potwierdziła to nagroda grand prix podczas ubiegłorocznego festiwalu Nowa Tradycja, potwierdza i muzyka zamieszczona na tym świetnym krążku.

  • Tercet Imperial, "Prymat" (Instant Classic)

Sekwa, czyli...

Gdy elektronika splata się z improwizacją, gdy twórczość muzyczna wymyka się prostym podziałom i schematom, gdy nowoczesne formy artystycznego wyrazu (te tak zwane: ambitne) zyskują inspirację w doświadczaniu... jazdy na deskorolce - otrzymujemy co? Szansę na spotkanie ze sztuką wielką. Tak jak w przypadku najnowszej solowej płyty cenionego poznańskiego artysty, Kacpra Krupy.

Tutejsza publiczność, nie tylko ta jazzowa, ma szansę pamiętać go z szeregu fascynujących nagrań. Mam na myśli krążki zespołów Anomalia i Kwaśny Deszcz, wydane przez poznańskie Multikulti, które miały (nie)szczęście debiutować fonograficznie w czasach rozkwitu pandemii. Potem były nagrania równie świetnego poznańskiego zespołu Siema Ziemia, a wreszcie najbardziej chyba spektakularny krążek "Taxi" tria Łona - Krupa - Konieczny, wraz z jego alternatywną, instrumentalną wersją. Uważnym słuchaczom nie umknął jednak również solowy debiut Krupy "First Snow" sprzed trzech lat.

Teraz powraca on w znakomitej artystycznej formie z muzyką, która wyłamuje się z ciasnych gatunkowych ograniczeń. Jest tu dynamiczna elektronika, ale też abstrakcyjne dźwiękowe plamy, trochę ambientu, improwizacji, szeroko rozumianej jazzowej współczesności. Co ciekawe, ten znakomity saksofonista obsługuje tu przede wszystkim elektroniczne instrumentarium, a brzmienia saksofonu czy fletu są zazwyczaj mocno przetworzone. Muzyka wymagająca skupienia, ale oferująca wiele niebanalnych przeżyć.

No, a tytuł? Odwołuje się do deskorolkowej sekwencji trików - Krupa jest zapalonym skejterem. Sekwa wymaga "płynnego łańcucha ruchów opartego na rytmie, intuicji i gotowości do podjęcia ryzyka". Tak jak muzyka na tej płycie. Warto sprawdzić!

  • Kacper Krupa, "Sekwa" (NoPaper)

Tomasz Janas

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026