Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Gitara do kwadratu

Tradycyjna jesienna odsłona Ery Jazzu zapowiada się bardzo interesująco. Podczas listopadowego koncertu amerykański wirtuoz gitary Stanley Jordan spotka się na scenie z tutejszymi muzykami z Poznań Jazz Philharmonic Orchestra.

.
Stanley Jordan, fot. archiwum Ery Jazzu

"Była to wielka szkoła współczesnej, pozbawionej kompleksów i otwartej na dzień dzisiejszy stylistyki jazzowej, studium wielu nurtów współczesnego jazzu i gatunków pokrewnych, synteza wszystkiego, co żywe i wartościowe" - pisał w uniesieniu Roman Kowal na łamach magazynu "Jazz Forum", recenzując głośny pierwszy koncert Stanleya Jordana w naszym kraju. Było to jesienią 1990 roku podczas Jazz Jamboree. Pamiętam emocje, jakie towarzyszyły tamtemu koncertowi, choć zapowiedź, że artysta gra równocześnie na dwóch gitarach, powściągała nadzieje części sympatyków obawiających się nadmiaru efekciarskiej wirtuozerii. A jednak okazało się wówczas, że Jordan nie jest tanim sztukmistrzem, ale artystą z krwi i kości. Zwłaszcza że towarzyszyli mu wtedy w sekcji nie byle jacy muzycy, bo Kenwood Dennard i Charnett Moffet.

Dziś, blisko trzy dekady później, wszystko wygląda już nieco inaczej: Stanley Jordan ma status jazzowego klasyka, a do Poznania przybywa tyleż po to, by pokazać własną klasę, co jednocześnie wejść w artystyczną konfrontację z polskimi instrumentalistami. A technikiem, jak wiadomo, jest wybornym, znanym zwłaszcza jako specjalista od oburącz wykonywanego tappingu (czyli, w uproszczeniu mówiąc, wydobywania dźwięku poprzez uderzanie palcami w różne miejsca gryfu gitary).

Karierę zaczynał jako nastolatek już w drugiej połowie lat 70. Pojawiał się wówczas m.in. u boku słynnego Dizzy Gillespiego. Przełomowym dokonaniem w jego karierze było wydanie w 1985 roku płyty Magic Touch, która znajdowała się przez 51 tygodni na pierwszym miejscu listy "Billboardu"! Poza znakomitą formą instrumentalną artysta zaprezentował tam sporą różnorodność natchnień i inspiracji, co miało się stać jego znakiem rozpoznawczym. Obok własnych kompozycji nagrał tam utwory Milesa Davisa czy Theloniousa Monka, ale też duetu Lennon/McCartney czy Jimiego Hendrixa. Później, poza licznymi własnymi dokonaniami, współpracował też z cenionymi przedstawicielami jazzu i innych gatunków, takimi jak z jednej strony Stanley Clarke, Quincy Jones czy Michał Urbaniak, ale też Kenny Rogers, Dionne Warwick czy Dave Matthews Band. Jordan czterokrotnie nominowany był do nagrody Grammy.

Poznański koncert będzie o tyle szczególny, że amerykański artysta spotka się na scenie z tutejszymi muzykami. Będzie to znana już i ceniona formacja Poznań Jazz Philharmonic, powadzona również przez gitarzystę Piotra Scholza. Jak głosi zapowiedź koncertu, Stanley Jordan po raz pierwszy w swej karierze zagra z orkiestrą. Poznański big-band, tworzony przez znakomitych instrumentalistów młodego pokolenia, znany jest m.in. z interesujących płyt, ale też udanych koncertów, m.in. wspólnych z takimi artystami jak Jean-Luc Ponty, Rosalie. czy zespół Dagadana. Według planów wspólny występ Jordana i PJPO będzie rejestrowany i ukaże się na płycie.

Tomasz Janas

  • Era Jazzu: Stanley Jordan & Poznań Jazz Project
  • 9.11, g. 19
  • Aula UAM
  • bilety: 100-150 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019