Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Chodzi za mną miłość i śmierć

- Jeśli chodzi o pisanie piosenek, to jestem bardzo zaprzyjaźniona z tematami miłości i śmierci, dlatego stale przewijają się w moich utworach - mówi Yoenna*, której singiel Niebo ma moje kości i teledysk do tego utworu w reżyserii Sandry Radys miały premierę 28 października.

. - grafika artykułu
fot. Julia Szczesnowska/"klisze spod języka"

Ostatnio rozmawiałem z Panią tuż po występie na festiwalu Malta w lipcu ubiegłego roku, gdzie zaprezentowała Pani materiał zatytułowany Odmęty. Jak wypadły dalsze koncerty?

Na Malcie supportowałam Ralpha Kaminskiego, co było dla mnie dużym zaszczytem, bo to obecnie czołowy artysta na polskiej scenie muzycznej. Później zostałam zaproszona na Maltę na bis w Koninie. Koncert z tancerzami i aktorami wypadł tam wspaniale. Potem występowałam jeszcze w Kościanie.

Singiel Niebo ma moje kości jest opatrzony opisem: "Piosenka to parabola emocjonalna podejmująca tematy takie jak miłość, rozkosz, samotność i śmierć". Skąd taki rozrzut?

Myślę, że jest dużo sprzecznych ze sobą treści, które chcę zawrzeć w utworach, bo w moim życiu również nie brak takich sprzeczności. Myślę zresztą, że w życiu każdego człowieka jest podobnie, a różne emocje przenikają się ze sobą. Uważam też, że pozostawianie niedopowiedzeń pozwala na dużo głębsze poruszenie człowieka, niż powiedzenie czegoś zupełnie wprost. Dlatego lubię metafory i pozostawiam innym wolne pole do własnej interpretacji mojej twórczości. Otwieram się na to, jak na innych zadziałają moje utwory.

Myślę jednak, że piosenka Niebo ma moje kości nie ma tak "szerokiego" tekstu, aby można było w niego wrzucić zupełnie wszystko i pozwolić sobie na wszelkie możliwe interpretacje.

To sięganie do miłości i śmierci, mieszanie ich ze sobą to wyraz tego, że preferuje Pani romantyczne i melancholijne historie i chce robić taką sztukę? Czy ma Pani skłonność do smucenia się, ale robienia tego w fajny, interesujący sposób?

"Skłonność do smucenia się w fajny sposób"! Nie wiem. Te tematy po prostu za mną chodzą. A że są we mnie i z nimi "mieszkam" na co dzień, to dzielę się nimi z ludźmi. Spośród nich miłość i śmierć są dwoma głównymi. A dlaczego? Czy nie jest tak, że towarzyszą wszystkim i nie opuszczają nas do samego końca? Mam wrażenie, że z miłością i śmiercią trzymam się za rękę - i idziemy razem przez życie. Nie jest to do końca dobre... Aczkolwiek daje dużo inspiracji.

Choć romantyzm jest we mnie, to stylistycznie lubię też rzeczy brzydkie, sięgam po niewygodne słowa. Może nie widać tego zbyt dobrze wśród moich piosenek, które zostały już wydane. Myślę, że moje #hot16challege2 dobrze jednak odzwierciedla tę sztukę. Właśnie z tą piosenką i z utworem Niebo ma moje kości najbardziej utożsamiam to, co tworzę. Właśnie takie rzeczy mogą zarysować słuchaczowi to, co się będzie działo w przyszłości w mojej twórczości.

A gdzie sytuuje Pani swoją twórczość - czy bliżej piosenki aktorskiej, czy raczej muzyki pop?

Raczej trudno byłoby mnie przypisać do popu. Moja twórczość może lekko zahacza o muzykę popularną, a przez elementy elektroniki jest bliska muzyce współczesnej. Ale moim zdaniem jest mocno alternatywna i trudno byłoby ją porównać z typową muzyką artystów popowych typu Sanah czy Sarsa. Przy całej skłonności do balladowości, widzę u siebie raczej wpływ cold wave czy inspiracje piosenką aktorską, bo lubię formy teatralne. Yoenna to pomieszanie tych wszystkich stylów. Sporo osób powiedziało mi, że mojej muzyki nie podporządkowują pod konkretny gatunek. Słyszałam też opinie, że... jest to "muzyka do słuchania". To znaczy - trzeba usiąść i wsłuchać się w nią, by ją odebrać. Nie są to utwory, które mogłyby sobie ot tak lecieć w tle.

Jaka była geneza powstania teledysku Niebo ma moje kości?

Na pomysł wpadłyśmy razem z Sandrą Radys. Koncept na teledysk pochodził od niej, była odpowiedzialna w całości za scenariusz i reżyserię. Zrealizowała go w duecie z Mateuszem Fabą, z którym często współpracuje. On odpowiadał za zdjęcia i pracę kamery. Oboje są silnie związani z filmem, a Sandra również zajmuje się fotografią. Myślę, że dlatego klip do Niebo ma moje kości nie jest typowo teledyskowy, ma tak bardzo filmowy charakter i posiada osobną historię. Oddaje to też moje podejście do muzyki, która moim zdaniem musi coś opowiadać.

Kiedy ten teledysk był kręcony?

Zdjęcia były realizowane na przełomie sierpnia i września. Sceny we wnętrzach zostały nakręcone w Pałacu Witaszyce, a plener nad Jeziorem Liska w okolicy Poznania.

Czy dużo osób uczestniczyło w tej produkcji?

Tak - reżyserka i operator, jego asystenci Julita Adaszak i Łukasz Sawicki. Za scenografię odpowiadała Paulina Ramlau. Miała ogrom pracy. Na początku teledysku pojawia się stół, który jest zastawiony różnymi przedmiotami. Do każdego ujęcia scenografka musiała zmieniać ustawienie tych rzeczy. Myślę, że efekt wypadł bardzo pięknie. Tomasz Frąszczak pokolorował obraz. Kierownictwem produkcji zajęła się Joanna Udzik, a Olga Bejm montażem. W nagraniu utworu uczestniczyli tacy muzycy, jak Julia Będziechowska na basie, Piotr Reszelski na perkusji, Karol Stróżyk na gitarze elektrycznej. Klawisze i produkcję dograł nam Paweł Robak. Chcieliśmy to zrobić możliwie najlepiej, jak umiemy. A że trafiła mi się zdolna ekipa i utalentowani ludzie - to wszystko nam ładnie wyszło. Oczywiście - zaangażowanie tylu osób wiązało się z pewną inwestycją, ale myślę, że było warto! To mój materiał, więc włożyłam w niego własne środki.

Jak wyglądała współpraca?

Teledysk jest filmowym odzwierciedleniem utworu. Przekazuje emocje i przeżycia, które chciałam w tej piosence zawrzeć. Jako twórczyni muzyki miałam już w głowie pewną wizję i to, w jaki sposób chciałabym ją przedstawić, więc dużo o tym rozmawiałam z Sandrą. Pomysł wyszedł od niej, ale była otwarta na moje uwagi i wskazówki. Wspólnie doszłyśmy do kompromisu - i na tej zasadzie powstała finalna koncepcja.

Jako ekipa byliśmy ze sobą zgodni. Praca przebiegała bardzo pozytywnie i bez żadnych konfliktów. Realizując takie projekty nawzajem popychamy się do przodu. Tancerka i fotografka Julia Szczesnowska dokumentowała plan. Kilka zdjęć z sesji okładkowej i towarzyszącej nagrywaniu teledysku wysłała na Ogólnopolski Konkurs Fotograficzny Portret 2021, w którym wzięło udział około 13 tysięcy uczestników - i otrzymała na nim wyróżnienie! Myślę, że dzięki naszej pracy każdy jest w stanie wyciągnąć z niej coś dla siebie. Wszyscy jesteśmy młodymi ludźmi i dopiero zaczynamy naszą drogę w świecie sztuki. Warto jest sobie pomagać na tej drodze, wspierać się i inspirować nawzajem.

Jak idzie praca nad kolejnymi piosenkami? Czy planuje Pani inne aranżacje płytowe i koncertowe?

Układając piosenki zawsze staram się stworzyć formę liryczną. Ich kolejność na koncercie czy na nadchodzącym albumie jest dla mnie bardzo istotna. Lubię otwierać i zamykać sferę liryczną, w której próbuję opowiedzieć historię, zostawiając słuchaczowi pewną dozę niedopowiedzenia. Śpiewam zarówno po polsku, jak i po angielsku, poruszam się w różnych gatunkach muzycznych. Bardzo lubię łączyć. Nie chciałabym jednak tego wszystkiego pomieszać na płycie. Zależy mi na tym, by ten materiał posegregować, aby również i brzmieniowo stworzyć za jego pomocą opowieść. Już wiem mniej więcej, które piosenki chcę umieścić na docelowym materiale. Dlategomyślę, że po pierwszej płycie może się ukazać coś zupełnie innego muzycznie.

Kiedy możemy oczekiwać albumu, który zapowiada singiel Niebo ma moje kości?

Idę powoli i bez pośpiechu. Wszystko zaczynałam od koncertów. Niebo ma moje kości zapowiada dopiero zbliżający się materiał. Jeszcze nie jestem pewna, czy będzie to EP czy LP. Na razie nic nie zdradzam co do tej płyty. Póki co znajduję się na etapie rejestracji materiału. Piosenek mam już bardzo dużo. Myślę, że wydanie tego materiału umożliwi mi wyjście poza Wielkopolskę i być może pozwoli na występowanie w innych miastach kraju. Wszyscy zresztą mi powtarzają, że jestem lokalną artystką, która znajduje się na drodze do szerszej publiczności. W najbliższym tygodniu Niebo ma moje kości pojawi się też na serwisach streamingowych. Kolejny singiel, nad którym obecnie pracuję, pojawi się prawdopodobnie na początku przyszłego roku.

Rozmawiał Marek S. Bochniarz

*Yoenna - pseudonim artystyczny Joanny Jewuły. Pochodzi z Małopolski, w Krakowie studiowała wiedzę o teatrze, filologię polską i psychologię. W Poznaniu kontynuowała edukację w Studiu Aktorskim STA. W 2019 roku Yoenna otrzymała II nagrodę na festiwalu słowa w piosence Frazy.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021