Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

ZAPISKI Z LAMUSA. Prekursorskie myśli radiowe

Nowość nowością jest przez jakiś czas, raczej - przyznajmy - krótki. A szczególnie w dziedzinach rozwijających się z zawrotną prędkością. To, co było nowe, za chwilę stanie się czymś w najlepszym wypadku sprawdzonym, by za jakiś czas być już przeżytkiem, na który zerka się z nostalgią. Tak jest dziś, tak było dawniej. Przykład? Radio.

. - grafika artykułu
Uczestnicy otwarcia Muzeum Radiowego z prezydentem Poznania Cyrylem Ratajskim na czele (w centrum), 24 kwietnia 1931, fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

"A w pracy tej niech baczy na postępy techniki, ścigłej myślą, cudownej nowatorstwem. Przez kilka lat ostatnich radjotechnika tak zawrotnie chyże wykazuje postępy, tak nieprawdopodobną objawia pomysłowość ducha ludzkiego, że wydaje nam się starzyzną to, co  przed kilku zaledwie laty było jeszcze ostatnim wyrazem nowości"* - mówił prezydent Poznania Cyryl Ratajski w swoim przemówieniu z okazji czwartej rocznicy uruchomienia poznańskiej radiostacji ("Tydzień Radiowy", nr 18/1931). "Otóż po czterech latach istnienia, Radjo Poznańskie zakłada Muzeum radjowe, składając doń urządzenia i sprzęty techniczne, przed czterema jeszcze laty uważane za nowoczesne, dziś już jako zabytki muzealne, jako pamiątki jakoby zamierzchłych czasów, podobnie jak się składa do zbiorów archeologicznych cmentarzyska z przed czterech tysięcy lat. Oto żyjemy dzisiaj tysiąc razy szybciej niż nasi przodkowie, i nie przeraża nas już zgoła myśl, że potomni będą z konieczności życiowej zniewoleni przystosować się do ruchu myśli jeszcze żywszej" - kontynuował swoją roztropną i wyprzedzającą przecież wypadki refleksję.

Ratajski w doniosłych słowach kreślił ideę powstania Muzeum Radiowego, które miało "odzwierciedlać nietylko historię radjofonji polskiej ostatnich kilku lat, ale ma działać jako przestroga dla nas wszystkich, abyśmy nie szukali wytchnienia w pogoni idei, ale myśli swoje nastawiali coraz czujniej na każde drgnienie myśli ludzkiej, dążącej ku nowym objawieniom sił przyrody".

Muzeum Radiowe otwarte zostało - jakżeby inaczej - 24 kwietnia 1931 roku, w rocznicę uruchomienia poznańskiej radiostacji. Moment na tę okoliczność był więc niby dość szczególny, choć znalazłby się przecież szczególniejszy, bardziej symboliczny, jak np. piąta rocznica. Zdaje się, że organizatorzy mieli tego świadomość, dlatego też otwarcie roku 1931 miało charakter "nieoficjalny". Oficjalnie muzeum miało zostać otwarte rok później. Nowa placówka muzealna w czwarte urodziny Radia Poznańskiego, jak mówił jej inicjator i dyrektor Radia Poznańskiego Kazimierz Okoniewski, a co referowano w artykule Dzień 24-go kwietnia ("Tydzień Radiowy", nr 18/1931) - "znajdowała się jeszcze w stanie zalążkowym". Skąd więc ten pośpiech, by ów zalążek oddać pod ocenę szerokiej publiczności? Oto i odpowiedź: "aby dotychczasowi ofiarodawcy zobaczyli rezultat swojej ofiarności, aby zachęcić innych do czynnej pamięci o Muzeum i wreszcie aby wykorzystać sprzyjającą atmosferę otwarcia Targów Poznańskich". Prace nad zbiorem miał "pod względem literackim" kontynuować redaktor "Tygodnia Radiowego" Zenon Kosidowski, natomiast "pod względem technicznym" kolekcja znajdowała się pod opieką inż. Romualda Jungermanna.

Podczas otwarcia nie zabrakło podziękowań kierowanych pod adresem zarówno wspomagającego inicjatywę utworzenia muzeum prezydenta Ratajskiego, jak i Zygmunta Zaleskiego - dyrektora Muzeum Miejskiego. Koniecznie trzeba bowiem podkreślić, że Muzeum Radiowe miało być częścią tej właśnie instytucji, gdzie znalazło się miejsce do prezentacji do niedawna jeszcze używanych radioodbiorników. O samych okolicznościach powstania nowego muzeum w Poznaniu najwięcej powiedział dyrektor Kazimierz Okoniewski, którego całe przemówienie również opublikowano w 18. numerze "Tygodnia Radiowego".

"Podejmując przed mniejwięcej pół rokiem myśl utworzenia Muzeum Radjowego, wątpiłem w jej zrealizowanie ze względu na ogólny kryzys gospodarczy, dający się w każdej dziedzinie we znaki. Podzieliłem się jednak tą myślą z moimi kolegami, którzy dodali mnie otuchy. Ośmielony zatem zwróciłem się w końcu października ub. r. do Pana Prezydenta, prosząc o jego zdanie i ewtl. pomoc" - mówił. Pomoc ze strony włodarza miasta oczywiście nadeszła. Rozpoczęło się nieoficjalne gromadzenie eksponatów oraz poszukiwanie lokalu, w którym można byłoby prezentować rozwijającą się kolekcję. Cyryl Ratajski przydzielił Muzeum Radiowemu trzy pokoje mieszczące się w gmachu Muzeum Miejskiego, którego dział radiowy miał stać się odrębną częścią.

Pomysłodawcy muzeum zwrócili się z apelem do swoich radiosłuchaczy, zachęcając, by przekazywali swoje nieużywane sprzęty radiowe, ponieważ "należy te pierwsze już dzisiaj historyczne pamiątki rozwoju radjofonji uratować przed zagładą, by mogły młodym pokoleniom służyć dla celów naukowych". Do właśnie na pomoc osób prywatnych liczono najbardziej. "Dążąc do wszechstronnego, naukowego wyposażenia tej nowej pożytecznej placówki społecznej, apelujemy w imię rozwoju naszej radjofonji do wszystkich tych Szanownych Radjosłuchaczy, którzy są w posiadaniu muzealnych obiektów radjowych, by zechcieli je przekazać nowej tej instytucji, czy to w formie darowizny czy depozytu" - proszono w tej nietypowej odezwie, która nie została pozostawiona bez odpowiedzi.

Ujmująca jest ta świadomość zmieniających się czasów i zachowania starego, niedawno jeszcze tak pożądanej nowiki, dla kolejnych pokoleń. Odnieść można wrażenie, że gdyby Cyryl Ratajski zobaczył nas dzisiaj, wcale nie czułby zaskoczenia naszym pędem ku nowoczesności. Może pokiwałby tylko głową ze zrozumieniem i pod nosem powiedział do siebie: "A nie mówiłem"?

Justyna Żarczyńska

* We wszystkich cytowanych fragmentach zachowano oryginalną pisownię.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021