Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Ach, co to była za szkoła!

3 stycznia 1861 roku niemiecki przemysłowiec i kupiec Gotthilf Berger przekazał miastu 50 tysięcy talarów na budowę szkoły realnej w Poznaniu, zastrzegając, że mają do niej chodzić zarówno niemieccy, jak i polscy uczniowie. Budowę szkoły zakończono w 1865 roku. Dziś w budynku przy ul. Strzeleckiej mieści się Wydział Inżynierii Zarządzania Politechniki Poznańskiej.

.
Miejska Szkoła Realna przy Schützenstrasse (obecnie budynek Politechniki Poznańskiej przy ul. Strzeleckiej). Fot. Kolekcja pocztówek Romana Trojanowicza / cyryl.poznan.pl

Na Wildzie, w pobliżu Rynku Wildeckiego, znajduje się krótka ul. Bergera. Niewielu poznaniaków wie, że jej patronem jest niemiecki przemysłowiec, kupiec i filantrop, który pod koniec XIX wieku zapisał się złotymi zgłoskami w historii miasta Poznania. Jednym z największych jego dzieł było stworzenie pierwszej w Poznaniu szkoły realnej.

Mechanika czy łacina?

Szkoły realne zaczęły powstawać w Prusach w połowie XIX wieku. Miały być odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku na absolwentów przygotowanych do pracy w przemyśle i handlu. Problem nadmiaru absolwentów z wykształceniem ogólnym jest znany także dzisiaj, dlatego od kilku lat zachęca się nastolatków, żeby kontynuowali naukę w technikach i szkołach zawodowych, a nie tylko w liceach. Współczesne średnie szkoły techniczne są odpowiednikami dawnych szkół realnych.

W szkołach realnych stawiano większy nacisk na naukę przedmiotów przydatnych w późniejszym życiu i pracy w przemyśle lub kupiectwie. Uczono m.in. języków obcych, ale także fizyki, geografii, mechaniki i rysunku. Mniej było przedmiotów klasycznych, np. łaciny czy greki.

O utworzenie szkoły realnej w Poznaniu zabiegali zarówno polscy, jak i niemieccy przemysłowcy. Oprócz Bergera w powstanie szkoły zaangażował się Hipolit Cegielski, a wcześniej także Karol Libelt i hrabia Edward Raczyński. I Berger, i Cegielski mieli przy tym jasny cel. Chcieli, by szkoła kształciła przyszłych pracowników ich zakładów. Takie było też życzenie mieszkańców Poznania, którzy chcieli "mieć własną szkołę realną, aby młodzież poświęcająca się przemysłowi lub handlowi mogła, wcześniej przysposobiona w praktyczne wiadomości, wejść w zakres swojego powołania".

65 tys. talarów

Gotthilf Berger był bogatym przedsiębiorcą i utalentowanym kupcem. Podupadającą firmę, handlującą drewnem i winem, przejął po zmarłym ojcu i bracie. Nie miał dzieci, więc zaangażował się w działalność społeczną, polityczną i edukacyjną. Swój wielki majątek postanowił spożytkować dla dobra społeczeństwa. Należy zaznaczyć, że w tamtych czasach filantropia była "modna" i najbogatsi często przekazywali społeczeństwu zbudowane przez siebie budynki, pałace czy zgromadzone kolekcje.

Berger od 1850 roku przez wiele lat był radnym Poznania, a od 1866 roku członkiem magistratu. W latach 1859-1870 zasiadał w izbie niższej parlamentu pruskiego. Przez wiele lat jako radny miejski zabiegał o powstanie szkoły realnej. Decyzję w tej sprawie radni podjęli 9 czerwca 1852 roku, a otwarcie szkoły nastąpiło 15 października 1853 roku. Szkoła mieściła się wtedy w skromnej kamienicy przy ul. Wrocławskiej 12.

Berger nie poprzestał na tym. 3 stycznia 1861 roku przekazał miastu 50 tys. talarów na budowę nowego gmachu. Kwotę tę zresztą szybko zwiększył do 65 tys. W akcie darowizny zastrzegł, że szkoła ma przyjmować uczniów bez względu na narodowość i religię. I tak się stało. Lekcje prowadzono zarówno w języku polskim, jak i niemieckim, a nauczycielami byli wybitni pedagodzy polskiego i niemieckiego pochodzenia. Jednym z polskich nauczycieli był Marceli Motty, autor Przechadzek po mieście.

Budowę nowej szkoły na działce przy ul. Strzeleckiej 3 rozpoczęto bardzo szybko, bo już w 1862 roku. Jak widać, proces przygotowania inwestycji i uzyskania pozwoleń budowlanych był wyraźnie krótszy niż dzisiaj. W 1865 roku do gmachu w stylu neoromańskim weszli pierwsi uczniowie. Do ich dyspozycji oddano pierwszą w Poznaniu salę gimnastyczną, kilkadziesiąt sal lekcyjnych i aż trzy laboratoria. Autorem projektu był poznański architekt Gustav Schulz, który nosił przydomek "Fasaden Schulz", ze względu na projektowane przez niego bogato zdobione i okazałe fasady.

Szkołę uznawano za jedną z najlepiej zaprojektowanych i wyposażonych w Europie. Gmach zbudowano z czerwonej glazurowanej cegły. Wykorzystano wiele nowinek technicznych, m.in. stropy z belek żelaznych, żeliwne klatki schodowe i zaprawy cementowe. Szkoła przypominała mały zamek obronny. Miała fasadę flankową z narożnymi wieżami i wejście na osi w półkolistym ryzalicie ozdobionym alegorycznymi rzeźbami w płytkich niszach. Po południowej stronie budynku mieścił się mały, ale bardzo ładny zieleniec. Od strony ulicy Strzeleckiej (wtedy Schützenstrasse) gmach był oddzielony wysokim żelaznym płotem.

Dziedzictwo Gotthilfa Bergera

Berger zmarł w 1874 roku w Poznaniu. Jednak jeszcze przed śmiercią ponownie zasłużył się dla miasta. Przekazał kolejną darowiznę, tym razem 150 tys. talarów, na budowę domu dla osób starszych na Wildzie. Budynek ten oddano do użytku w 1909 roku i do dziś urzeka swoim niebanalnym stylem i pięknem. Gmach wzniesiony staraniem Fundacji Bergera stoi przy obecnym pl. Marii Skłodowskiej-Curie 2.

Tylko przez 25 lat utrzymano koncepcję wielojęzycznej szkoły. W 1890 roku szkoła realna przeszła na utrzymanie miasta i zmieniła nazwę na Królewską Wyższą Szkołę Realną Bergera. Niestety wycofała się wtedy z nauki w języku polskim. W budynku mieściło się później także Gimnazjum im. Gotthilfa Bergera, którego absolwentem był m.in. Arkady Fiedler.

Budynek dotrwał w dobrym stanie do 1945 roku, gdy przez miasto przetoczył się wojenny walec. W czasie walk został prawie całkowicie zniszczony, a po wojnie odbudowano go niestety w bardzo uproszczonej formie, bez odtwarzania cennych, zabytkowych elementów. Wtedy też budynek przejął Uniwersytet Poznański, a kilka lat później Politechnika Poznańska, która zarządza nim do dzisiaj. Obecnie w niezbyt urodziwym gmachu przy ul. Strzeleckiej mieści się Wydział Inżynierii Zarządzania. Politechnika zapowiadała kilka lat temu głęboką przebudowę budynku i nadanie mu nowego oblicza. W 2009 roku uczelnia zdobyła nawet pozwolenie na budowę. Niestety z remontu nic nie wyszło, ponieważ nie udało się pozyskać środków zewnętrznych na przebudowę. Teraz uczelnia inwestuje przede wszystkim nad Wartą i opuszcza budynki w śródmieściu i na Wildzie. Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości studenci wyprowadzą się też z budynku przy ul. Strzeleckiej.

Szymon Mazur

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020