Kultura Poznań.pl

Sztuka

opublikowano:

Obiektywny aktywista

- Po pierwsze jestem dziennikarzem. Ale nie ukrywam, że jestem też częścią ruchu obrońców klimatu i ten ruch wspieram - mówi dokumentalista Carl-A. Fechner*, reżyser filmu "Climate Warriors", prezentowanego podczas zakończonego niedawno Poznań Design Festiwal w Poznaniu.

.
Kadr z filmu "Climate Warrior", fot. materiały prasowe

Jest Pan bardziej aktywistą czy dokumentalistą?

Po pierwsze jestem dziennikarzem, co wiąże się zarówno ze statusem prawnym jak i z tym, że muszę sprawdzać wszystkie fakty i być odpowiedzialnym za wszystko, co pokazuję. Po drugie jestem filmowcem, co daje mi możliwości związane z montażem, edycją, doborem muzyki i przede wszystkim wyborem bohaterów filmu. Ale nie ukrywam, że moje odczucia i przekonania sprawiają, że jestem częścią ruchu obrońców klimatu i że ten ruch wspieram.

Stąd moje pytanie. Czy jedno nie wyklucza drugiego? Czy łatwo jest zachować obiektywizm będąc zaangażowanym?

Oczywiście jest to możliwe. Gdyby tak nie było, nie mógłbym się tym zajmować. Rzecz jasna istnieje na świecie problem z fałszywymi informacjami i tak zwanymi fake newsami, ale wszystko co pokazujemy jest prawdziwe. Zajmujemy się tym od trzydziestu lat. Sam research do filmu "Climate Warriors" zajął nam rok. Sprawdzaliśmy czy jest możliwe stworzenie systemu rozproszenia produkcji energii do 2030 roku. Przez rok badaliśmy to zagadnienie i okazało się, że jest to możliwe.

Dokument "Climate Warrios" został sfinansowany poprzez crowdfunding. To lepsze rozwiązanie niż tradycyjny model produkcji - poprzez telewizję czy sieć dużych sponsorów?

Siłą tak finansowanych produkcji jest to, że stoi za nimi audytorium 300-400 osób. To czyni autora prawdziwie niezależnym.

Co łączy bohaterów Pana filmu? Na ekranie widzimy zarówno młodych aktywistów jak i będących już w sile wieku przedsiębiorców, dla których ekologia jest modelem biznesowym. Jaki jest pierwiastek który łączy ich wszystkich?

Wszystkie osoby które pokazałem są przejęte przyszłością naszej planety. Ci bohaterowie podjęli decyzję podążania drogą ekologii. Donald Trump też zdecydował - że podąża przeciwną drogą.

Uważam, że Pana filmowi brakuje pytań postawionych wprost amerykańskiej administracji. Dlaczego nie postawił Pan przed kamerą samego Donalda Trumpa?

Przecież w filmie pojawiają się sekwencje z publicznymi wypowiedziami Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Moim zdaniem zaaranżowany wywiad z nim nie wniósłby niczego nowego. W końcu argumenty tej drugiej strony są powszechnie znane i łatwo jest do nich dotrzeć.  Dlatego też pokazaliśmy walkę Arnolda Schwarzeneggera (znanego ze swojego zacięcia pro-ekologicznego) z myśleniem które reprezentuje prezydent Trump. Poza tym chcieliśmy zrobić film "Climate Warriors" a nie "Anti-Climat Warriors".

Oglądając Pański film odniosłem wrażenie, że nie jesteśmy w stanie tych pro-ekologicznych zmian przeprowadzić na drodze ewolucji, a raczej rewolucji. Czy aktualna klasa polityczna i światowi liderzy nie są w stanie tego zrobić?

Jak to rewolucja - żadna nie zaczyna się od głowy i od władzy, tylko jest ruchem oddolnym. Ale w naszym filmie pokazaliśmy też człowieka pracującego dla dużej korporacji jaką jest Audi, który zajął się biopaliwami. To jest przykład na to, że w tym ruchu biorą udział nie tylko ludzie będący na dole piramidy, ale też świadomi liderzy technologiczni.

W Niemczech ponad 42% energii pochodzi ze źródeł odnawialnych, w Polsce tylko 8%. Dlaczego tam ta zmiana się powiodła, a u nas jeszcze nie?

Stoi za tym kilka przyczyn. Pierwsza - to są wybory z 2002 roku, gdy Niemcy postawili na koalicję SPD i ZIeloni. Ale zanim to nastąpiło mieliśmy ponad 30 lat prawdziwej walki o ekologię - musiał powstać silny ruch, który zawalczył o ten rezultat wyborczy. Po 2002 roku powstało nowe prawo, w tym system rekompensat za inwestycje w odnawialne źródła energii. Jeżeli zainstalujemy panele słoneczne, to w ciągu następnych 20 lat sprzedając wyprodukowaną energię do ogólnodostępnej sieci mamy zagwarantowane stałe ceny jej skupu. Wszystkie banki chętnie finansują tego typu działania. Zasady są bardzo jasne i jest to traktowane jako inwestycja, która opłaca się wszystkim. Z tym prawem wiąże się największy błąd jaki popełniłem w życiu. W latach 2002-2003 zainwestowałem tylko w niewielkie panele słoneczne, bałem się zainwestować więcej niż 40 tysięcy euro. Z perspektywy czasu widzę, że powinienem przeznaczyć na to 400 tys. Byłbym teraz zabezpieczony do końca życia. A tak okazało się, że nie zaufałem swoim własnym słowom.

rozmawiał Adam Jastrzębowski

*Carl-A. Fechner - reżyser i dokumentalista, aktywista społeczny, jeden z gości tegorocznego Poznań Design Festiwal.  Jest aktywistą zmiany energii. Nim został wojownikiem w sprawach pokoju i ochrony środowiska przez ponad dekadę był żołnierzem. Zmiana jest tematem jego życia: od 25 lat jego firma Fechner MEDIA promuje przykłady zrównoważonego życia i zdobyła wiele międzynarodowych nagród.

  • Poznań Design Festiwal
  • 10-19.05

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019