Kultura Poznań.pl

Sztuka

opublikowano:

Mój pierwszy raz

Na początku przyznam się do czegoś wstydliwego - jeszcze nigdy nie byłem w Muzeum Sztuk Użytkowych w Poznaniu. Ostatnio w internecie popularność zyskały zabawne filmiki reklamujące to miejsce, dlatego postanowiłem w końcu się tam wybrać. A czy jest lepsza okazja niż Noc Muzeów?

.
fot. P. Szczechowiak

Muzeum jeszcze pod nazwą Rzemiosł Artystycznych istniało już od 1965 roku. Obecną nazwę otrzymało w 1991 roku z racji zmiany ekspozycji. W ostatnich latach nie było jednak dostępne z uwagi na remont Zamku Królewskiego, w którym się mieści. Na szczęście ponownie otworzyło się dla zwiedzających w marcu ubiegłego roku. Jak łatwo policzyć, ponad rok zajęło mi dotarcie do tego miejsca.

Noc Muzeów to w moim przypadku nazwa przesadna. Rozpocząłem zwiedzanie jeszcze przed godziną 18, ponieważ chciałem wziąć udział w organizowanym przez muzeum wykładzie. Już w bramie wejściowej powitali mnie pracownicy i wręczyli unikatowe kartki pocztowe związane z Muzeum Narodowym w Poznaniu. Dodatkowo każdy zwiedzający otrzymał przewodnik po ekspozycji, wewnątrz którego znajdowała się krzyżówka. Pytania dotyczyły wystawy, dlatego chcąc na wszystkie odpowiedzieć, należało uważnie zwiedzić całą ekspozycję. Szczególnie dzieci miały dużo radości, biegając z rodzicami do kolejnych eksponatów i szukając w ich opisie odpowiedzi na pytania.

Pierwsze sale pokonałem stosunkowo szybko. Przedmioty związane ze średniowieczem czy renesansem są pokazywane w wielu miejscach i powszechnie znane, stąd nie przykuły mojej uwagi na dłużej. Chciałem też zdążyć na organizowany w Sali Spotkań wykład Co da się wycisnąć z Philippe'a Starcka?, kończący cykl Ikony designu. To znakomity i jednocześnie kontrowersyjny twórca, który wychodzi z założenia, że przedmioty nie mają być tylko funkcjonalne, ale i estetyczne. Mimo wielu prac na jego koncie zaryzykuję stwierdzenie, że szerszej publiczności jest znany przede wszystkim jako autor Juicy Salif.

I właśnie tej najsłynniejszej wyciskarce do soków poświęcona była znaczna część wykładu. To niebywałe, że przedmiot codziennego użytku może wywoływać tyle emocji i być przyczynkiem do rozmów, ale właśnie takie było założenie Starcka. Co więcej, za stosunkowo niewielkie pieniądze każdy może stać się posiadaczem dzieła sztuki stworzonego przez uznanego artystę. Jestem wręcz przekonany, że spora część nabywców Juicy Salif nigdy go nie używała, tylko postawiła w eksponowanym miejscu niczym na wystawie. Temat praktyczności również został poruszony, gdyż nie brakuje głosów, że słynna wyciskarka wcale nie jest funkcjonalna. Na szczęście Muzeum wyszło naprzeciw ciekawości słuchaczy i po prezentacji każdy mógł samodzielnie wycisnąć sok z cytryny. Niezwykle sobie cenię, że obecnie coraz częściej muzea wchodzą w interakcję ze zwiedzającymi i pozwalają w coraz większym stopniu obcować z pokazywanymi przedmiotami. Po własnoręcznie przeprowadzonym teście mogę wszystkich zapewnić, że Juicy Salif to nie tylko piękne, ale i funkcjonalne dzieło sztuki.

Po wykładzie ruszyłem w dalszą podróż przez kolejne sale. Wśród wielu pięknych eksponatów w głowie utkwiły mi cztery krzesła w stylu Ludwika Filipa. Przedstawiały tworzenie tradycyjnej tapicerki na sprężynach. Fascynująca była możliwość oglądania kolejnych etapów powstawania - od drewnianego szkieletu, aż po gotowe krzesło.

Ze wszystkich zbiorów za najbardziej interesujące uważam jednak te powstałe po 1945 roku. Obecnie chyba jeszcze nie potrafimy należycie docenić współczesnych przedmiotów. Nie dostrzegamy ich piękna i uważamy, że bledną przy tych sprzed setek lat. Sam byłem zachwycony chociażby ceramiką z lat 50 i 60.

Nocną wycieczkę zakończyła wspinaczka po schodach na zamkową wieżę widokową, skąd rozpościera się piękny widok na miasto. W Poznaniu nie mamy wielu miejsc, z których można by podziwiać panoramę miasta, dlatego uważam to za doskonałe ukoronowanie swojego pierwszego pobytu w Muzeum Sztuk Użytkowych.

Patryk Szczechowiak

  • Muzeum Sztuk Użytkowych
  • Noc Muzeów
  • 19/20.05

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018