Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

Sztuka audiodeskrypcji

Opisywanie obrazów, swoiste malowanie słowem i tym samym umożliwianie osobom niewidomym i niedowidzącym kontaktu ze sztuką wydaje się niezwykle ważne w kontekście współczesnego rozwoju kulturalnego. Poznań nie od razu jednak przejął funkcję miasta czczącego audiodeskrypcję. Na to trzeba było poczekać.

.
Warsztaty z Joelem Snyderem (pierwszy z prawej) podczas konferencji organizowanej przez NKA (fot. Beata Jerzakowska)

Audiodeskrypcja to najprościej mówiąc "słowny, dźwiękowy opis tego, co widać, osobom niewidomym i niedowidzącym". Chodzi jednak nie o opisywanie, lecz o przedstawianie, a zatem swoiste przenoszenie treści wizualnych na treści słowne, służące do umieszczania w odpowiednich momentach filmu, podczas zwiedzania wystawy muzealnej lub w trakcie spektaklu.

Nowa narracja na świecie

Naukowe Koło Audiodeskryberów - jego opiekunem jest prof. Małgorzata Rybka, powstało na poznańskiej polonistyce z inicjatywy Beaty Jerzakowskiej w roku akademickim 2012/2013. W tym czasie polska audiodeskrypcja dopiero raczkowała. Wywodząca się ze Stanów Zjednoczonych i powstała głównie za sprawą działalności Joela Snydera, zdobywała popularność od 1981 roku, kiedy to w waszyngtońskim teatrze Arena Stage oficjalnie uruchomiono pierwszy system audiodeskrypcji. Dzięki specjalnemu sprzętowi wzmacniającemu dźwięk niewidoma od dziecka Margaret Pfanstiehl i jej z mąż Cody Pfanstiehl opracowali właściwy system narracji opisowej dla niewidomych, który później nazwano właśnie audiodeskrypcją. Koniec lat 80. XX wieku to czas, kiedy nowa narracja rozprzestrzeniała się na świecie i tworzyła historię AD jako swoistego narzędzia umożliwiającego niewidomym uzyskanie dostępu do szeroko pojętej sztuki.

W telewizji AD po raz pierwszy pojawiła się w 1983 roku w Japonii. W szybkim tempie przemieściła się do Wielkiej Brytanii, gdzie powstało najwięcej placówek z audiodeskrypcją. Obecnie w Europie niewidomi mogą korzystać z przekazów AD również m.in. w Austrii, Francji, Portugalii, Belgii, Czechach, Holandii, Finlandii, Szwecji, Litwie oraz... w Polsce.

Sztukmistrzowie audiodeskrypcji

NKA nie mogłoby istnieć, gdyby nie teoretyczne i praktyczne podstawy stworzone przez twórców AD w Polsce - Barbary Szymańskiej i Tomasza Strzymińskiego. To oni zorganizowali nieistniejące wcześniej rodzime pokazy AD w teatrze, galerii oraz kinie, a także kształcili pierwszych adeptów tej "sztuki". Ich autorski "podręcznik" zawierający standardy tworzenia audiodeskrypcji do produkcji audiowizualnych - choć z perspektywy współczesnych audiodeskryberów może wydawać się nieco anachroniczny, z pewnością jest jedną z ważniejszych publikacji traktujących o audiodeskrypcji teoretycznie i praktycznie. Informacja o tym, że jest to materiał przeznaczony do tworzenia AD przy produkcjach audiowizualnych, nie oznacza, że zawarte w nim wskazówki dla piszących są ograniczone przy pracy nad audiodeskrypcją filmową czy teatralną.

NKA obecnie tworzy audiodeskrypcje głównie do dzieł malarskich (ostatnia inicjatywa: AD fotografii Kamila Olechwirowicza) oraz architektury (broszura edukacyjna z 2017 roku zawierająca cykl audiodeskrypcji poszczególnych miejsc zwiedzania Muzeum Martyrologii Wielkopolan - Fort VII w Poznaniu).

Mężczyzna w białym kitlu czy lekarz

NKA jako jedyne w Polsce koło naukowe zajmuje się audiodeskrypcją. Dla jego członków  nie jest ona tylko opisem czy narzędziem, lecz sztuką. Sztuką, którą trudno ująć w sztywne ramy standardów. Najistotniejszą, a zarazem jedną z najbardziej spornych kwestii audiodeskryberów oraz teoretyków audiodeskrypcji (jawnie odrzucają ją Barbara Szymańska i Tomasz Strzymiński) jest stosunek do interpretacji. W jej skład bowiem wchodzą przede wszystkim sugestie odautorskie oraz subiektywne wrażenia ujmowane w tekście audiodeskrypcji, często nieświadomie, ze względu na wrodzoną skłonność każdego człowieka do oceniania rzeczywistości. Członkowie NKA, mimo że zgadzają się z przekonaniem historyków audiodeskrypcji w Polsce co do rzetelności i obiektywności przekazu, uśmiechają się ironicznie na samą myśl o całkowitej rezygnacji z subiektywności na rzecz wyłącznie obiektywnych informacji.

Z historii NKA znana jest dosyć wymowna anegdotka, którą opiekunka Koła powtarza zawsze wtedy, gdy w dyskusji powraca spór o interpretację. Otóż niewidomy pytany o właściwość treści AD, a mianowicie o to, czy należy napisać "mężczyzna w białym kitlu" czy jednak "lekarz", z przekonaniem odpowiada: skoro pani wie, że na zdjęciu jest przedstawiony lekarz, dlaczego sądzi pani, że ja nie będę wiedział? Ten krótki dialog wydaje się zdecydowanie najbardziej rzeczowym rozwiązaniem toczącego się wciąż sporu.

Obiektywizm kontra emocje

Druga kwestia dotyczy "emocjonalności" tekstu audiodeskrypcji, a więc zarówno przekazywania w tekście emocji, jak i pisania o emocjach zauważalnych na obrazie/ w produkcji audiowizualnej. Członkowie NKA - znowu niejako wbrew historykom AD - uważają emocje za nieodłączny element wartościowej AD, wyjaśniając to chociażby potrzebą utrzymania emocjonalnego kontaktu z niewidomym słuchaczem. O ile w przypadku "suchych" tekstów AD, tworzonych na cele wystaw muzealnych, filmów czy sztuk teatralnych, niemożliwe jest jakiekolwiek odejście od normy audiodeskrypcji, gdyż jest to wówczas wyłącznie narzędzie służące prostemu przekazaniu informacji, o tyle w przypadku fotografii, na których aż roi się od emocji, albo w przypadku miejsc pamięci z czasów obozowych wydaje się nienaturalne i, co ważniejsze, niewiarygodne.

Zachowanie całkowitego obiektywizmu oraz pozbawienie tekstu audiodeskrypcji naturalnej emocjonalności wynikającej z potrzeby kontaktu z odbiorcą AD sprawiają, że tekst audiodeskrypcji, który oprócz informowania ma też nieść za sobą pewne wartości naddane, okazuje się wyłącznie jednym z wielu opisów, które sprawdzają się podczas wystaw muzealnych (ze względu na zwięzłość), filmów i sztuk teatralnych (ze względu na niewielki odstęp między kwestiami aktorów a audiodeskrypcją), natomiast nie okazują się wartościowe w sytuacjach wspomnianych w związku z działalnością NKA.

Poruszone kwestie - zarówno sporne, jak i niesporne - można by mnożyć, niemniej jednak najważniejsze jest postawienie jednego pytania: jakie funkcje ma spełniać twoja audiodeskrypcja? Od funkcji zależy bowiem i sama treść AD, i jej forma, pozbawiona interpretacji i emocjonalności albo czyniąca z nich doskonałych towarzyszów audiodeskryberów oraz odbiorców audiodeskrypcji, którzy oprócz tego, że dostaną informacje dotyczące tego, co widać na obrazie, dowiedzą się także, jak można go zobaczyć oczami wyobraźni.

Klaudia Raflik

  • Kontakt dla zainteresowanych działalnością NKA: beata.jerzakowska@gmail.com i klaudiar953@wp.pl

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018