Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Uczymy tancerzy i publiczność

rozmowa z Beatą Książkiewicz, dyrektor Szkoły Tańca i Baletu Fouetté

Beata Książkiewicz z uczennicami, Szkoła Tańca i Baletu Fouetté
Beata Książkiewicz z uczennicami, Szkoła Tańca i Baletu Fouetté

Po co zakładać prywatną szkołę tańca, skoro są szkoły państwowe?

Szkoła była od zawsze moim wielkim marzeniem. Długo je w sobie pielęgnowałam i długo pracowałam, żeby je spełnić. Wciąż miałam zbyt mało wiedzy. Spędziłam siedem lat "za żelazną kurtyną", studiując w Moskwie. Potem zaczęłam wyjeżdżać na Zachód. Starałam się połączyć oba te doświadczenia.

Czym to zaowocowało?

Nasza szkoła ma do spełnienia dwa zadania. Pierwsze to - jak w każdej szkole - edukacja. U nas odbywa się ona według mojego autorskiego programu, zaczynającego się od zabawy. Jednocześnie zajmujemy się umuzykalnieniem, pracujemy nad koordynacją ruchową, staramy się pogłębić wrażliwość dzieci. Po kilku latach okazuje się, że niektóre z nich mają szczególny talent i szczególną pasję. Dla nich taniec stanie się zawodem. A pozostali? Tu właśnie pojawia się ta druga rola - propagowanie tańca i niełatwej sztuki baletu, oswajanie z nią młodej publiczności, która - mam taką nadzieję - stworzy niebawem grupę wybitnych znawców i koneserów, bo wciąż ich nam w Polsce brakuje. Mamy też do przełamania wiele stereotypów: na świecie chłopcy nie wstydzą się tańczyć, a u nas to wciąż pokutuje.

Twoi dyplomanci to zawodowi tancerze?

Nasze dzieci chodzą do dwóch szkół. Rano do zwykłej, a po południu i w weekendy do tanecznej. Myślę, że są w trudniejszej sytuacji niż dzieci, które wybrały jedną szkołę baletową, bo muszą godzić więcej zajęć. Niektóre z nich przenoszą się do szkoły baletowej. Inne z baletowej trafiają do nas. To dwa różne modele kształcenia. Każdy może wybrać ten, który mu bardziej odpowiada. Mój dyplom nie ma tego statusu, co dyplom szkoły państwowej, ale uważam, że nasi absolwenci są przygotowani do zawodu bardzo wszechstronnie. Najlepszym dowodem jest to, że biorą udział w najróżniejszych projektach tanecznych i radzą sobie w nich znakomicie. Z powodzeniem kontynuują też edukację na artystycznych uczelniach w kraju i za granicą. Wynika to pewnie także z tego, że większość z nich zdaje maturę w dobrych liceach, więc taneczna pasja poparta jest jeszcze gruntownym wykształceniem.

Mam wrażenie, że Wy bez przerwy albo podróżujecie, albo przyjmujecie gości.

To kolejny ważny wątek naszej działalności: nieustanna wymiana doświadczeń z innymi szkołami: w Polsce i na całym świecie. Spotykamy się, zapraszamy wzajemnie. Dla naszych uczniów wyjazdy to zawsze wielka frajda, związana choćby z tym, że ćwiczą w jednej sali z kolegami z innych (czasem bardzo odległych) krajów. Zajęcia właściwie odbywają się bez tłumacza, bo język tańca nie zna granic - wszędzie brzmi identycznie. Atrakcją jest niewątpliwie także samo podróżowanie, poznawanie świata, innych kultur i ludzi. Owocem tych kontaktów jest także nasz festiwal, na który serdecznie zapraszam. Nie ma on charakteru konkursu, nie poddajemy młodych tancerzy ocenie. Bardziej zależy nam na spotkaniu, wymianie myśli, wzajemnej inspiracji. Dla nas to po prostu wielkie święto.

Rozmawiała Ewa Obrębowska-Piasecka

Napisz do redakcji: kulturapoznan@wm.poznan.pl

  • IX Międzynarodowy Festiwal Młodych Tancerzy 17-22.05
  • 21.05, g. 11 i 18 - Międzynarodowa i Jubileuszowa Gala Baletu, Teatr Wielki