Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Teatr wrażliwy na współczesność

W "Rewolucji, której nie było" reżyserka Justyna Sobczyk pracująca z Teatrem 21 sięga po historię protestu pod Sejmem osób niepełnosprawnych i RON z wiosny 2018 roku. To jednak nie jest prosta, polityczna sztuka, a działanie teatralne stawiające pytanie o to, jak traktowane są osoby z niepełnosprawnościami w Polsce. Spektakl zobaczymy w środę w CK Zamek.

.
fot. materiały prasowe

Geneza spektaklu "Rewolucja, której nie było" wynika z jednego z ostrych paradoksów życia we współczesnej Polsce, w czasach, gdy rządzą konserwatyści. Partia sprawująca władzę w oficjalnej narracji przekonuje, że jest partią wszystkich Polaków, co przekłada się np. na jej politykę rodzinną, określaną jako "fundament". Paradoks polega na tym, że ta sfera deklaratywna nie przełożyła się w całości na realne działania. Jedną z grup, które nie weszły do "wszystkich Polaków" okazali się niepełnosprawni.

Ich marginalizacja trwa jednak od lat, jeszcze sprzed rządów PiS. RON (Rodzice Osób Niepełnosprawnych) pierwszą listę postulatów utworzył jeszcze w 2009 roku. Dziś to 14 punktów, z których pierwszy głosi "Realizacja postanowień Konwencji Praw Osób Niepełnosprawnych" - sygnalizując, że teoria nie przekłada się na realne działania władz. 40-dniowy protest w Sejmie RON i osób niepełnosprawnych dotyczył dwóch postulatów z listy: wprowadzenia dodatku do renty socjalnej w wysokości 500 zł, bez kryterium dochodowego, oraz zrównania kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.

Te postulaty nie zostały jednak w całości spełnione (poza podniesieniem o 130 zł netto renty socjalnej), a protest został zakończony w poczuciu - jak to ujęła Iwona Hartwich, jedna z jego liderek - opuszczenia przez prezydenta i premiera w sytuacji, gdy osoby protestujące były coraz brutalniej traktowane przez Straż Marszałkowską (m.in. utrudnianie korzystania z wind i łazienek, zakaz otwierania okien).

W "Rewolucji, której nie było" twórcy rekonstruują historię tych wydarzeń, które miały bardzo duże znaczenie. Oto, w przeciwieństwie do protestu z 2014 roku, udało się zjednoczyć środowisko osób niepełnosprawnych i ich rodziców, a samo działanie miało bardzo medialny charakter. I choć - jak to zostało ujęte w tytule spektaklu - rewolucja się niestety nie dokonała, a protestujący nie wywalczyli tego, o co domagali się pod Sejmem - problem niepełnosprawności stał się o wiele bardziej widoczny.

Konkretne wydarzenie ze współczesnej historii Polski jest w przedstawieniu testem sprawdzającym to, jak rodacy traktują osoby niepełnosprawne - i czy są względem nich solidarni. W przedstawieniu, zbudowanym na podstawie improwizacji, występują aktorzy z zespołem Downa, którzy konfrontują się z publicznością i mówią o swoich doświadczeniach.

Premiera spektaklu odbyła się w Warszawie 7 grudnia ubiegłego roku - od tego czasu miały też miejsce kolejne wydarzenia, dopisujące kolejne wątki do historii tego, jak prorodzinny rząd traktuje osoby niepełnosprawne i ich rodziny. 26 grudnia Renata Kim w artykule "Rząd PiS oszukał niepełnosprawnych" dla Newsweek.pl pisała: "Tuż przed świętami ta matka [dorosłego mężczyzny z autyzmem, którą autorka spotkała pod Sejmem w trakcie protestów] odezwała się do mnie, rozgoryczona i zła. Napisała, że rząd nie dotrzymał słowa w sprawie środowiskowych domów samopomocy. 17 grudnia po cichu wycofał się z decyzji o stworzeniu sieci domów dziennej opieki dla osób z niepełnosprawnościami wymagających szczególnego wsparcia.".

Marek S. Bochniarz

  • Z cyklu "Teatr Powszechny": "Rewolucja, której nie było" Teatru 21
  • CK Zamek
  • 10.04, g. 19
  • bilety: 20-30 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019