Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Tańcz z robotami

"National Affairs" Izy Szostak oparty jest na ostrym kontraście między ludzkimi tancerkami, mobilnymi robotami i statycznymi obiektami żywymi i martwymi. Artystka pokazuje jak to, co ludzkie, jest cenne jako wielofunkcyjne i uniwersalne, a to, co robocie - może być co prawda silne poprzez swoje wyspecjalizowane, lecz nigdy nie stanie się humanistyczne, pełne, nie przekroczy swego programu.

.
fot. materiały organizatorów

W Pawilonie Andrzej Pakuła od ponad roku prezentuje przemyślany wybór eksperymentalnych i nowatorskich, głównie warszawskich produkcji teatralnych z pogranicza performance'u, teatru tanecznego i sztuk wizualnych. Gdy ta młoda i poszukująca instytucja rozpoczynała działalność, a pierwszym pokazanym w Pawilonie spektaklem był niezwykle przejmujący i precyzyjnie wykonany performance Marty Ziółek "So Emotional" wiedziałem już, że w naszym mieście znalazło się miejsce na to, co w medium teatru jest świeże, oryginalne, niepokorne, zaangażowane i wartościowe - a czasem niełatwe i wręcz hermetyczne.

Poznaniacy, którzy z zazdrością patrzyli zazwyczaj na stołeczny repertuar teatralny, mogli dzięki kulturalnemu programowi Pawilonu zacząć nadrabiać choć część spośród ekscentrycznych współczesnych polskich produkcji scenicznych, nie wpisujących się w dość jednak tradycyjną (i być może czasem już nużącą) ofertę lokalnych teatrów, nie wyjeżdżając z miasta. Pewna granica została przesunięta, a nowe miejsca przyciągnęło publiczność złożoną po części z kulturalnych outsiderów.

Ludzie tańczą za pomocą rzeczy

Performance został zrealizowany w ramach wystawy "Inne tańce" w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Premiera odbyła się we wrześniu ubiegłego roku.Jeśli prześledzimy losy tancerki i performerki Izy Szostak odkryjemy, że jej długa i pełna meandrów droga edukacji tanecznej i artystycznej, poczynając od konserwatywnej szkoły baletowej, przez staż u despotycznego choreografa Jana Fabre'a, po Alternatywną Akademię Tańca w Starym Browarze (moment, gdy na nowo rozbudziła się w niej kreatywność), mogłaby zapełnić biografie kilku osób. Część spośród jej przeżyć ocierała się być może wręcz o doświadczenia traumatyczne, bo na przykład związane z opresyjnością Fabre'a, kategorycznie wymagającego od swych tancerzy nagości. Zawsze też można "obwinić" rodziców Szostak, którzy, gdy ich córka miała siedem lat, uznali ją za utalentowaną i wysłali na lekcje tańca towarzyskiego organizowane w szkole. Gdy w trakcie udziału w Alternatywnej Akademii Tańca odnalazła w sobie chęć tworzenia własnych projektów, Szostak zanegowała w zasadzie wszystkie poprzednie doświadczenia - rezygnując zarówno z technicznych popisów, jak i elementu (nieuzasadnionej) nagości.

Jeśli chodzi o same spektakle, artystka czerpie w nich czasem z prywatnego życia, przetwarzając wspomnienia i trudne przeżycia, odnajdując w nich element uniwersalności. Medium teatru stało się dla niej też rodzajem uprawiania antropologii, badania człowieka i jego granic psychofizycznych. Udział w wielu nietypowych formach przełożył się też na to, że stała się otwarta na współpracę z twórcami niekoniecznie związanymi wyłącznie z teatrem, lecz także z poszukującymi artystami z pogranicza różnych sztuk.

Pozornie zwariowany projekt "Balet koparyczny" pozostaje zarazem jej najbardziej znaną pracą. Na jego potrzeby Szostak nauczyła się obsługi tytułowych koparek, sprawdzając ukryty w nich potencjał"sceniczny", możliwość użycia ich w przedstawieniu. Opracowała osobliwie piękną choreografię, bo w wykonaniu maszyn do robót ziemnych, którą po raz pierwszy wykonała wespół z Pawłem Sakowiczem w 2015 roku w krakowskiej Cricotece.

To, co ludzkie i nieludzkie

"Balet koparyczny" można potraktować jako zapowiedź czy antycypację performance'u "National Affairs"- przedstawienia na dwie tancerki (Julia Stawska aka Girl Zonta i Iza Szostak) i trzy roboty (ZIPPER, Crawler i Edek), przy minimalnym wykorzystaniu tak osobliwych rekwizytów jak monstrualny bochen chleba pokryty grzybami, puste kartki papieru, czy policyjna tarcza.

Szostak występuje na scenie z nastoletnią Julią Stawską, która jest wicemistrzyniąświata w krumpie, amerykańskim tańcu ulicznym, charakteryzującym się przesadzonymi, pełnymi energii ruchami. Dwie artystki z różnych pokoleńłączą w "Internal Affairs" głębokie przeżycia związane z edukacją taneczną, poddanie się surowemu treningowi, a zarazem dzieli ich to, co zwykle różni osoby dorastające w różnym czasie, co zresztą twórczo wykorzystują.

- My się nawzajem poznajemy w tej przestrzeni sceny, trochę się tak dopełniamy. Reagujemy na siebie. Też zastanawiałam się jaką motorykę, jaki ruch użyć. Jesteśmy bardzo dużo przy podłodze ze względu na to, że tak poruszają się roboty, zlewamy się z nimi. Nasze ruchy są wystudiowane - mówiła Szostak w wywiadzie dla Szajnmag.pl.

"National Affairs" można potraktować jako spektakl o tym, jak wpływają na siebie obiekty ludzkie i nieludzkie. To także gorzka refleksja o naszej obsesji związanej z domniemanym, stale ponoć zachodzącym postępem. W dystopijnym świecie spektaklu pojedyncza osoba może dokonać wyłącznie niemego i jednostkowego buntu - choćby sięgając po zbuntowany krump, taniec pochodzący z afroamerykańskich osiedli. Scenografia Karoliny Mełnickiej i Stacha Szumskiego odnosi się do wyglądu przestrzeni korporacji, gdyż to ich sfera stała się obecnie idealną ucieczką dla konformistów i osób niezdolnych do wyrażenia sprzeciwu, ze zrezygnowaniem biernie poddających się nadchodzącemu nieuchronnie upadkowi ludzkości. Być może publiczności pozostaje już tylko śledzić schyłek antropocenu, czyli epoki geologicznej, w której człowiek zdominowałświat, dokonując zarazem "dzieła" jego zniszczenia.

Marek S. Bochniarz

  • spektakl "National Affairs", z cyklu Nowe Drogi Teatru
  • reż. Iza Szostak
  • 13.04, g. 19
  • Pawilon
  • bilety: 15-20 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019