Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Sztuka niepewności

Kiedy zobaczyłam zdjęcia autorstwa Laury Makabresku - laureatki Nagrody "Arteonu" 2018 - której prace w związku z tym wyróżnieniem można oglądać w Galerii VA, skojarzyły mi się one z czymś, czego nie potrafiłam dokładnie zidentyfikować. Pozostawiły w mojej pamięci niewyraźny ślad, dając mi poczucie, że nie tyle widziałam już coś takiego, ale raczej coś, co powodowało podobne emocje.

.
Laura Makabresku, "Sewing broken wings", 2016, fot. dzięki uprzejmości artystki

"Szkarłatna litera", "Wichrowe wzgórza", "Jane Eyre" - fotografie Laury Makabresku, choć z całą pewnością nie stanowią fotograficznej wersji żadnej z wyżej wymienionych historii, ani żadnej innej do nich podobnej, są właśnie tym, co błąkało się w moich wspomnieniach. Dziewiętnastowieczne powieści doczekały się wielu różnych ekranizacji filmowych, jednak twórcy tych obrazów co do jednego zawsze byli zgodni - takie filmy muszą mieć swój niepowtarzalny, tajemniczy klimat. Pod tym pojemnym, choć nie do końca sprecyzowanym pojęciem kryje się wszystko, co jest wyznacznikiem nieco mrocznego, ale i pociągającego romantyzmu, który sprawia, że niezupełnie jesteśmy pewni czy chcemy w przestrachu zasłaniać oczy czy w tej ekscytującej niepewności patrzeć, co będzie dalej. Dochodzi do tego też dziwna oniryczność i liryzm, która karmi romantyczne dusze, osiągana bardzo konkretnymi zabiegami wizualnymi.

Z całą pewnością Laura Makabresku zdobyła umiejętność tworzenia zdjęć, które spełniają wszystkie wyżej wymienione kryteria. Od zawsze nadawała zdjęciom specyficzną atmosferę, uzyskiwaną nie tylko dzięki nieoczekiwanym kadrom, które więcej zakrywają niż pokazują, ale także poprzez posługiwanie się taką kolorystyką, która nadaje fotografiom "patyny", postarza je, umiejscawia gdzieś poza naszym czasem, każąc zerkać w przeszłość.

Od zawsze pociągała ją nagość i pokazywanie bliskości między kobietą a mężczyzną. Akt miłosny był przy tym prezentowany w taki sposób, by stawiać widza bardziej w roli obserwatora zerkającego przez dziurkę od klucza aniżeli odbiorcy mającego prawo do oglądania rozgrywającej się przed nim sceny w pełnej okazałości. Splecione w uścisku ciała, pocałunki, przesycone intymnością gesty - wszystko to mamy podane w takiej formie, która pozwala patrzeć, ale nie daje szansy zobaczyć wszystkiego.

Częstym motywem są zwierzęta - wypchane bądź żywe. Relacja między człowiekiem a zwierzęciem uległa przy tym w ciągu lat pewnej modyfikacji. Wcześniej częściej można było zobaczyć ludzi ze zwierzęcymi maskami. Te hybrydy ludzi-zwierząt wyparte zostały z czasem przez pokazywanie bardziej subtelnej więzi pomiędzy nimi, gdzie nierzadko jedno ochrania drugie czy po prostu okazuje mu czułość i przywiązanie. Na niektórych zdjęciach zobaczyć też można "naprawianie" rannych stworzeń, którym chociażby przyszywa się złamane skrzydła. Niektóre z nich, szczególnie ptaki, wśród których najczęściej pojawiają się gołębie, kruki czy wróble, pełnią rolę nie tyle "rekwizytów", co współbohaterów rozgrywających się scen oraz zwiastunów kolejnych wydarzeń i opiekunów człowieka.

Pocięte nadgarstki, rany na ciele na wcześniejszych zdjęciach stanowiły rodzaj elementu budzącego niezdrową ekstazę - tak u bohaterki zdjęć, jak i widza. Pełniły funkcję groźby zbliżającej się śmierci. W dodatku śmierci prowokowanej i oczekiwanej. Dziś na fotografiach częściej widzimy zszyte lub właśnie zszywane rany na przegubach, które mogą świadczyć o wycofaniu się z pragnienia śmierci. Niosą w sobie informację, że ratunek jest możliwy, że moment śmierci, przynajmniej na jakiś czas, można jednak opóźnić.

Na wystawie w Galerii VA zebrano przede wszystkim zdjęcia, które wykonano w ciągu ostatnich trzech lat, choć znaleźć można kilka wcześniejszych. Wydawać się to może celowym zabiegiem, którym podkreślono po trosze granicę między starszą a nowszą sztuką Laury Makabresku.

Pociąg do romantyzmu fotografka odczuwała zawsze. Poezja, skrywająca się przecież też w obrazie - nie była jej obca. Sama pisała wiersze, studiowała filologię polską. Miłość z kolei odgrywa dużą rolę nie tylko w jej twórczości, ale i w życiu prywatnym i nie chodzi tu tylko o miłość do ukochanego męża, ale także do Boga. Stąd też na wielu z jej prac motywy związane z bliską relacją dwojga ludzi przenikają się z motywami religijnymi: tkwiąca w uścisku para trzyma na swych dłoniach białe gołębie, gdzie indziej biały gołąb nakrywa leżące na łóżku ciała kobiety i mężczyzny białym prześcieradłem itp.

Gdybyśmy nie wiedzieli - dzięki opowieści samej Laury Makabresku czy tytułom zdjęć - o uczuciu do męża, fotografie mogłyby się prezentować jako bardziej zagadkowe, a może i kontrowersyjne. Gdyby nie deklarowana religijność artystki, być może inaczej spojrzelibyśmy na zdjęcie, na którym ubrani na czarno małżonkowie klęczą w pokoju przed krzyżem i gdzie poczucie smutku, może nawet straty jest przytłaczające. Może inaczej zinterpretowalibyśmy zdjęcie przedstawiające mężczyznę pod krucyfiksem, który unosi w ramionach bezwładne ciało kobiety. Widok ten przesiąknięty jest czymś wzniosłym i pięknym, ale ponownie także smutnym.

W podobnym tonie utrzymane jest zdjęcie przedstawiające kobietę pod krzyżem odwracającą się od krucyfiksu, pod którym siedzą dwa złowieszcze kruki. Laura Makabresku chciałaby, by jej twórczość niosła nadzieję, była światłem w świecie mroku. Tylko czy wszystkie te obrazy niosą ze sobą radość wynikającą z bliskości z drugim człowiekiem, innymi stworzeniami i Bogiem? Wiele z nich, jak na przykład "Lazarus, come out!", gdzie mamy nawiązanie do odrodzenia po śmierci, z pewnością tak. Co do innych trudno jednoznacznie wyrokować - z pewnością to bardzo indywidualna kwestia.

Laura Makabresku to tak naprawdę Kamila Kansy. Sam fakt, że artystka ukrywa się za pseudonimem jest z pewnością elementem pewnej kreacji. Piękna kobieta, którą jest fotografka, jej wizerunek, sposób wypowiadania się i bycia sprawiają, że widzieć w niej możemy kogoś z innego świata, jakby była bohaterką swojej własnej opowieści, częścią tego, co tworzy na swoich przedstawieniach, świetnie pasujących jako ilustracje legend i baśni. Czy jest prawdziwa? Czy kiedyś wyjdzie poza konwencję, w której się porusza i przefiltrowane zdjęcia zyskają koloryt rzeczywistości?

Justyna Żarczyńska

  • Wystawa Laury Makabresku
  • Galeria VA, Al. Marcinkowskiego 26
  • czynna do 25.05

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019