Kultura Poznań.pl

Teatr

opublikowano:

Teatr mocno zaangażowany

- Gdy mieszkałem w Poznaniu przez szesnaście lat, byłem mocno związany z Teatrem Ósmego Dnia. Nie byłem członkiem, ale pozostawałem pod wrażeniem jego mocy artystycznej - mówi Marcin Liber *, reżyser paradokumentalnego przedstawienia o Ósemkach "Ach, jakże godnie żyli", którego premiera odbędzie się 23 listopada w Teatrze Powszechnym w Warszawie.

.
"Ach, jakże godnie żyliśmy" Teatru Ósmego Dnia - spektakl z 1979 r., fot. Zdzisław Orłowski

Przy opisie przedstawienia "Ach, jakże godnie żyli" można przeczytać, że jest Pan jednym z dzieci Teatru Ósmego Dnia. Co się za tym kryje?

To taki związek frazeologiczny - określa młodych wówczas ludzi, którzy byli wokół Teatru Ósmego Dnia, zostali przez niego światopoglądowo i estetycznie ukształtowani, a także współpracowali z nim. Wszyscy się oczywiście kłócą, kto jest tym dzieckiem, a kto nie. Przedstawiając mnie, Ewa Wójciak mówiła: "oto dziecko Teatru Ósmego Dnia".

Co to oznaczało w praktyce?

Byłem związany z innym poznańskim teatrem, Biuro Podróży. Wspólnie z nimi zrobiliśmy przedstawienie "Sabat". Pomagałem też Teatrowi Ósmego Dnia jako technik czy aktor przy realizacji innych spektakli. Teatr użyczał mi również przestrzeni do realizacji projektów, które robiłem już samodzielnie. Mocno się nim inspirowałem, ale szukałem swoich odrębnych ścieżek tematycznych i estetycznych.

Jakie to były lata?

Przełom lat 90. i dwutysięcznych. Potem Teatr Ósmego Dnia był inicjatorem i organizatorem dużego projektu "Miasto" w Starej Rzeźni, którą jako pierwsi odkryliśmy dla artystów i publiczności.

Jak doszło do powstania "Ach, jakże godnie żyli"?

Paweł Łysak i Paweł Sztarbowski [dyrektor artystyczny i zastępca dyrektora ds. programowych Teatru Powszechnego w Warszawie], z którymi współpracowałem jeszcze w Teatrze Polskim w Bydgoszczy - znając mnie i moje zainteresowania - zaproponowali, bym zrobił spektakl o teatrze politycznym, i w teatrze politycznym: paradokument o Teatrze Ósmego Dnia. Wydawało im się, że jestem odpowiednią osobą.

Dlaczego wybrali na takie przedstawienie dzieje Teatru Ósmego Dnia?

Działania i wybory polityczne tej grupy były bardzo znaczące. To mocno zaangażowany teatr. Ideowo i pod względem poruszanych tematów jest nam bardzo bliski. Teatr Powszechny również stara się być demokratyczną instytucją, zaprasza kooperatywy artystyczne. Była w tym więc próba znalezienia podobieństwa - ale interesujące wydawały się nam również i różnice.

Czyli - spektakl o teatrze. Nazwałby go Pan "dokumentalnym"?

To spektakl paradokumentalny. Pozwoliłem sobie na opowiedzenie bardzo indywidualnej historii - z perspektywy "dziecka" Teatru Ósmego Dnia. Jest ono narratorem i prowadzi widzów przez przedstawienie. Ma subiektywną pamięć. Nie sposób też opowiedzieć całej historii tego teatru, która ma już 55 lat.

W przedstawieniu interesuje mnie szczególnie ta historia, której bezpośrednio nie dotknąłem, nie byłem świadkiem, a uczyłem się o niej na kulturoznawstwie w Poznaniu. Kończymy akcję przedstawienia "Ach, jakże godnie żyli" na początku lat 90. - w momencie, gdy poznaję Teatr Ósmego Dnia.

Czyli to historia zasłyszana pośrednio...

Profesor Juliusz Tyszka był moim przewodnikiem po świecie teatru. A wiadomo jak nabożny jest jego stosunek do Teatru Ósmego Dnia. W tamtym okresie też zapadły najważniejsze decyzje, jeśli chodzi o wybory światopoglądowe tego teatru. Różnica między ich postawą a teatrem Laboratorium jest dla mnie symboliczna. Czy kolaborujemy z tamtym systemem, jak się w niego wpisujemy, czy jesteśmy mocno opozycyjni - to dla mnie istotne sprawy. Cały czas stajemy też przed dylematami, jakie tematy podejmować w teatrze. Stało się to dla mnie jasne poprzez to, jak mnie właśnie ukształtował Teatr Ósmego Dnia.

Archiwalne przedstawienia Ósemek poznawali Państwo przez rejestracje wideo?

Tak - obejrzeliśmy to, co znajduje się w archiwach Teatru Ósmego Dnia. Udało mi się też zobaczyć na żywo takie przedstawienia, jak "Piołun" czy "Wzlot". Interesują nas jednak przede wszystkim teksty teoretyczne i wywiady. To, co wtedy mówili i pisali członkowie zespołu - teksty dotyczące powinności aktora i postawy artysty.

Powstały też post-zapisy przedstawień teatru, które spisał Leszek Raczak. Jako że jestem niesfornym dzieckiem Teatru Ósmego Dnia, postanowiłem potraktować je jako teksty literackie, rozczytać tak, jakby były tekstami napisanymi do teatru i spróbować na ich bazie zrobić przedstawienie. Okazało się to niemożliwe. W spektaklu będzie scena, w której próbujemy dokonać takiej rekonstrukcji.

Po co sięgał Pan do nich?

Ważne było dla mnie sprawdzenie, czy teksty, które powstawały w latach 70., 80., są współczesne - i jak brzmią dzisiaj, czy pozostały nadal aktualne. Czy aktor, który mówi dziś ten sam tekst, co jego poprzednik w dajmy na to roku 1986, brzmi równie mocno jak wtedy? Albo: jak brzmi to dziś, jak przystaje do naszej rzeczywistości?

Czyli w przedstawieniu interesuje Pana przede wszystkim komunistyczny okres w historii działalności Teatru Ósmego Dnia?

Tak. Dochodzimy też do momentu początku lat 90., gdy zmienia się w Polsce system polityczny i wydaje się, że wszystko będzie łatwiejsze, prostsze. My żyjemy w tej rzeczywistości i zadajemy sobie pytania, jak wygląda taka normalność. Czy faktycznie nasz świat stał się ustabilizowany? Czy nadal jest się o co bić? Czy jest wciąż z kim prowadzić dyskurs? Czy dziś ma sens bycie artystą-buntownikiem?

Jak postrzega Pan obecną działalność Teatru Ósmego Dnia? Skład osobowy pozostał podobny, zasady tworzenia niby też, ale otaczający ich świat się zmienił...

Już nie pracuję w Poznaniu, ale mam dalej kontakt z zespołem. Bardzo szanuję ich działalność - nie tylko na poziomie teatru, tworzenia przedstawień, ale to, czym są: ośrodkiem, przestrzenią wolności dla innych artystów, zaangażowania w sprawy obywatelskie. Co do składu zespołu, to jest duża różnica, nie ma Leszka.

Bywa Pan jeszcze czasem u nich?

Coraz rzadziej. Dużo pracuję.

Rozmawiał Pan z nimi o tym przedstawieniu, chciał się od nich bezpośrednio jeszcze czegoś dowiedzieć? Czy wolał pozostać przy samych archiwaliach?

Oczywiście, że rozmawiałem. Odwiedziłem ich w Poznaniu z Pawłem Sztarbowskim - chcieliśmy, aby zespół wyraził zgodę na przedstawienie. Dostaliśmy od nich błogosławieństwo. Potem miałem jednak poczucie, że jeśli pracuję nad przedstawieniem, którego ten teatr jest bohaterem, to muszę się od tego bohatera odkleić, żeby móc zbudować własną historię. Muszę go przecież również podważyć, obrócić, przyjrzeć się mu z innej strony.

I co teraz?

Teraz nadejdzie moment weryfikacji, gdy przyjedzie zespół Teatru Ósmego Dnia i Leszek Raczak, aby zobaczyć przedstawienie. Będę się z nimi spierał lub będziemy się wspólnie dobrze bawić.

Chciałbym, by w tym przedstawieniu znalazło się też to, co jest dla mnie ważne - ironia i dystans, na których został zbudowany ten teatr. Były one ucieczką od strasznej rzeczywistości. Ich siłą stało się poczucie humoru. I takie ma też być nasze przedstawienie - ironiczne wobec rzeczywistości.

Wyczuł Pan niepokój z ich strony? To musi być trochę dziwna dla nich sytuacja.

Zdaję sobie z tego sprawę - mogą na przykład poczuć, że chcę im coś zabrać, wyrwać z ich historii. Przedstawienia paradokumentalnego się zresztą nie autoryzuje, prawda? Nie wiadomo, ile jest w nim fikcji. Zaznaczamy jednak, że to nasza wizja. Teatr Ósmego Dnia szanuję. Nie podważam go, nie kwestionuję. Zrobiłem ten spektakl z miłości do teatru.

rozmawiał Marek S. Bochniarz

*Marcin Liber - ukończył kulturoznawstwo na UAM w Poznaniu. Jest reżyserem, scenografem i scenarzystą. Współpracował z Polskim Teatrem Tańca. Był jednym z założycieli teatru Usta Usta, z którym zrealizował takie przedstawienia, jak "Rekonstrukcja zdarzeń", "Bóg, honor ojczyzna". Twórca wielu wyróżnionych w Polsce spektakli, w tym "Utwór o matce i ojczyźnie", "III Furie", "Na Boga". W teatrze wykorzystuje nowe media, techniki audiowizualne, elementy teatru tańca.

  • "Ach, jakże godnie żyli"
  • reż. Marcin Liber
  • Teatr Powszechny w Warszawie
  • premiera: 23.11, g. 19.30
  • kolejne spektakle: 24.11, g. 16 i 19.30; 26.11, g. 19.30

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019