Kultura Poznań.pl

Teatr

opublikowano:

FESTIWAL KONTEKSTY. Planuję być stara

O świątecznych reklamach Allegro mówi cały świat, wzruszają miliony ludzi. Minutka Teatru Baj nie jest częścią żadnej kampanii, ale ze swoim przesłaniem powinna mieć podobną liczbę odsłon.

,
fot. Facebook Teatru Baj

Minutka to obiektywnie krótko. Ale podczas takiej Minutki, czego dowiedli twórcy z Teatru Baj w Warszawie, można opowiedzieć zgrabną, też złożoną historię. I nie jedną, a nawet trzy, które coś łączy. Jest czas na spokojną narrację - z racji wieku bohaterów to wręcz wskazane. Szczegóły? Ba! O nie też zadbali.

Starość po staremu

W tym wypadku kluczem  do sukcesu jest prawdziwość opowiadanych historii. Bo każdy z nas nie tylko zna bądź też znał osobę podobną do bohaterów Minutki, ale z biegiem czasu może stać się nawet jednym z nich. Bohaterem spektaklu są "everyman" (i "everywoman", żeby nie było) 60+. Pierwszy na scenie pojawia się On, ma problemy z ręką, to chyba skutek udaru, ale się nie poddaje. Ćwiczy umysł - rozwiązuje krzyżówki, i ciało. Podglądamy jak się gimnastykuje. Śledzimy jego każdy krok. Mężczyzna już od rana na coś czeka. Krząta się z kąta w kąt. Dzwoni telefon, ale nie odbiera, zapomniał, gdzie go ma. Ala czas mija, ogląda stare zdjęcia. W końcu zakłada marynarkę, zabiera aparat i wychodzi.

Jego mieszkanie, które lekko trąci myszką (lustro, regał z książkami, gdzie swoje miejsce znalazły też doniczka, jakiś koszyczek i świeczka, stojąca lampa z abażurem, stary okrągły stół i leciwe krzesła) zajmuje Ona z ręką na temblaku. Staruszka - choć jestem pewna, że nie chciałaby, żeby tak o niej mówić - postanowiła posadzić roślinkę. Sama, choć to nie było łatwe, przyniosła sobie ziemię, a potem sprawną ręką napełniła doniczkę. W oczekiwaniu na "plony" wyszperała kolorowe ubrania z czasów młodości. Szybko ożywiła wspomnienia. Poczuła się lepiej jak tylko założyła stare buty. Kresem jej szczęścia okazało się jednak stojące w kącie lustro. Przejrzała się, tańcząc. I na nowo zobaczyliśmy wypisaną na jej pomarszczonej twarzy niezgodę na starość.

Po niej te kilka metrów kwadratowych zajęła kolejna starsza pani. I ona, przyznaję, wzbudziła moją największą sympatię. Dlaczego? Odniosłam wrażenie, że pogodziła się ze swoją metryką, że potrafi z niej nawet żartować. Ma problemy z chodzeniem, podpiera się laską. Wiemy też, że bujna czupryna to jedno wielkie oszukaństwo... Podobnie jak reszta staruszków i ona ma swoje codziennie rytuały. Wróciła z zakupów z gazetą i pomarańczą. Zaraz zabierze się za lekturę. Ale najpierw - herbata! Taka ekspresowa, parzy się tylko minutkę.

Pogodna jesień

I właśnie przebieg tej trzeciej miniatury - ku mojemu zaskoczeniu i radości, zmienia dzwonek do drzwi. W progu widzimy poznane wcześniej starsze państwo. Od razu jest weselej. Piją wspólną herbatę, gawędzą. Ona - z ręką na temblaku, rozlewa herbatę. I dopiero wtedy wszystko się tak naprawdę zaczyna. W staruszków wstępują nowe siły i kiedy bohaterka z peruką znika z pokoju, na stole ląduje tort! Kobieta świętuje swoje - oczywiście - 18. urodziny. Widzowie śpiewają sto lat (bo zapomniałam wspomnieć, że podczas spektaklu nie pada ani jedno słowo). Jest radość, wzruszenie. I refleksja. Bo nikt z nas przecież wiecznie młody nie będzie. Ale może wcale nie ma się czego bać? Bo starość nie musi oznaczać wyłącznie chorób, wyrzeczeń i samotności, tylko wręcz przeciwnie? Jesień życia może być pełna spotkań. Jesienią też można się dobrze bawić, można ją spędzić z rodziną i przyjaciółmi.

Tę historię opowiedziały trzy lalki wielkości człowieka, stworzone przez aktorów zainspirowanych pracami znanej scenografki, Natashy Belovej. Lalki pomarszczone jak seniorzy, ze szklistymi oczami, jakie zrobią się każdemu z nas na starość. Lalki, którym było widać nawet żyły na głowach. Każdy z bohaterów miał unieruchomioną jedną rękę, druga należała do aktora. Cała trójka: Malwina Czekaj, Izabela Zachowicz i Marek Zimakiewicz świetnie dogadywała się ze swoimi lalkami. W relacjach tych pojawiły się nawet czułe gesty: delikatne uściski, głaskanie oraz strzępki rozmów, podpowiedzi, co dalej począć.

Magii Minutce dodała także muzyka na żywo. Prawdziwa jak te historie, taka z krwi i kości. Jej autorką jest Natalia Leszczyńska, członkini zespołu działającego przy Teatrze Baj. Ta "wielbicielka ciszy w muzyce i pauzy w monologach" zagrała m.in. na akordeonie i ukulele. Podążała z, a nie za bohaterami, dostosowując tempo do ich nastroju, okazji. Było melancholijnie, ale też imprezowo. Bo w końcu taka okazja, zdarza się raz na... 18 lat.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • 9. Festiwal Teatralny Konteksty: Minutka Teatru Baj
  • Teatr Animacji
  • 30.11

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019