Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Seans bezsensu

"W kręgu miłości" Felixa van Groeningena poleca Bartosz Żurawiecki. Polska premiera filmu - 30 sierpnia. 

.
fot. materiały dystrybutora

Flamandzki reżyser Felix van Groeningen znany jest w Polsce z filmu Boso, ale na rowerze, w którym bez sentymentów i łzawych efektów poruszył kwestię rodzinnych więzów i traum. W swym najnowszym dziele kontynuuje ten temat, tyle że dotyka go z zupełnie innej strony. Poprzednio bohaterowie sami sobie i swojemu potomstwu gotowali podły los. Tym razem tragedia przychodzi z zewnątrz, ludzkie działania nie są jej w stanie zapobiec.

Na początku jednak, zgodnie z polskim tytułem, W kręgu miłości jest miłość właśnie. Łączy ona artystę Didiera i Elise, właścicielkę studia tatuażu. Kochankowie, oprócz wspólnego życia, dzielą także uwielbienie dla muzyki bluegrassowej. To w rytmie ballad tego gatunku rozgrywa się opowieść.

Pierwszym cieniem na związku bohaterów położy się nieplanowana ciąża, w jaką zajdzie Elise. Wkrótce jednak urodzi im się córka, którą oboje pokochają bezwarunkowo. Niestety, dziewczynka zapadnie na chorobę nowotworową. W tym momencie film mógłby się przerodzić w płaczliwy melodramat, ale ambicje van Groeningena sięgają znacznie dalej i wyżej. Zadaje on pytania o przyczynę i sens cierpienia. Elise miota się między wiarą a desperacją. Oskarża Didiera, że to on sprowokował nieszczęście, bowiem nie chciał mieć dziecka. Według niej choroba jest karą za jego grzech. Dla mężczyzny zaś, wyznającego światopogląd ateistyczny, nowotwór córeczki to przejaw absurdu istnienia. Jeden z tych bezdusznych, przez nikogo niezawinionych przypadków, którym podlega nasze życie.

Reżyser nie rozstrzyga, po czyjej stronie leży racja, bo jakie znaczenie ma abstrakcyjna racja w sytuacji, gdy na ludzi spada coś tak strasznego? Pokazuje jedynie, jak krąg miłości zmienia się w krąg bólu i rozpaczy, z którego nie sposób uciec. Choć zarazem, na przekór wszystkiemu, Elise i Didier próbują, każde po swojemu, znaleźć jakiś sens w tym całym bezsensie. Warto dodać, że na ostatnim festiwalu w Berlinie film Felixa van Groeningena zdobył Nagrodę Publiczności.

Bartosz Żurawiecki