Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Są symbolem niezmiennego piękna

- Pod wrażeniem tych wspaniałych budowli jestem od bardzo wielu lat. Niemal przecież wzlatują w niebo, są świadectwem dążenia ludzi do sacrum, geniuszu architektów, rzeźbiarzy, witrażowników - mówi Roman Kosmala, rzeźbiarz, którego wystawę "Na skrzydłach katedr" od 13 czerwca będzie można oglądać w Muzeum Archidiecezjalnym.

.
fot. Andrzej Haegenbarth

Inaczej wyobrażałam sobie pracownię, w której powstają Katedry. Nieduża...

Ale na niewielkiej przestrzeni wszystko jest pod ręką: materiały, jak pani widzi, bardzo różne: kamień, szkło, metale, szlifierki, dłuta, a także maski chroniące przed pyłem. Tak wygląda po prostu mój warsztat pracy. Są tu i rysunki, i książki, szkice, różne projekty, tablice pamiątkowe - np. Napoleona, Stanisława Staszica, który - o czym mało kto wie - uczył się w Seminarium Duchownym na naszym Ostrowie Tumskim. Mógłbym wymieniać jeszcze długo postacie, które upamiętniłem w ten sposób: bracia Wieniawscy, hrabia Raczyński, Roman Dmowski, Wojciech Bogusławski, Maria Paruszewska... Bardzo cenię sobie tablicę upamiętniającą sarkofag Bolesława Chrobrego w katedrze poznańskiej u wejścia do Złotej Kaplicy. Dzięki nim przypominamy sobie na co dzień o znanych postaciach czy wydarzeniach, chodząc po mieście czy wstępując do kościołów.

Możemy też dzięki Panu przysiąść na ławeczce z Ignacym Łukasiewiczem, wynalazcą lampy naftowej, i Klemensem Mikułą, autorem poznańskiej Malty. Pana dziełem są też bardzo popularne makiety powstałe z myślą o niewidomych.

Jest ich już sporo - plac Mickiewicza, Stary Rynek, Ostrów Tumski, pałacu w Rogalinie, rynek i Zamek Kórnicki, a także stadiony sportowe w Poznaniu, Gdańsku, Warszawie. Cieszę się, że interesują się tymi miniaturami nie tylko niewidomi, ale i znacznie szersza publiczność. Pozwalają one dotykiem poznać obiekty, przestrzeń, detale i proporcje.

Najbardziej jednak zafascynowani jesteśmy innymi Pana pracami. Katedrami. Kilka tych rzeźb jest i w tej chwili w Pana pracowni.

W pełnym blasku można je będzie oglądać od 13 czerwca w Muzeum Archidiecezjalnym. Nie ma lepszego miejsca na tę ekspozycję niż nasz Ostrów Tumski. 1050 lat temu powstało tu pierwsze polskie biskupstwo, przybył biskup Jordan, no i Poznań jako miasto katedralne znalazł się w kronikach całego ówczesnego świata.

Piękny i poetycki jest sam tytuł wystawy zorganizowanej przez Fundację Rozwoju Miasta Poznania Na skrzydłach katedr. Wystawę będzie można oglądać aż do połowy września.

Pod wrażeniem tych wspaniałych budowli jestem od bardzo wielu lat. Niemal przecież wzlatują w niebo, są świadectwem dążenia ludzi do sacrum, geniuszu architektów, rzeźbiarzy, witrażowników. Ucieleśniają uniwersalne wartości - bez względu na wyznawaną religię. Poświęciłem im - i nadal poświęcam - lata pracy i studiów. Są dla mnie symbolem niezmiennego piękna. Przechodząc przez ostrołukowe przejścia i przepiękne, pełne rzeźb portale, zostawiamy za sobą realny, niedoskonały świat i wkraczamy w metafizyczny i duchowy świat sacrum.

Katedry powstają z bardzo różnych materiałów. Przez kilka pierwszych lat był to przede wszystkim brąz, pewne fragmenty wypolerowane, łowiące światło i wzrok. Później  zmieniłem tonację i zacząłem eksperymentować ze szkłem. Mogłem tu liczyć na pana Józefa Andrzejewskiego, który jako mistrz szklarski doskonale zna ten materiał. Proszę zauważyć - teraz rzeźby są szmaragdowe, bardziej przezroczyste, transparentne. I nie naśladują żadnej konkretnej katedry. Są to po prostu moje własne kompozycje. André Malraux mówił, że artysta nie jest tylko opisywaczem świata, ale również go tworzy... Często powtarzam sobie to zdanie.

Zaczynał Pan od rzeźby w drewnie, ale tutaj prawie nie widać tego tworzywa. Jest jedynie wyniosła rzeźba - katedra opleciona drewnianym rusztowaniami.

Katedra in statu nascendi. Nawiązująca do będącej wciąż w budowie katedry Sagrada Familia Antonio Gaudiego. Niezwykłej w swym bogactwie i różnorodności, może nawet zbyt wybujałej w niektórych formach, ale niezmiennie pociągającej i inspirującej artystów. No i podziwianej przez miliony turystów odwiedzających Barcelonę. A od niedawna, jak zobaczyłem Walencję, z której pochodzi znakomity Santiago Calatrava, twórca jakby zawieszonych w przestrzeni podniebnych realizacji, np. na Teneryfie, w Nowym Jorku czy w swoim rodzinnym mieście, myślę o powiązaniu rzeźby z architekturą. Marzy mi się, oczywiście w innej zupełnie skali, otwarcie Poznania na takie eksperymenty.

Jeśli przyjrzeć się Pana życiorysowi, spełnienie tego marzenia jest bardzo prawdopodobne. Przyświecało Panu zapewne Mickiewiczowskie "mierz siły na zamiary".

Powiem w skrócie: absolwent Technikum Chemicznego, Biologii na UAM oraz dojrzały człowiek kończący z wyróżnieniem studia na aż dwóch wydziałach naszej poznańskiej uczelni artystycznej: Wychowania Plastycznego oraz Malarstwa Grafiki i Rzeźby w pracowni profesora Józefa Petruka.

W wielu katalogach, towarzyszących licznym Pańskim wystawom, można przeczytać: "Jestem przekonany, że poezja rodzi się nie tylko pod piórem, powołana do życia słowem, ale może nas w nią zanurzyć namalowany obraz czy wykuta w kamieniu rzeźba". I tak jest rzeczywiście z Pana twórczością.

Literatura rzeczywiście jest dla mnie inspiracją. A także przyroda. Cykl rzeźb "Miejsca chronione", w których wnętrzu umieściłem żywe rośliny, został zauważony i nagrodzony na Ogólnopolskiej Wystawie Rzeźby - Ekologium w Szczecinie. Mówiono potem ze śmiechem, że jeszcze się nie zdarzyło, by trzeba było rzeźby podlewać...

Coraz częściej, i to jest tendencja ostatnich kilku lat, ulubionym Pana tworzywem jest szkło. Wydobywa Pan z niego niezwykłe efekty, i to nie tylko w przywoływanych tu katedrach.

Powstają po prostu kompozycje przestrzenne, transparentne, pozwalające prześledzić ich wewnętrzną strukturę. Przezroczyste tafle o ostrych, zdecydowanych krawędziach, skontrastowane z ciemnymi bryłami szkła tworzą intrygujące zestawienia. Ich konstrukcja jest modułowa. Każdy element ma własną tożsamość, a połączony z innymi tworzy zintegrowaną całość.

Moją uwagę zwróciły jeszcze kompozycje ze srebrzystą metalową wstęgą połączoną ze szkłem. I znów inna tonacja, coś nowego.

To moje najnowsze kompozycje. Srebrzysty metal pięknie komponuje się ze szmaragdowymi szklanymi elementami rzeźby. Rozjaśnia je i sprawia, że stają się optycznie lekkie. Każdy bowiem materiał posiada swój odrębny walor. Kilka tych prac zobaczymy na wystawie.

rozmawiała Grażyna Wrońska

*Roman Kosmala - ur. 1948, rzeźbiarz, rysownik, malarz. Absolwent biologii na UAM, Wychowania Plastycznego oraz Malarstwa, Grafiki i Rzeźby w pracowni profesora Józefa Petruka w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Wziął udział w ponad 30 wystawach, w kraju i za granicą, zdobywając nagrody i wyróżnienia.

  • Wystawa rzeźb Romana Kosmali "Na skrzydłach katedr" z okazji 1050-lecia pierwszego biskupstwa w Polsce
  • Muzeum Archidiecezjalne
  • wernisaż: 15.06, g. 17
  • wystawa czynna do 15.09

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018