Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Wolałbym nie musieć dokumentować tej historii

- Ta historia nie dotyczy tylko tej jednej rodziny. Podobne problemy mieszkaniowe mają rodziny w całej Polsce - mówi Paweł Jaskółka*, autor fotoreportażu "Eksmisja", dokumentującego nielegalną eksmisję na jednym z poznańskich osiedli, za który zdobył nagrodę główną konkursu Wielkopolska Press Photo 2019.

.
Grand Prix: Paweł Jaskółka "Eksmisja"

Grand Prix konkursu Wielkopolska Press Photo to Twoje największe osiągnięcie fotograficzne?

Do tej pory byłem dwa razy finalistą Grand Press Photo, a na Wielkopolska Press Photo otrzymywałem tylko wyróżnienia i możliwość prezentacji zdjęć na wystawie pokonkursowej. Byłem bardzo zaskoczony, gdy dowiedziałem się o tegorocznym Grand Prix, nie spodziewałem się tej nagrody zupełnie.

Twój fotoreportaż został opublikowany w prasie. A to nie jest w ostatnich latach - w przypadku laureatów konkursów fotografii prasowej - zbyt częste.

Zdjęcia na pewno nie zostały tak samo ułożone na szpaltach gazety, jak ja to zrobiłem, wysyłając je na konkurs, ale co do zasady -  tak, fotoreportaż został opublikowany w "Super Expressie". Przed wysyłką zdjęć na Wielkopolska Press Photo jeszcze raz przejrzałem cały materiał, bo na pewne fotografie - jak ta, gdzie tłum obserwujących stoi na schodach - niestety nie ma miejsca w gazetach, ale układając fotoreportaż dopełniają opowiedzianą historię.

Gdy jechałeś na ulicę Newtona, czułeś, że jest to tak ważny temat?

Poprzedniego wieczoru oglądałem transmisję na żywo na facebookowym profilu Rozbratu. Gdy rano wstałem i spojrzałem na telefon, to okazało się, że jeszcze ten dramat się nie skończył. Dotarło do mnie, że to nie jest normalna sytuacja, to oczekiwanie na rozwiązanie sytuacji nie powinno trwać tak długo. I nie powinna mieć miejsca sytuacja, że policjanci przez całą noc patrzą, jak ktoś inny wyważa drzwi. Wiedziałem, że muszę tam pojechać - szybko spakowałem sprzęt, wsiadłem do auta i pojechałem na miejsce zdarzeń.

Fotografując, wiedziałeś że "zrobiłeś coś więcej"? Wyszedłeś poza prostą dokumentację?

Szczerze mówiąc, to nie byłem do końca zadowolony ze swoich zdjęć. W bloku przy Newtona 12 było bardzo ciasno; miałem wrażenie, że nie udało mi się uchwycić tego wydarzenia tak, jak chciałem, z różnych perspektyw. Gdy wracałem do domu miałem za to poczucie, że dobrze, że tam byłem - taka jest rola mediów, by nagłaśniać tego typu wydarzenia. Gdyby nie media, gdyby nie Piotr Żytnicki z Gazety Wyborczej, który spędził na Newtona 12 całą noc, to sprawa pani Magdaleny nie ujrzałaby światła dziennego, w efekcie czego mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej.

I nie ukrywajmy, wolałbym żyć w świecie, w którym nie musiałbym tam pojechać i dokumentować tej smutnej historii. Historii, która niestety jest uniwersalna i nie dotyczy tylko tej jednej rodziny. Podobne problemy mieszkaniowe mają rodziny w całej Polsce.

Wśród sześciu fotografii, które umieściłeś w swoim zwycięskim zestawie, są również dwa zdjęcia, które pokazują tło dziejącej się w tamten poranek historii. Na jednym jest cała rodzina stojąca na korytarzu, a na drugim - wyglądającym jak po drugiej stronie klatki schodowej - obserwujący akcję policjanci i dziennikarze.

Chciałem pokazać całą dramatyczną sytuację, w której znalazła się pani Magdalena. Na samej klatce schodowej było bardzo ciasno, cały czas kręciło się tam kilkunastu policjantów, aktywistów, kilkoro dziennikarzy i fotografów, a spod szlifierki kątowej leciały iskry. I ona musiała na to wszystko patrzeć i czekać z całą rodziną, ze swoim psem i ze swoim dobytkiem.

Gdyby nie media, to ta sprawa zakończyłaby się inaczej, a pani Magdalena zapewne zostałaby pozbawiona domu.

Pewnie tak. Niejednokrotnie debatujemy na temat wpływu mediów na realne życie, a w tym przypadku mogliśmy faktycznie pokazać ich siłę.

Zdarzyło Ci się realizować materiały dziennikarskie, których efekt miał realny, pozytywny wpływ na czyjeś życie?

Tak, na przykład gdy fotografuję historie związane ze zbiórkami na rzecz dzieci, czy osób ciężko chorych. Trudno oczywiście policzyć, jaki wpływ na sukces takiej zbiórki ma praca fotoreportera, ale na pewno publikacja w mediach sprawia, że więcej osób chętniej sięga do portfela.

Twoje fotografie nie są ładne.

Postawiłem na treść, a nie formę - po części wynikało to z tego, że było tam po prostu ciemno i ciasno, i byłem zmuszony używać lampy błyskowej; z drugiej strony nie uważam, by było to miejsce na grę efektami wizualnymi.

Jędrzej Nowicki kiedyś powiedział, że lubi w fotografii prasowej adrenalinę. Gdy trzeba się trochę przepchnąć, wepchnąć obiektyw nie do końca tam, gdzie się powinien znaleźć. Gdy w powietrzu czuć napięcie. Dobrze Ci się fotografuje w takich sytuacjach?

Przez tyle lat pracy nauczyłem się, że nie da się zrobić dobrego zdjęcia, stojąc w czwartym rzędzie, jednak mam instynkt samozachowawczy i zazwyczaj nie podejmuję zbędnego ryzyka. Moją obecność usprawiedliwia aparat.

Bardzo często fotografujesz duże wydarzenia sportowe. Czy łatwo jest się przestawić z zagranicznego wyjazdu za Robertem Kubicą na fotografowanie w maleńkiej i ciemnej klatce schodowej?

Nie użyłbym określenia "przestawić się". Fotoreporter prasowy robi to, co musi zrobić. Nie zastanawiasz się nad tym, że wczoraj byłeś na wielkiej gali, a dzisiaj jesteś w ciasnej klatce schodowej. Na tym polega urok fotografii prasowej i, szerzej, pracy w mediach; jest bardzo duża różnorodność tematów. Ten brak monotonii bardzo lubię w swojej pracy.

rozmawiał Adam Jastrzębowski

* Paweł Jaskółka - fotografuje od wielu lat, doświadczenie fotoreporterskie zdobywał pracując w prasie, a zdjęcia publikował w najpoczytniejszych tytułach w Polsce i za granicą. W latach 2014 i 2015 był finalistą prestiżowego konkursu Grand Press Photo. Prywatnie - miłośnik dobrej kawy i wyścigów Formuły 1.

  • Otwarcie wystawy pokonkursowej i podsumowanie konkursu Wielkopolska Press Photo
  • Galeria Rozruch (ul. Jackowskiego)
  • 28.11, g. 17

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019