Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Nie ma się czego bać

- Chciałabym pokazać, jak na co dzień funkcjonuje osoba niewidoma - mówi Agnieszka Sawińska*, przewodnik po escape roomie "Widzę ciemność". W tej edukacyjno-integracyjne grze, która składa się na program Innego Festiwalu można wziąć udział 18, 19 i 20 października.

.
Agnieszka Sawińska z szefem Innego Festiwalu, Przemysławem Prasnowskim, fot. K. Krotofil

"Królowa ciemności" - tak kilka dni temu na swoim profilu fb podpisał Panią pod zdjęciem Przemek Prasnowski z Baraku Kultury, organizator Innego Festiwalu. Proszę mi w takim razie powiedzieć jakim prawem rządzi się Pani "królestwo"? Jakie ono właściwie jest?

Kiedy osoba widząca znajduje się w ciemnym pomieszczeniu, zawsze może coś zobaczyć, bo gdzieś przez jakąś szparkę może wpaść trochę światła. W tym miejscu jednak nie będzie miała na to szans. Przed wejściem, tak dla pewności, dostanie jeszcze specjalne okulary. Każdy wchodzący zostaje również poinformowany, że po "królestwie ciemności" zostanie oprowadzony. Ale wchodzi oczywiście na własną odpowiedzialność. Po przekroczeniu granicy "królestwa", każda osoba stanie się niewidoma.

Po "królestwie ciemności" oprowadza sama królowa...

Tak, to ja jestem przewodnikiem.

Z czym będzie się musiał zmierzyć uczestnik gry?

To kilka zadań, z którymi na co dzień musi sobie radzić osoba niewidoma. Będzie trzeba np. rozpoznać monety, owoce czy warzywa. Ja, oczywiście jeżeli uczestnicy gry tego chcą, pomagam im, prowadzę za rękę. Zwykle bardzo chcą współpracować... Bo takie osoby, które nagle nic nie widzą, momentalnie stają się bezbronne. Nie wiedzą nawet jak ułożyć ręce na stole, jak stawiać kroki do przodu. Wszystkiego się boją, bo nie jest to dla nich naturalne.

Czego będzie więcej: słuchania, dotykania czy wąchania?

Jestem osobą całkowicie niewidomą, więc muszę wykorzystywać wszystkie te zmysły. Osoby, które wchodzą do tego pokoju, wchodzą w mój świat. Chciałabym im pokazać, jak na co dzień funkcjonuje osoba niewidoma.

Kierowała się Pani jakimś kluczem przy doborze zadań?

Ja tylko sugerowałam, wybór nie należał do mnie. Nie jestem doświadczonym przewodnikiem. W Warszawie np. powstała tego typu wystawa, ale nie byłam na niej. Ona jednak jest otwarta dla grup. A moje "królestwo ciemności" może wraz ze mną poznawać jednocześnie tylko jedna osoba. Jest bardzo  intymnie. Wchodzimy do pokoju tylko we dwoje. To małe pomieszczenie. Ponadto nikt nie musi się krępować, nie musi się wstydzić swojego zachowania. Ludzie, proszę mi wierzyć, reagują bardzo różnie. Jedni się trzęsą, inni chcą wyjść... ale ostatecznie i tak tego nie robią.

Naprawdę nikt do tej pory nie wyszedł wcześniej?

Nie, ale jednym z uczestników była osoba niedosłysząca. I chapeau bas dla niej, bo nie wiem czy sama, dodatkowo jeszcze nie słysząc, zdecydowałabym się wziąć udział w czymś takim. Przeszliśmy przez ten pokój razem. Ale z pewnością było to dla niej wielkie wyzwanie.

Podobno w "królestwie ciemności" znajdują się dziwne sprzęty.

Tak, w tym które przygotowujemy znajdzie się najprawdopodobniej mówiąca waga, bilonówka do rozpoznawania monet i płynomierz. Uczestnicy gry będą musieli nalać wody do szklanki. Być może przed wejściem do escape roomu postawimy również maszynę do pisania brajlem.

To przedmioty, z których rzeczywiście korzysta Pani na co dzień?

Wiele rzeczy mam wbudowanych w iPhona, ale rzeczywiście korzystam np. z wagi czy płynomierza.

Jak długo jest się w pokoju?

Około dwudziestu minut.

A kto go wcześniej testował?

W tym przypadku nie był to nikt z mojej rodziny ani znajomych. To chyba dobrze, bo ktoś mi bliski wie, jak funkcjonuję. A osoba obca bywa kompletnie od tego oderwana.

Jak reagowali uczestnicy gry po wyjściu z pokoju?

Każdy z uczestników musi wyjść z pokoju samodzielnie z białą laską, iść za głosem. To jest ostatnie zadanie. A reakcje po opuszczeniu escape roomu - przynajmniej w zeszłym roku - były bardzo różne. Jakaś młoda dziewczyna się rozpłakała i wybiegła. Ale były też osoby, które potrząsając moją ręką, wyrażały podziw, bo niby jak ja sobie radzę na co dzień? Wśród nich były też takie, które mnie ściskały i przytulały. Muszę być przygotowana na różne sytuacje, bo to bardzo emocjonujące wydarzenie. To ciężka, ale fajna praca.

Co jest w niej najtrudniejsze?

Ogarnięcie emocji. Bo to ja musze być spokojna, a ludzie mogą sobie pozwolić na różne emocje. Moim zadaniem jest ich wyciszanie.

Jak każdy z nas może pomóc osobie niewidomej? Bo wydaje mi się, że wielu z nas chce, ale się boi albo zwyczajnie myśli, że nie potrafi.

Nie ma się czego bać. A pomóc można np. przeprowadzając przez ulicę, odczytując numer tramwaju albo podpowiadając w którą stronę pójść. Niewidomi próbują wyczuć, do kogo mogą się zwrócić o pomoc. Ale są i tacy, którzy to wykorzystują.

Na co dzień, chociażby na ulicy, wydawałoby się, że jest Pani uzależniona od innych. Ale w takim escape roomie zamienia się Pan miejscem z osobą widzącą...

Jestem niewidoma od urodzenia i ja ten świat już znam. Jest naprawdę wiele sprzętów, które udogadniają nam życie, np. taki iPhone. Osoby, które tracą wzrok w pewnym okresie życia muszą się tego uczyć, ja nie. Oczywiście jesteśmy uzależnieni od osób widzących, ale tak naprawdę wszyscy musimy na sobie polegać.

Ale Pani chyba nie lubi prosić o pomoc i chce być jak najbardziej niezależna?

Zgadza się. Lubię swoją niezależność. Choć to może niewłaściwe słowo? Cenię sobie samodzielność, ale oczywiście czasami muszę poprosić o pomoc. Obecnie mogę być bardziej niezależna niż kiedykolwiek. Moi rodzice mieszkają we Wrocławiu, ja w Poznaniu. Są super, ale bardzo się cieszę, że każdy ma swoje życie. Moi znajomi, moja praca - to wszystko razem daje mi satysfakcję.

W jaki sposób znalazła się Pani w centrum Innego Festiwalu? Uczestniczyła w nim Pani wcześniej.

Polecił mnie Przemkowi Pan Jerzy Łączny. Wcześniej niestety o istnieniu takiego festiwalu nie wiedziałam.

Pytam, bo jestem ciekawa - czy Pani zdaniem bardziej potrzebne są festiwale sprzyjające integracji osób zagrożonym wykluczeniem, osób niepełnosprawnych, czy raczej wydarzenia, których celem jest np. pokazanie grupie niesłyszących filmów z napisami albo niewidomym takiego z audiodeskrypcją?

Myślę, że wszystko to jest nam potrzebne. Niewidomi powinni wiedzieć coś o niesłyszących, a oni z kolei coś o nas. Idea Innego Festiwalu bardzo dobrze się sprawdza.

Posługując się klamrą, zapytam na koniec o coś, co też znalazłam w internecie. Na Pani fejsbukowym profilu widnieje zdjęcie tandemu, sama też uwielbiam jeździć rowerem!

Rower to też moja pasja. W Poznaniu funkcjonuje Klub Niewidomych Razem przy ul. Czarna Rola. Bardzo dużo jeździmy na tandemach, także poza miasto. Byliśmy np. w wytwórni lodów w Dąbrówce. Czasem robimy 80 km, a bywa, że nawet 100. Co roku również jeździmy na dwutygodniowe wakacje. W najbliższe odwiedzimy okolice Ślesina. W ubiegłym roku byliśmy w Łagowie. W złotych czasach z kolei pojechaliśmy nawet do Grecji i Włoch. Tandem dla osoby niewidomej to świetna rzecz. Trzeba się ruszać, coś ze sobą zrobić. Wiatr we włosach poprawia nastrój!

Musi mieć Pani przewodnika. Czy każdy może nim zostać?

Może być nim każdy, kto widzi i potrafi jeździć na rowerze. Musi tylko się przyzwyczaić do tego, że tandem jest dłuższy. Czasami właśnie apelujemy, że poszukujemy przewodników. Mam też doczepiany do tandemu jednokołowy rower, na którym woziliśmy naszą córeczkę, kiedy była mała. Opowiadała mi wtedy np. o trzęsieniu drzew... Ale teraz ma już dziewięć lat. I co prawda mogłaby jeszcze na niego wsiąść, ale już jeździ sama na dwóch kółkach.

rozmawiała Monika Nawrocka-Leśnik

Agnieszka Sawińska* - matka i cyklistka. Daje korepetycje z języka angielskiego przez Skypa'a, od dwóch lat oprowadza również po escape roomie "Widzę ciemność"  w ramach Innego Festiwalu. Od kilku lat współpracuje z Fundacją Szansa dla Niewidomych, gdzie realizuje dedykowany dzieciom w wieku 8-10 lat projekt "Podaj rękę osobie niepełnosprawnej".

  • Inny festiwal: "Widzę ciemność" - escape room, gra edukacyjno-integracyjna
  • Muzeum Literackie Henryka Sienkiewicza, Stary Rynek 84
  • 18 i 19.10, g. 11-17 oraz 20.10, g. 10-16
  • wstęp bezpłatny, obowiązują zapisy: barakkultury@barakkultury.pl

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018