Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Literatura stworzona przez literackość

- Twórczość artystyczną mogą krępować lęki, przesądy, zakazy, a także mody czy koniunktury rynkowe. Nie może jej krępować wiedza - na żaden temat, zwłaszcza na temat sztuki - mówi profesor Edward Balcerzan*, wybitny literaturoznawca, poeta i prozaik, laureat tegorocznej Nagrody Naukowej Miasta Poznania.

.
Edward Balcerzan, fot. Boguslawa Latawiec

W monografii Literariness. Models, gradations, experiments przekonuje Pan, że poznańskie literaturoznawstwo ma wiele do zaoferowania zagranicznym środowiskom naukowym. Spodziewa się Pan, że ta monografia przyczyni się do promocji polskiej myśli literaturoznawczej za granicą?

Tę książkę, wydaną najpierw pod tytułem Literackość. Modele, gradacje, eksperymenty, skomponowałem z rzeczy napisanych po polsku. Były adresowane do środowisk polonistycznych, także zagranicznych (rozdział o "awangardzie rozrzuconej" przedstawiłem na konferencji slawistycznej w Rzymie). Tak więc zaprojektowany w Literackości czytelnik jest kimś dobrze obeznanym z nurtami polskich badań literackich i z polską literaturą, która - wielokrotnie przeze mnie przywoływana, od Mickiewicza do Przybosia, od Norwida do Białoszewskiego - nie tylko ilustruje tezy teoretyczne, ale podpowiada mi je, a nawet projektuje. Z uwagi na nasycenie polonistycznymi treściami angielski przekład, po mistrzowsku wykonany przez Sorena Gaugera, stwarza materiałową możliwość zainteresowania czytelników zagranicznych wątkami naszej kultury literackiej. Jednym z warunków promocji jest atrakcyjność problemu. Do niedawna samo pytanie o istotę sztuki literackiej zostałoby zdyskwalifikowane "w przedbiegach". Dominowała niedorzeczna teza o nieistnieniu zjawiska zwanego "literaturą". Dziś się to zmienia. Dowiedziałem się, że Literariness czytają uczeni chińscy, współpracujący z amerykańskimi. Może to jakiś znak?

Dla setek studentów filologii polskiej jest Pan jednym z przewodników po świecie literatury. Pana teksty omawiane są na zajęciach z poetyki, teorii literatury i historii literatury polskiej. Czy czuje się Pan w jakimś stopniu odpowiedzialny za początkujących badaczy literatury, którzy podążają wyznaczonymi przez Pana ścieżkami?

Każdy z nas, niezależnie od wieku, w plątaninie cudzych ścieżek naukowych musi szukać własnych. Moim zadaniem - nauczycielskim, autorskim - nie jest namawianie młodych do naśladownictwa (ani mnie, ani innych badaczy), lecz współudział w poszukiwaniu naukowej tożsamości, dyskretna pomoc w odnajdywaniu ich własnego głosu, własnego rytmu myśli, własnej wrażliwości. Za taki współudział chętnie godzę się na odpowiedzialność.

Chciałbym nawiązać do badanego przez Pana zagadnienia literackości. Istotą literatury i literackości jest doświadczanie sprzeczności. Literatura, stworzona przez literackość, sama literackość generuje. Czy spróbowałby Pan wyjaśnić naszym czytelnikom, czym właściwie jest literackość?

Jest odpowiedzią na pytanie, skąd właściwie wiemy, że dany zbiór słów i zdań jest dziełem sztuki. Nie stanowi tu żadnej gwarancji nazwisko autora, także tytuł może wprowadzać w błąd, Szkice historyczne Zbigniewa Kruszyńskiego nie są pracą naukową, lecz powieścią, Teoria wiersza polskiego Przemysława Dakowicza nie zawiera studiów wersologicznych, lecz liryki, a znów Słoń wśród porcelany Karola Irzykowskiego to nie zbiór bajek, lecz prac krytycznoliterackich. Style i gatunki wciąż się różnicują, literatura zachowuje swą tożsamość. Tajemnica tkwi w organizacji tekstu. Nie ma dzieła sztuki bez sporu elementów nowatorskich i zaczerpniętych z tradycji. Nie ma fabuły bez konfliktu. Nie ma wiersza bez napięć między konstrukcją zdania a konstrukcją wersu. Sieć wielu różnych antynomii, które nie zostają rozstrzygnięte, decyduje o literackości.

Jest Pan współtwórcą polskiej translatologii. W książce Tłumaczenie jako "wojna światów" z zadowoleniem - jak to odbieram - odnotowuje Pan, że sztuka przekładu stała się przedmiotem niezależnej dziedziny badań literackich. Dalej zwraca Pan także uwagę na wiele czynników, które jej zagrażają. Czy największym wrogiem przekładu jest postmodernizm i wiążące się z nim zachwianie pozycji oryginału oraz praktycznie nieograniczona swoboda interpretacyjna?

Literaturę, rodzimą i obcojęzyczną, od dawien dawna traktuje się zarówno z respektem, jak i bez respektu, upatrując w niej materiał dla aluzji, kryptocytatów, parodii, pastiszu, trawestacji. Obok wysiłku rozumienia pojawia się ostentacyjne, udawane, krotochwilne nierozumienie. To jeden z ważnych, ożywczych żywiołów sztuki literackiej. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby z tym walczyć. Sam próbowałem takich zabaw. Ale co uskrzydla twórcę, bywa niezdrowe dla znawcy, którego obowiązuje elementarz rozróżniania form życia mowy. Postmodernizm próbował w tym "namieszać", nazywając przekładami wszelkie reakcje pisarskie na teksty obcojęzyczne. Zauroczenie postmodernistycznym trzęsawiskiem w nauce szczęśliwie mija. 

Czy szczegółowa wiedza na temat funkcjonowania dzieła literackiego ułatwia pisanie artystyczne? A może bywa i tak, że krępuje twórcę? W końcu jest Pan nie tylko naukowcem, ale również poetą i prozaikiem...

Jedno drugiemu nie przeszkadza. Twórczość artystyczną mogą krępować lęki, przesądy, zakazy, a także mody czy koniunktury rynkowe. Nie może jej krępować wiedza - na żaden temat, zwłaszcza na temat sztuki. Moim zdaniem (piszę o tym w Literackości) istnieje coś takiego jak literaturoznawstwo spontaniczne. Każdy artysta ma własną teorię uprawianej przez siebie dziedziny, choć język tej teorii bywa metaforyczny, ezoteryczny, prowokacyjny, dziwaczny. Nie dość na tym: własną, spontaniczną teorią literatury dysponuje każdy czytelnik, i to od momentu, w którym zaczyna dzielić książki na "ciekawe" i "nieciekawe".

W wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej" w 2016 roku zaznaczył Pan, że pragnie zamknąć naukowy rozdział i poświęcić się pisaniu prozy wspominkowej, poezji oraz tłumaczeniu. Czy udało się Panu znaleźć na to czas?

Rozdział naukowy pozostaje otwarty, pracuję nad książką Humanisto, kim jesteś?. Wiersze się zdarzają. A prozę wspomnieniową także piszę, choć nie w postaci większej kompozycji, lecz w autobiograficznych fragmentach, epizodach, przywołaniach dawnych zdarzeń, anegdot, w powrotach do niegdysiejszych przyjaźni - ocalonych lub utraconych. W szczecińskim kwartalniku "eleWator" ukazują się moje felietony z cyklu bez przesady - niemal każdy kolejny felieton obudowuję wokół jakiegoś faktycznego wydarzenia z przeszłości.

rozmawiał Jacek Adamiec

* Edward Balcerzan - ur. w 1937 r. w Wołczańsku k. Charkowa, związany z Poznaniem teoretyk literatury, tłumacz, krytyk literacki, poeta i prozaik, laureat wielu prestiżowych nagród i wyróżnień. W roku 1961 ukończył filologię polską na UAM, od 1990 profesor zwyczajny, współtwórca polskiej szkoły strukturalnej i translatologii. Debiutujący w połowie lat 50. reprezentant nurtu lingwistycznego w poezji.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018