Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Laboratorium piosenki nieobojętnej

- Śpiewaliśmy już o geodezji, in vitro, Rondzie Kaponiera, atlasie kotów...  - o 50. Wieczorze z Piosenką Nieobojętną mówią Przemysław Mazurek* i Krzysztof Dziuba** z Klubu Szyderców Bis.

.
Od lewej: Przemysław Mazurek, Dominika Dobrosielska oraz Krzysztof Dziuba, fot. Wojciech Szałata

Zacznijmy od początku. Od 2008 roku "Piosenki Nieobojętne" miały formę audycji. Jak to się stało, że z radia przenieśliście się na scenę?

Przemysław Mazurek: To właściwie ja się przeniosłem. Podczas studiów w Zielonej Górze pojawił się pomysł pokazywania odbiorcom przepięknych, polskich piosenek. Stworzyłem audycję  "Piosenki Nieobojętne" w Radiu Index z klasyką polskiej piosenki, ale także nowościami. Później audycja przywędrowała wraz ze mną do Poznania, do radia Emaus. W momencie, gdy pojawiła się propozycja stworzenia cyklu wieczorów na scenie, stwierdziłem, że te piosenki nieobojętne są na tyle szerokim pojęciem, że możemy w nich wiele zmieścić.

Czym są dla Was piosenki nieobojętne?

Krzysztof Dziuba: W piosence nieobojętnej, najkrócej mówiąc, znajduje się piosenka aktorska, autorska, kabaretowa, literacka, poezja śpiewana.

P.M.: To jest taka piosenka, w której autorowi tekstu, kompozytorowi, wykonawcom, interpretatorom nie jest obojętne, co wykonują. A to nie jest rzecz oczywista. Wydawałoby się, że każdy, kto pisze , jest nieobojętny wobec tego, co robi, ale jakby tak przewertować teksty niektórych piosenek...

Nie oceniacie dobrze polskiej piosenki.

K.D.:. Nie brakuje z pewnością ludzi, którzy piszą dobre rzeczy, ale rzadko słychać ich w wiodących mediach. Złe piosenki powstają po części z pędu życia. Może też być tak, że wielu autorów - ale i słuchaczy - nie miało tak dobrze jak ja, nie oglądali kabaretu Tey, Olgi Lipińskiej, Młynarskiego czy Starszych Panów. Może jest tak, że wiele osób nie miało sposobności z kimś bliskim oglądać takich rzeczy. Nie mieli kogoś, kto pokazałby, że prócz rzeczy, które oglądają i słuchają wszyscy, jest także coś innego. Coś, co jest ciekawe, zabawne, ale też skłania do refleksji.

Trzon wykonawców podczas Wieczorów z Piosenką Nieobojętną stanowi Klub Szyderców Bis.

P.M.: Tak, chociaż Wieczory od początku miały taką ideę, żeby gromadzić jak największą rzeszę poznańskich artystów: amatorów, którzy zaczynają przygodę z piosenką, jak i doświadczonych, a także tych, którzy po prostu chcieliby się sprawdzić przed publicznością. My nazywamy Wieczory takim laboratorium.

Nawiązałam do Klubu Szyderców, bo taki kabaret literacki istniał. Działał przed wojną w Poznaniu.

P.M.: Zresztą nieopodal dzisiejszego Wydawnictwa Miejskiego Posnania miał swoją siedzibę.

Inspirujecie się działalnością tej grupy?

P.M.: Na pewno, jeśli chodzi o sposób myślenia o kabarecie, bliżej nam do kabaretu międzywojnia, do tego fermentu artystycznego. Z bezpośrednich nawiązań w programie Wieczorów znajdują się fraszki Jana Sztaudyngera, który w Klubie Szyderców działał.

Na Wieczorach z Piosenką obojętną prezentujecie bardzo różnorodny program.

P.M.:  Na Wieczorach są zarówno nasze autorskie pomysły, jak i klasyka polskiej piosenki. Staramy się, podobnie jak Klub Szyderców, nawiązywać do lokalności. O Poznaniu i okolicach opowiadać, w sposób żartobliwy, choć nie tylko.

Na ile są to występy improwizowane?

K.D.: Podczas Wieczorów jest jedna improwizowana rzecz, jak nazwał ją nasz poeta Bartłomiej Brede - piosenka na wynos. Na początku każdego występu Bartek prosi publiczność o tematy, z których wybiera kilka propozycji. Później publiczność głosuje na jeden z nich. Bartek pisze tekst, a Przemek bierze instrument zwany gitarą i próbuje do tego, często z sukcesem, zrobić jakąkolwiek melodię.

W jakich gatunkach muzycznych się poruszacie?

P.M.: Bardzo różnie...

Wieczory zaczynają się hymnem bluesowym.

P.M.: Tak. A w kolejnych piosenkach, stylistycznie są różne klimaty. Nie mieliśmy chyba jeszcze heavy metalu.

K.D.: Do rocka też nam jeszcze daleko

P.M.: Ale okołorockowe klimaty nam się zdarzały.

K.D.: Bardziej okołoroczne...

P.M.: Wszystko zależy od tego, jakich mamy na Wieczorze gości. A także od tematów, jakie nam podrzucą. Śpiewaliśmy o geodezji, in vitro, Rondzie Kaponiera, atlasie kotów... A więc polityczne tematy też nam się zdarzają.

Właśnie. Wasze piosenki są zaangażowane?

P.D.: Bardziej społecznie niż politycznie.

P.M.: Nie można robić kabaretu z kabaretu. Bliższa jest nam szkoła Zenona Laskowika, z którym miałem przyjemność pracować. On przestrzegał, aby nigdy nie mówić bezpośrednio. Nawet jeżeli są gdzieś akcenty polityczne, to nie na zasadzie "wina Tuska", bo to za proste.

Drażliwy temat. Czego możemy się spodziewać po jubileuszowym Wieczorze?

P.M.: Będzie on oparty wyłącznie na autorskim programie. Założyliśmy, że fajnie byłoby, gdyby nawet zaproszeni goście zaśpiewali coś naszego. Nie będzie więc klasyki polskiej piosenki.

Wieczór będzie podsumowywał czy zapowiadał coś nowego?

P.M.: Będzie to bardziej podsumowanie, chociaż parę nowości także się pojawi.

Na wcześniejszych wieczorach pojawiało się wielu artystów spoza Klubu Szyderców Bis.

P.M.: Formuła była taka, że kto miał ochotę, jeśli tylko dał znać wcześniej, to mógł z nami wystąpić.

K.D.: Nie było to jednak karaoke z poezją śpiewaną!

Wracając do gości - zdradzicie jakieś nazwiska artystów, którzy wystąpią podczas 50. Wieczoru?

P.M.: Część zdradzimy. Będzie Michał Łangowski z zespołu Cisza jak Ta, Czarek Bera z zespołu Wolny Elektron, Joasia Pilarska, Tomasz Grdeń i wielu innych, bliskich nam artystów.

K.D.:  Zdradzimy także, że utwór o Kaponierze nie zostanie wykonany jak zazwyczaj, przeze mnie i Dominikę Dobrosielską. Będzie także gość specjalny, ale nie zdradzę jego nazwiska. Dla mnie jest ikoną kabaretu.

Po raz pierwszy zagracie w Teatrze Animacji. Wcześniejsze 49 Wieczorów odbyło się w klubie Dylemat.

P.M.: Tak i zagramy w dość dużym składzie muzycznym. Usłyszymy fortepian, gitarę, kontrabas, skrzypce, akordeon i tubę.

Jaka jest Wasza publiczność?

P.M.: Wyrozumiała. Te Wieczory stworzyły nam grono osób, które już wiedzą, czego mogą się po nas spodziewać.

K.D.: Uczyliśmy się od siebie nawzajem.

Czy były takie sytuacje, w których nie reagowała tak, jakbyście się tego spodziewali?

K.D.: Podkreślam to zawsze, nasze Wieczory są laboratorium. Zupełnie inaczej, gdyby były spektaklami, gdybyśmy mieli mniej swobody. Z racji tego, że w naszych występach nie ma czwartej ściany, to nie nastawiamy się na konkretne reakcje. Sami siebie zaskakujemy.

Czy wśród Waszych odbiorców jest dużo ludzi młodych? Pomyślałam, że w porównaniu do mainstreamowych kabaretów i stand-upów jesteście zupełnie odrębni.

K.D.: Jest to raczej grono 35+. Oczywiście to, co robimy,  nie dociera do takiej liczby osób jak to, co prezentowane jest w mediach. Nas to nie przeraża.

P.M.: Zdajemy sobie sprawę z niszowości tego, co robimy. Ale... róbmy swoje. Jedna pani redaktor powiedziała nam, że podoba jej się to, co robimy, ale musimy wiedzieć, że nie pokażą nas w telewizji. Więc czekamy na moment, kiedy pani redaktor zmieni zdanie.

Nie lepiej zostać w bezpiecznej niszy?

K.D.: Kropla drąży skałę. Wielokrotnie spotykaliśmy się z pozytywnym zdziwieniem na to, co tworzymy. Czyli jest odbiorca, ale nierzadko jeszcze się o nas nie dowiedział. W chwili, gdyby zaistniała sytuacja, w której telewizja miałaby pomysł, aby zaryzykować z takimi artystami jak my, to - dlaczego nie?

Czego możemy się spodziewać po Waszym jubileuszu?

P.M.: Dużo zabawy, bo to Prima aprilis.

K.D.: Ale wieczór się na pewno odbędzie, to nie żart!

P.M.: To możemy zagwarantować, podobnie jak wiele wrażeń muzycznych, lirycznych i kabaretowych. Zadbamy o pozytywną atmosferę.

Planujecie wyprowadzkę z Dylematu na stałe?

K.D.: Właściciel Dylematu ma swój pomysł na klub, który chce realizować. My także chcielibyśmy zrobić krok dalej. Ten jubileusz skłania nas do refleksji.

Czyli 51. Wieczór...

P.M.: Nie odbędzie się w Dylemacie.

Czego Wam życzyć na kolejne 50 Wieczorów?

P.M.: Czasu na realizację pomysłów. Ruszamy też w teren, więc aby dobrze nas odebrali poza Poznaniem.

rozmawiała Aleksandra Kujawiak

* Przemysław Mazurek - poznański wykonawca i autor piosenek. Współpracował z kabaretem Afera oraz Kabareciarnią Zenona Laskowika. Jest spiritus movens Wieczorów z Piosenką Nieobojętną, jak i Klubu Szyderców Bis.

** Krzysztof Dziuba - aktor scen muzycznych, konferansjer, wodzirej. Pracował i współpracował między innymi z Teatrem Muzycznym Capitol we Wrocławiu (2008-2016) oraz Narodowym Starym Teatrem w Krakowie (2008-2014).

  • 50. Wieczór z Piosenką Nieobojętną
  • 1.04, g. 19
  • Teatr Animacji
  • bilety: 30 i 35 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019