Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Jestem lokalnym patriotą

Rozmowa z Filipem Czekałą, autorem popularnych "Historii wartych Poznania. Od PeWuki i Baltony do Kapitana Wrony". Właśnie ukazał się drugi tom zatytułowany "Miasto nie do Poznania".

.
fot. Witold Wyrwa

Wolisz drożdżówki czy szneki z glancem?

Głupie pytanie! Jestem poznaniakiem, oczywiście szneki z glancem!

To w takim razie następnym razem skoczę po nie do piekarni, a potem pójdziemy do ciebie.  Wiem, że się wpraszam, ale podobno to gwarancja podróży w czasie...

To fakt, mam w domu sporo pamiątek z minionej epoki: tablice BHP z hasłami rodem z komedii Barei, plakaty propagandowe, puszki po PRL-owskich herbatach, fotele po pradziadku.

Meble "po babci" są dziś w modzie. Ty zbierasz pamiątki z PRL-u, bo jesteś miłośnikiem dobrego designu, który chciał urządzić swoje mieszkanie w oryginalnym stylu? Czy powód jest zupełnie inny?

Zdecydowanie doceniam design starych mebli, ale to fascynacja absurdami PRL-u zaowocowała takim wystrojem.

Dlatego też w swoich książkach opisujesz kulturę i czasy, które znane są nam wyłącznie z opowieści?

Zawsze interesowała mnie najnowsza historia, ta której najmniej mamy w szkołach. Pamiętam, że wyczekiwałem na lekcjach historii w podstawówce, gimnazjum i liceum tematów powojennych. Zawsze czułem wielkie rozczarowanie, gdy "sto lat" mówiliśmy o Mezopotamii, potem tyle samo o średniowieczu i z braku czasu kończyliśmy na II wojnie światowej, albo tę najnowszą historię przerabialiśmy "po łebkach". Uważam, że powinno być jej więcej, a przede wszystkim powinniśmy propagować historię lokalną, tę nam najbliższą. To właśnie ona mnie najbardziej ciekawi i - patrząc na zainteresowanie pierwszą książką - wydaje się, że nie tylko mnie.

Która z odkrytych historii najbardziej cię urzekła, czymś zaskoczyła?

Trudno mi wskazać jedną taką historię. Na pewno niezwykle fascynujące są wspomnienia Zenona Jankowskiego, poznaniaka, który był o krok od lotu w kosmos. Przez dwa lata przechodził te same treningi co Mirosław Hermaszewski i dopiero krótko przed startem Sojuza-30 dowiedział się, że zostanie na Ziemi... Odkryciem były też historie z Winograd. Bohater tego rozdziału, Jacek Błaszczyk, to człowiek, który budował te osiedla, zarządzał nimi oraz sam na jednym z nich mieszka. Historie, które opowiadał nadawałyby się do scenariusza kolejnych odcinków serialu "Alternatywy 4" - rozbieranie po nocy wieżowca, uprowadzenie konia, kabel telefoniczny Berlin-Moskwa, który paraliżował budowę jednego z bloków... Oj, było tego sporo. Pan Jacek dostarczył mi sporej dawki śmiechu.

Chciałbyś żyć w tamtym Poznaniu? Czy ówczesne miasto wydaje się bardziej przyjazne jego mieszkańcom?

To trudne pytanie. Na pewno chciałbym móc na chwilę przenieść się do Poznania z początku XX wieku, zobaczyć miasto-twierdzę, potem Powszechną Wystawę Krajową, miasto nie dotknięte jeszcze zniszczeniami II wojny światowej, przejechać się trolejbusem, o których także piszę, zajrzeć na Międzynarodowe Targi Poznańskie w głębokim PRL-u i zobaczyć, jaką wtedy były sensacją... No i oczywiście porozmawiać z ludźmi! Praca nad książką byłaby o wiele łatwiejsza. Czy jednak chciałbym w takim Poznaniu zamieszkać? Raczej nie. Czasy PRL-u to był ciężki okres. Wcześniej z kolei miasto było dość małe. Myślę, że dziś żyje nam się łatwiej.

Czyli nie myślałeś o tym, żeby stąd uciec?

Jestem lokalnym patriotą i ciężko byłoby mi opuścić Poznań. Nie oznacza to jednak, że tak się kiedyś nie stanie. Życie płata nam różne figle.

A mógłbyś oprowadzać turystów po Poznaniu? Wiesz teraz więcej o mieście niż niejeden przewodnik...

Zdarza mi się oprowadzać znajomych i nieraz już słyszałem z ich ust, że powinienem zostać przewodnikiem. Trudno byłoby mi jednak połączyć zawodową pracę i pisanie książek z oprowadzaniem turystów. Po prostu zabrakłoby mi na to czasu.

Co w programie takiej wycieczki znalazłoby się na pewno?

Najwięcej celów znajduje się w centrum, więc skupiłbym się na nim. Z pewnością warto zajrzeć do Zamku Cesarskiego, Okrąglaka, przejść się starym korytem Warty i przez Ostrów Tumski oraz Śródkę dotrzeć do Maltanki, by przejechać się tą wyjątkową kolejką wąskotorową do Nowego Zoo. Gdybyśmy mieli więcej czasu, zabrałbym wycieczkę do jednego z poznańskich fortów, czy na wycieczkę rowerową zielonymi terenami na Strzeszynek czy Kiekrz.

Rozmawiała Monika Nawrocka-Leśnik

  • spotkanie z Filipem Czekałą
  • Biblioteka Raczyńskich, Filia 11 (Chwaliszewo 17/23)
  • 22.05, g. 18
  • wstęp wolny
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.