Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Bawiąc się z miastem, grając w zapomnienie

Rozmowa z Veroniką Tzekovą i Patrikiem Kovačovským, gośćmi letniej edycji rezydencji w ramach Międzynarodowego Programu Rezydencji Artystycznych.

Veronika Tzekova i Patrik Kovačovský, rezydenci MPRA
Veronika Tzekova i Patrik Kovačovský, rezydenci MPRA

Aleksandra Glinka: Czy możecie przybliżyć, czym zajmujecie się w ramach rezydencji?

Veronika Tzekova: Realizację mojego projektu rozpoczęłam 17 sierpnia spotkaniem z Agnieszką Stempin, kuratorką wystawy "Magia Gry" prezentowanej w Muzeum Archeologicznym. Rozmawiałyśmy o grach i ich związku z rzeczywistością, ponieważ wykorzystuję ten motyw w wielu pracach. Mój główny projekt nazywa się "FOOOOTBALLLL" - z czterema "o" i czterema "l" - ponieważ w jego skład wchodzą dwa pola do gry oraz cztery drużyny piłkarskie grające razem jedną piłką. Pola są ustawione prostopadle do siebie, więc każda drużyna może strzelić gola do trzech bramek. Projekt ma dwie części. Pierwsza odsłona odbędzie się 23  września na Cytadeli, a graczami  będą członkowie stowarzyszenia Reprezentacja Polski Bezdomnych w Poznaniu. Druga odbędzie się w październiku na polu treningowym Lecha Poznań i mam nadzieję, że cztery drużyny będą reprezentować cztery osiedla otaczające stadion. "FOOOOTBALLLL" jest czymś więcej niż czystą rozrywką. Chciałabym, żeby uczestnicy skorzystali z okazji i przemyśleli nowe strategie gry.

Patrik Kovačovský: Ja z kolei współpracuję z poznańskimi artystami i teoretykami kultury. Razem z młodymi kuratorami, Agatą Walas i Mariuszem Urbanem, przygotowaliśmy wystawę "Przywołując i zapominając", której wernisaż odbył się 16 sierpnia w Kolektywie 1A. Przed nią zorganizowałem warsztaty, które odbyły się podczas jednodniowego wyjazdu do słynnej rzeźby Jezusa w Świebodzinie. Ich uczestnicy nakręcili filmiki i zrobili zdjęcia, które zmontowaliśmy w film konfrontujący interpretacje rzeźby wśród uczestników. Interesujące były dla mnie różne spojrzenia na ten sam obiekt. Efekt naszej pracy zostanie zaprezentowany na wystawie w Galerii Miejskiej Arsenał rozpoczynającej się 12 września. Następnym warsztatem będzie Video Trip inspirowany znaną pracą video Nam June Paika, w której artysta sfilmował pielgrzymkę papieża, a która stała się ważna dla początków video-artu. Trzeci warsztat, który odbędzie się 10 września, poświęciliśmy idei "pasożytniczej rzeźby" - będziemy badać zjawisko pasożytnictwa na przykładzie tkanki miejskiej, która staje się żywicielem dla rzeźby-pasożyta. Punktem wyjścia  będzie Poznań jako miejsce obce, widziane oczami turysty. Turyści prezentują inny sposób widzenia - szukają szczegółów, próbują dowiedzieć się, kim są ludzie zamieszkujący miasto. Projekt zostanie zaprezentowany również na wystawie w Arsenale.

Veronika, napisałaś, że Twój projekt "Challenged games" mówi o "projektowaniu z miastem zamiast projektowaniu miasta". Co miałaś na myśli?

VT: Zrealizowałam do tej pory kilka projektów wykorzystujących istniejące miejskie sytuacje. Dodając do nich drobne szczegóły, zmieniałam ich funkcję i siłę oddziaływania. Na przykład tego lata w austriackim Grazu przekształciłam pokrywy studzienek kanalizacyjnych w plansze do Chińczyka. Inny projekt zrobiłam w zeszłym roku w Bułgarii. Tam wokół siedziby brytyjskiej ambasady są rozmieszczone masywne pachołki wysokie na 1,1 m. Zmieniłam jeden z nich w stolik koktajlowy, ponieważ pachołek przypominał mi jego kształt. Położyłam na nim obrus, zawiązałam wokół niego wstążkę i otworzyłam małą butelkę prosecco, podczas gdy mój przyjaciel wszystko filmował.

Jak zareagowała ambasada?

VT: Strażnik zachował się dość uprzejmie. Powiedział, że nie mogę tego robić, a ja starałam się dowiedzieć dlaczego. Stwierdził, że filmowanie jest zabronione, ponieważ to teren chroniony. Dlaczego jednak nie mogę zmienić pachołka w stolik koktajlowy? Odpowiedział zabawnym pytaniem: "Co powie ambasador, jeśli to zobaczy?". Interesujące było to, że sprawa dotyczyła przestrzeni publicznej, w której spotyka się wiele prywatnych interesów i konfliktów: ochrona obcego państwa, państwo Bułgarii, władze miasta, zwykli mieszkańcy.

Pracowałaś w różnych krajach. Gdzie Twoje interwencje spotkały się z największą akceptacją?

VT: Myślę, że wszystko zależy od tego, jak je realizujesz i jakie masz nastawienie wobec przestrzeni. Właściwie nigdy nie spotkałam się z negatywną reakcją. Za wyjątkiem jednego, niezamierzonego konfliktu z kościołem w San Remo we Włoszech. Zdarzyło się to w części miasta, do której z centrum prowadzi jedna główna ulica. To stara, malownicza dzielnica, ale obecnie przypomina trochę getto. Można tu spotkać kryminalistów, dealerów narkotyków - wszystkich, których władze miasta chcą usunąć z pola widzenia. Postanowili więc zastawić tę drogę pachołkami, żeby zamknąć ją dla samochodów. Oczywiście mieszkańcy natychmiast je pousuwali. Pachołki przypominały kształtem całkiem spore kości do gry i wyglądały, jakby ktoś je rozrzucił niedbałym ruchem. Domalowałam więc na nich sprayem kropki. To był komentarz do konfliktu między planowaniem przestrzeni miejskiej przez władze, a rzeczywistymi potrzebami mieszkańców. Przyłączyła się do niego jednak trzecia strona: kościół stojący niedaleko. Jego przedstawiciele poczuli się obrażeni tym, że rzucam kości przed wejściem do kościoła, więc zamalowali kropki. Mieszkańcy polubili "kości" (wszyscy je tak nazywali) i byli zdziwieni, że kościół poczuł się obrażony.

Myślisz, że jest przyzwolenie mieszkańców na przekształcanie przestrzeni publicznej?

VT: Jest dużo czynników, które należy wziąć pod uwagę, jeśli chcesz swoje pomysły zrealizować z powodzeniem i nie sprawić przy tym problemów ludziom. Próbuję robić projekty, które nie są obraźliwe czy destrukcyjne dla miasta - jeśli krytykuję, robię to z uśmiechem. Używam miasta, ale nie chcę go złośliwie wykorzystywać.

Patrik, możesz przybliżyć kontekst Twojej obecnej wystawy "Przywołując i zapominając"?

PK: Wystawa jest częścią większego projektu, który rozpoczął się cztery czy pięć lat temu. Zacząłem kolekcjonować stare zdjęcia z krajów Grupy Wyszehradzkiej, które przed 1989 były częścią bloku socjalistycznego. Chciałem je skonfrontować z "zachodnimi" zdjęciami tych miejsc. Stare fotografie kryją w sobie pewien ślad z przeszłości, np. wiem, że mój wuj był dobrym człowiekiem, ale kiedy usiłuję przywołać jego wizerunek, widzę tylko fragmenty. Kiedy ktoś zrobił fotografię osobie, która później zmarła, zdjęcie jest tylko kartką papieru. Może nas zainteresować z estetycznego punktu widzenia, ale nie pozwala poznać tej osoby. Używam fragmentów fotografii jako puzzli w mozaice. Zbieram zdjęcia od ludzi, którzy czasem opowiadają mi ich historię. Po ich zeskanowaniu część zamalowuję tak, żeby nie było widać oryginalnych obrazków. Ludzie, którzy przyjdą na wystawę, mogą sami odkryć ich historie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Aleksandra Glinka

Międzynarodowy Program Rezydencji Artystycznych - został zaingurowany w listopadzie 2011 roku. Dąży do rozszerzenia współpracy i wymiany doświadczeń poznańskich środowisk kultury z artystami i kuratorami spoza Polski. Podczas pobytu w Poznaniu, rezydenci organizują warsztaty artystyczno-edukacyjne dla lokalnych społeczności, spotkania z publicznością oraz projekty podsumowujące pobyt: wystawę czy performance. Veronika Tzekova pochodzi z Bułgarii. Zajmuje się działaniami artystycznymi i interwencjami w przestrzeni europejskich miast. Patrik Kovačovský jest słowackim artystą, na stałe pracuje na Academy of Fine Arts w Bratysławie.

  • wystawa "Przywołując i zapominając"
  • czynna do 30.08. w g. 15-18
  • Kolektyw 1A (ul. Św. Wojciech 1A)