Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Żywioł tożsamości

"Czym jest dla mnie <<rodzinne miasto>>? Od ogromnego tsunami z 2011 roku, zaczęłam interesować się warstwami historii w rodzinnej Onagawie. Dlaczego ludzie nadal tam mieszkają, mimo że co pewien czas, raz za razem uderza tsunami? Ja sama czułam, że straciłam tożsamość, gdy miasto zostało zniszczone, a moi rodzice zginęli w tej katastrofie. Mimo że miałam zostać trzecim pokoleniem fotografów w mojej rodzinie, o samym mieście wiedziałam niewiele - nie miałam pojęcia, że były tu już wcześniej podobne kataklizmy" - pisała Mayumi Suzuki, której prace oglądać można w Galerii Miejskiej Arsenał.

.
fot. materiały Galerii Miejskiej Arsenał

Suzuki, podobnie jak wielu innych mieszkańców Onagawy, musiała zmierzyć się z ogromną tragedią - śmiercią bliskich i zniszczeniem rodzinnego domu. Podzieliła tym samym los tych, którzy ucierpieli w wyniku niszczącego żywiołu, jaki 11 marca 2011 roku doprowadził do ruiny wschodnie wybrzeże Japonii. Osobista tragedia poszczególnych osób to część olbrzymiej tragedii Japończyków. Tragedie te stały się z kolei bodźcem do podjęcia wyzwania, jakim jest odpowiedź na pytanie, czym właściwie jest tożsamość i jak możemy chronić pamięć o miejscu i ludziach. W dobie powszechnego dostępu do aparatu fotograficznego, który wbudowany jest w każdy nowszy model telefonu, utrwalamy nasze wspomnienia poprzez zdjęcia magazynowane w jego pamięci, potem na dyskach komputerów, płytach etc. Często o nich zapominamy. Dopiero nagłe sytuacje, takie jak chociażby awarie tych komputerowych przechowalni pamięci, powodują poczucie straty ważnej części nas samych. Podobnie jest z pamiątkami i starymi fotografiami wklejonymi do albumów - lubimy wiedzieć, że są, odczuwamy wobec nich specyficzny rodzaj szacunku pomieszanego z melancholią, choć nie przeglądamy ich zbyt często, jakby nie do końca pojmując, jak bardzo są ważne. Co stałoby się, gdybyśmy mieli stracić je bezpowrotnie? Jak czulibyśmy się, gdyby pozostały po nich tylko zniszczone fragmenty?

Może zachowalibyśmy się tak jak Mayumi Suzuki, która w cyklu The restoration will przedstawia to, co udało jej się odnaleźć w zgliszczach utraconego domu i zachować, tworząc z tych pozostawionych rzeczy rodzaj pamiętnika czy też kroniki rodzinnej historii? Artystka zarchiwizowała to, co znalazła - zdjęcia rodzinne, które dziś już są jedynym materialnym śladem po tych, którzy odeszli. W takich warunkach, w jakich znalazła się Suzuki, każde poszczególne zdjęcie traktowane musi być niemalże jak święty artefakt. Niektóre ze zdjęć pokazują skalę destrukcji, jaką spowodował żywioł. Większość fotografii to zamazane, niemalże abstrakcyjne obrazy, które pierwotny widok pokazują już tylko fragmentarycznie i na których kolory zdjęcia, wcześniej ujęte w konkretne kształty, układają się w plamy, spomiędzy których wyłaniają się przedstawienia wcześniej zatrzymane w kadrze. A jednak nie można im odmówić niepodważalnej wartości. Fotografie pokazują ludzi, miejsca i zdarzenia. Biorąc pod uwagę fakt, że zadaniem fotografii jest zatrzymywanie danego momentu, który w naszej pamięci może ulec zatarciu lub wręcz zapomnieniu, mamy do czynienia z ciekawym zjawiskiem - te dotknięte zniszczeniem obrazy symbolizują i pokazują to, co upływ czasu robi z naszymi wspomnieniami - czasem pożera je, zniekształca, zamazuje, a równocześnie pozwala niekiedy skupić się na kluczowych elementach naszej historii.

Sam proces odtwarzania na tak kruchych podstawach historii rodziny podobny jest do żmudnego nieraz, wieloetapowego procesu wykonywania i wywoływania zdjęć tradycyjnymi metodami. Nie ma w sobie nic ze współczesnego pośpiechu. W całej tej opowieści fakt, że Mayumi Suzuki była spadkobierczynią zakładu fotograficznego założonego w 1930 roku przez jej dziadka i zniszczonego potem przez tsunami, odbudowanego potem przez niego i przekazanemu ojcu artystki, który również musiał zmierzyć się z odbudową atelier po kolejnym tsunami w 1960 roku, nabiera dodatkowego znaczenia. Rola osoby odtwarzającej przeszłość spadła teraz na Mayumi Suzuki, która wzorem swoich poprzedników postanowiła temu zadaniu sprostać.

Niezwykłe wrażenie na wystawie robią fotografie wykonane odnalezionym obiektywem ojca artystki. "Pewnego dnia spróbowałam fotografować krajobraz, używając zalanego obiektywu taty. Obraz okazał się ciemny i nieostry jak widok oczami zmarłego. Robiąc zdjęcie, poczułam, że mogę połączyć ten świat z tamtym. Czułam, że mogę prowadzić rozmowę z rodzicami, mimo że w rzeczywistości to niemożliwe" - wspominała artystka. Ciemne, zamglone i specyficznie zastygłe krajobrazy pokazują miasto po kataklizmie. Mimo skali zniszczeń, jakie pokazują, jest w nich coś tajemniczego, żeby nie powiedzieć - metafizycznego.

W postanowieniu odtworzenia historii Onagawy i ludzi, którzy tam żyli, trwają również inni mieszkańcy tego miejsca. Tak powstał drugi cykl, czyli The Place to Belong. Społeczność Onagawy kieruje się wspólnym przekonaniem, że pamięć jest czymś istotnym, czego zatrzymanie ma wartość nawet, jeśli historię trzeba odtwarzać na podstawie skromnych skrawków. Jeśli Mayumi Suzuki miała poczucie utraconej tożsamości, to nie musi się o nią obawiać - najlepszym dowodem na to, że ma ją zarówno ona, jak i pozostali uczestnicy zapoczątkowanego przez nią projektu, jest determinacja, z jaką walczą o zachowanie tak jednostkowych, jak i wspólnych wspomnień oraz wspólne dla nich przeświadczenie, że warto to robić dla kolejnych pokoleń. Pokoleń, które być może również skonfrontowane zostaną z niepohamowanym żywiołem i które też kiedyś dadzą dowód, że nie tyle materialne pamiątki po przeszłości będą istotą ich tożsamości, ale właśnie upór w dążeniu do zachowania pamięci.

Justyna Żarczyńska

  • wystawa "The Restoration Will / The Place to Belong" w ramach Festiwalu Książek Fotograficznych XPRINT - Historie prywatne
  • Galeria Miejska Arsenał
  • czynna do 30.12

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018