Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Rewolucyjny plakat

Teatr Ósmego Dnia w setną rocznicę rewolucji październikowej powraca do tematu wojny.

.
fot. Maciej Krajewski/Łazęga Poznańska

Żyjemy w czasach najdłuższego w Europie pokoju, a jednak temat wojny wciąż powraca. Z jednej strony nie przepracowano jeszcze wszystkich tematów związanych z I i II wojną światową, z drugiej już boimy się terroryzmu, broni jądrowej, politycznych konfliktów. Tu narasta wrogość między różnymi grupami społecznymi, tam, jak pisała Dorota Masłowska w Przyszkolonych do jedzenia: "Wojna, Holocaust i śmierć to tytuły gier komputerowych, napisy na koszulkach, obcojęzyczne fanaberie spikerów telewizyjnych". W obliczu coraz większych niepokojów, a zarazem obojętności wywołanej pozornym dobrobytem, Teatr Ósmego Dnia próbuje potrząsnąć widzem, który zapomniał o przerażającym okrucieństwie wojny. A ponieważ nie do końca wierzy w skuteczność tradycyjnego przekazu teatru dramatycznego, reżyser Jacek Chmaj sięgnął po cały repertuar narzędzi  sztuki ulicznej i nowoczesnych multimediów, by dobitnie wyrazić jeden prosty przekaz: nie warto się poświęcać dla cudzej idei.

Począwszy od nagrań i fotografii z 1917 roku, a skończywszy na chorwackich marionetkach aktorów z Uniwersytetu Artystycznego z Osijeku oraz ujęciach z komputerowych strzelanek - tymi wszystkimi środkami Dzieci rewolucji przypominają, do czego prowadzi zabawa w wojnę. Pacyfistyczny przekaz spektaklu zostaje zwielokrotniony, podkreślony i utrwalony dzięki powtarzalności scenicznych gestów - każdy symbol, każde słowo pojawia się tu raz za razem, niczym wystrzały z karabinu maszynowego. Poszczególne sceny - jak chociażby ta, w której aktorzy idą po bieżniach w klubie fitness, a na nich wyświetlane są sylwetki maszerujących żołnierzy - powracają, by nie dać o sobie zapomnieć.  Jest w tej powtarzalności coś nachalnego, co może nawet widza zirytować - zdążył przecież, jak mu się wydaje, zrozumieć antybohaterską puentę za pierwszym, za drugim razem, po co znowu, do znudzenia...

Mamy tu jednak do czynienia z grubą kreską, językiem plakatowym, który ma trafić do każdego odbiorcy - nawet jeśli będzie on tędy przechodził tylko przypadkiem, niczym potencjalna ofiara rewolucji. Ten, zdawałoby się, prosty zabieg powtarzalności zostaje rozbity na mnogość środków, jakimi posłużył się Chmaj - nagrania, wizualizacje, marionetki, ruchoma scena. Znów - jakby chciał przekonać każdego, mówić wszystkimi językami naraz, przemawiać do każdej wrażliwości. Chwyt ten wydaje się rozpaczliwy, a zarazem odświeżający - otwiera bowiem teatr na przypadkowego, może nawet wrogo nastawionego odbiorcę. Pokazuje mu antywojenny plakat, mocniejszy od plakatów wyborczych i od graffiti narodowców - oby również był od nich skuteczniejszy.

Anna Tomczyk

  • "Dzieci rewolucji"
  • reż. Jacek Chmaj
  • Teatr Ósmego Dnia
  • premiera: 8.10, hala nr 2 MTP
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.