Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Czy istnieje wzorcowy antywzorzec?

Czym są antywzorce i jak działają w obszarze sztuki i kultury wizualnej? Czy w ich charakter wpisane jest wykraczanie poza świat wizualny, a jeśli tak, to w jaki sposób się to objawia i czy w ogóle objawiać się powinno? Jakie niebezpieczeństwa może napotkać artysta eksperymentujący i wychodzący poza pewne już przyjęte normy? Na te i inne pytania próbowano odpowiedzieć w trakcie spotkania w Galerii Miejskiej Arsenał, będącego zarazem promocją książki "Antywzorce" wydanej pod redakcją Karoliny Sikorskiej.

.
fot. Bękarty

Uczestnikami spotkania, które prowadziła Marta Kosińska byli: Karolina Sikorska oraz dwójka autorów tekstów, które ukazały się we wspomnianej publikacji - Sandra Frydrysiak i Bartek Lis. Prowadząca rozpoczęła spotkanie od nakreślenia założenia, a właściwie teorii, do której odwołała się redaktorka "Antywzorców" i która patronuje niejako wszystkim tekstom. Chodzi tu o ideę "antywzorców" omówioną w tekście Kultura - podbudowa dobra wspólnego w Europie. Karolina Sikorska przyznała, że rozdzielenie na zjawiska określane jako sztuka i kultura wizualna jest dla niej samej nieco problematyczne, ponieważ w zakres tej drugiej włącza także pierwszą.

Czy w antywzorach należy doszukiwać się awangardowego gestu? - Nie do końca - stwierdziła Sikorska, której zdaniem wiele antywzorcowych zachowań ma charakter intuicyjny i wynika ze społecznej świadomości. Zwróciła przy tym uwagę na fakt, że wszyscy autorzy tekstów oraz ci, których prace wymieniono jako antywzorcowe przykłady, podeszli do tematu od strony mniej naukowej: - Jest to pewne osobiste podejście.

Uwagę poświęcono również skuteczności antywzorców. Prowadząca zapytała Bartka Lisa o to, jakby zdefiniował to pojęcie. Lis podkreślił kwestie odnalezienia się artysty "antywzorcowego" na rynku sztuki, czym nieco zaskoczył prowadzącą. - Jest to taka sytuacja quasi schizofreniczna - tłumaczył.

Według niego, z jednej strony krytykuje się jakiś system, z drugiej zaczyna się w nim jakoś funkcjonować, na przykład poprzez czerpanie korzyści materialnych wynikających z pracy artystycznej dobrze widzianej w galeriach czy też po prostu dobrze się sprzedającej. Lis zwrócił przy tym uwagę na to, że równocześnie - mimo umiejętności poruszania się po rynku sztuki -  system ten w dalszym ciągu "robi się w konia", ponieważ podlega cały czas rozsadzaniu przez antywzorce.

Kosińska pytała dalej, czy skuteczność należy rozumieć właśnie jako radzenie sobie na rynku sztuki, funkcjonowanie w przestrzeni galeryjnej, czy też może jako skuteczne ujawniane zakłamania systemu, uwikłanie w strukturze kapitalizmu. - Na samym początku miałam dylemat, proponując w ogóle namysł nad ideą antywzoru. Jak to jest, że w pewnym momencie idea antywzoru zamienia się we wzór? I właśnie pod kątem takiego myślenia kapitalistycznego, wpasowywania się przez wzór, robi się to niebezpieczne, bo kultura komercyjna tak naprawdę łaknie antywzorców - mówiła Sikorska. I pytała: - Jak operować, żeby cały czas tworzyć antywzorce i antykonwencje, ale jednak nie dać się przechwycić?

Podczas spotkania wiele uwagi poświęcono kwestii genderyzmu i feministycznych praktyk artystycznych. - To jest tak, że te praktyki artystyczne z założenia uderzają w zasady. Od razu muszą stanąć wobec tego co mainstreamowe, powszechnie przyjęte - podkreśliła Sikorska. - To wszystko co w sztuce feministyczne, nie musi być przypisane do żadnych konkretnych obiektów. Bardzo dużo zależy od kontekstu - mówiła dalej.

Co zatem ze skutecznością antywzorców? Rozmówcy zgodzili się co do tego, że takie pytanie należałoby uszczegółowić. Wymaga ono bowiem dookreślenia, do kogo skierowane jest działanie i jaki powinno mieć zasięg. Kwestią otwartą jest więc rzeczywista siła rażenia antywzorców na gruncie społecznym, co równocześnie zaciera niejednokrotnie granicę między artystą a aktywistą.

Justyna Żarczyńska

  • spotkanie wokół książki "Antywzorce"
  • Galeria Miejska Arsenał
  • 13.06

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018