Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Coś zbliżonego do recenzji

Kwartet wokalny BeFour w końcu zadebiutował fonograficznie! Debiut to wielce udany i zasłużony. W końcu wydanie własnej płyty nie jest sprawą łatwą, zwłaszcza gdy wykonuje się muzykę wokalną a cappella. Po 8 latach występów na poznańskich (i nie tylko) scenach Karolinę Piesik, Kamilę Tracewską-Mikołajczak, Annę Komendzińską i Brygidę Sawicką-Stępińską możemy słuchać we własnym domu.

.
fot. Barbara Sinica

Kto pierwszy raz usłyszy o BeFour, z pewnością zastanowi się jak cztery żeńskie głosy pogodzić mogą Beatlesów z Johnem Dowlandem, a Sex Appeal z klasyką chóralistyki. Kto pierwszy raz usłyszy BeFour, ten przestanie zadawać pytania i po prostu zasłucha się w ich głosach.

Głosy to wyćwiczone w Chórze Kameralnym UAM, sprawdzone na licznych konkursach, koncertach i festiwalach. Jak same o sobie piszą: "W sobie tylko znany sposób łączą swe różnorodne osobowości i muzyczne gusta w imię wspólnego celu: jedna śpiewa wysoko, druga głośno, trzecia z poprawnym tekstem. A Brygida śpiewa czysto". I właśnie humor, otwartość na różne gatunki - od klasyki i muzyki dawnej, poprzez muzykę latynoamerykańską, popularną, aż po jazz, a także silna, dobra relacja łącząca wokalistki (na płycie po prostu słychać, że się lubią, kto był na ich koncertach - mógł zaobserwować tę przyjaźń naocznie) - stanowi o sukcesie krążka. Zanim przejdę do samej płyty zatrzymam się na książeczce do niej dołączonej. A jest ona grubsza i znacznie ciekawsza niż standardowe. Z humorem, dystansem do laurów i nagród, pewną zaczepnością opisane zostały w niej biografia kwartetu, projekty, w które był zaangażowany, a także moje ulubione "Ogłoszenia poniekąd drobne", czyli np..: "Uprzejmie uprzedza się, że z uwagi na fakt, iż niezwykle trudno jest znaleźć support dla zespołu o takiej nazwie, cztery podmioty wykonawcze są same sobie supportem i same śpiewają wszystkie utwory. I ponoć nie żartują". Do tego teksty piosenek ("Teksty dyktand dla uczących się języków obcych"), świetna sesja zdjęciowa (Barbara Sinica) oraz dwie tabele podobieństw i zależności wśród utworów i osób reprezentowanych przez BeFour (proszę wziąć tę książeczkę do ręki i analizować, po czterykroć analizować!).

A najlepiej robić to nie przed, nie po, a w trakcie słuchania. Krążek, jak większość, zaczyna się od pierwszego utworu i tak radzę go też słuchać, bo płyta No kidding / Coś podobnego jest nie tylko zbiorem kompozycji, ale ciekawie przygotowaną narracją, historią zaczynającą się od At last, a zakończoną na Goodnight, Sweetheart, Goodnight. Ta pierwsza w wersji BeFour oszczędza nam manieryzmu (przypominam wersję Beyonce) i raczej przenosi nas w klimaty trzeszczących płyt i lat 40. Po amerykańskim wstępie, następują kolejno węgierska, dynamiczna Túrót ëszik a cigány i latynoamerykańskie, nostalgiczne Vasija de barro. Najbardziej lubię w tej płycie jednak utwory słowiańskie. Śliczny, delikatny Szczedryk czy sielankowy Laura i Filon.

Dla spragnionych nieco bardziej współczesnych brzmień znajdzie się na tej płycie Coś optymistycznego (do słów Kasi Kowalskiej) - przykład na to, że nawet z głupawej piosenki z lat 90. da się zrobić coś dobrego, a także Befourowe hity, czyli Króliczek oraz Sex Appeal. Krążek ten, po przesłuchaniu od początku do końca można dawkować przesłuchując ulubione kawałki (uwaga, to uzależnia!). Dziewczyny śpiewają w kilku językach i co najmniej kilku nastrojach. Śpiewają uzyskując piękną barwę, subtelnie i zadziornie, z dowcipem i zupełnie poważnie. Nie przeszkadza tu różnorodny repertuar, nie przytłacza wielość gatunków, bo te cztery głosy zupełnie naturalnie, szczerze i jednym głosem przedstawiają to, co im w czterech duszach gra. Efekt jest świetny i bez przerwy słuchany.

Aleksandra Kujawiak

  • BeFour No kidding / Coś podobnego
  • Dux, 2019

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019