Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Proszę Państwa, oto Chopin!

Z początku wydawało mi się, że Marcin Masecki jest arogancki. Później zrozumiałam, że jego gra odziera klasykę z arogancji, którą przecież ten rodzaj sztuki jest mocno przesiąknięty. Zrozumiałam także, że pianista odważył się na zrobienie tego, o czym wielu pianistów, także ja, zawsze marzyło - aby Chopina odrzeć z tych wszystkich wielkich przymiotników, by wydobyć z jego muzyki coś innego niż perfekcjonizm, patriotyzm i powagę. Marcin Masecki z nokturnów wydobył człowieka.

.
fot. Tomasz Nowak

Nokturn (wł. notturno - nocny) w okresie romantyzmu stał się niezwykle popularną formą muzyczną. Nic dziwnego - pozamuzyczna inspiracja nocą musiała pobudzać wyobraźnię ówczesnych twórców. Nokturny pisał John Field, Robert Schumann, Franciszek Liszt i oczywiście Fryderyk Chopin, który wyniósł tę formę na najwyższy poziom. Liryzm, nastrojowość, intymność, marzycielskość, śpiewność i ornamentalność - przymiotniki te dotyczą nokturnów Chopina w równym stopniu, co genialność, błyskotliwość i obrazowość języka muzycznego, która wynika ze specyficznej dla Chopina harmoniki i oryginalnej melodyki. Co zrobił z tym wszystkim Masecki?

Podczas koncertu usłyszeliśmy najbardziej znane nokturny Chopina z wszystkich opusów, w tym m.in. nr 1 z op. 9 w tonacji b-moll, czy nr 2 z op. 27 w tonacji Des-dur. Przypadkowy widz mógłby wziąć wykonanie Maseckiego za uczniowskie, lekko "niedorobione", a chwilami nawet błędne. Niezbyt czyste brzmienie pianina tylko wzmagało wrażenie, które wywoływała gra pianisty. Urwane frazy, legato pozostawiające wiele do życzenia, zachwiane tempa - wprawne ucho z tej pozornie błędnej gry wyłowiło doskonałą technikę i celowość. Właśnie - po co Masecki robi nokturnom Chopina tyle "złego"?

Twórczość tego pianisty wpisuje się w estetykę usterki. Ten kierunek w muzyce neguje potrzebę warsztatu i perfekcji. Ja koncert Maseckiego określiłabym "estetyką ćwiczeń". Słuchając go, myślałam o tym, który z pianistów zamknięty w czterech ścianach sal ćwiczeń nie chciał popsuć utworów Chopina, zagrać ich tak jak podpowiada w danej chwili serce, a nie według idealnego przepisu, wpajanego nam od najmłodszych lat? Któż z nas nie chciał przestać w końcu myśleć o tym idealnym legato lewej ręki, o szytej według instrukcji melodyki i zagrać tę muzykę po swojemu, odrywając się od wiedzy dostarczanej nam przez chopinistów?

Masecki poszedł o krok dalej i wyszedł z sali ćwiczeń, by szerokiej publiczność przedstawić swojego Chopina. I chociaż muzyka tego kompozytora była już przez wielu interpretowana, zmieniana, aranżowana, to nikt nie pokusił się pójść tak daleko jak Masecki. Nawet improwizacje jazzowe nie dały jej takiego uwolnienia.

Masecki wykonuje Chopina jakby od niechcenia, zupełnie bez napuszonej atmosfery, która towarzyszy zazwyczaj tej muzyce. Siada i gra tak, jakby mógł zagrać pierwszą lepszą piosenkę. To, że wykonuje akurat jednego z najważniejszych kompozytorów na świecie, powoduje, że zaczynamy myśleć o jego muzyce z większym zrozumieniem. Zaczynamy dostrzegać w niej coś więcej niż ideał, wychodzimy poza etykiety, które przywarły do Chopina i wydawałoby się nic ich nie może odkleić. Masecki wykonał koncert bezprzymiotnikowo, mówiąc: oto Chopin, proszę Państwa!

Aleksandra Bliźniuk

  • JazZamek #13: Marcin Masecki - Chopin: Nokturny
  • CK Zamek
  • 10.02

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.