Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Poznański Kongres Kultury (1-3.12.) cz. I

Czego oczekują od Poznańskiego Kongresu Kultury:

kongres kultury
kongres kultury


  • Tom Anessi

wykładowca akademicki, sygnatariusz sztabu

Sam kongres będzie momentem kumulacyjnym pierwszego etapu wieloletniego procesu. Jednak prawdziwym sprawdzianem dla twórców i zarządców kultury, jak i dla zarządców miasta, będzie skala ich determinacji do poważnego rozważania i wprowadzania w życie zmian w kulturze poznańskiej, których i tak wymagają od nich realia XXI wieku.

  • ojciec Wojciech Ciak

animator kultury, wydawca, zakonnik

Nic nie wiem o Poznańskim Kongresie Kultury. Nigdy nie słyszałem o istnieniu Sztabu antykryzysowego na rzecz poznańskiej kultury.

  • Bernard Ejgierd

animator kultury, sygnatariusz sztabu

Wsiedliśmy w wielkim pośpiechu do pociągu, który jedzie w nieznanym kierunku. Kontakt z maszynistą jest niemożliwy. Na migi dogadujemy się z obsługą, a konduktor mówi po chińsku. W Warsie coraz lepsze menu, a w poszczególnych przedziałach trwają gorące dyskusje. Kongres to będzie pierwsza stacja postoju w jakimś Oriencie. Tam zamierzam wysiąść i pozostać. Pociąg zapewne ruszy dalej. Może znajdzie się jakiś tłumacz. Oby.

  • Grzegorz Ganowicz

przewodniczący Rady Miasta

Nie chciałbym, żeby kongresowe dyskusje sprowadziły się do kwestii podziału pieniędzy na kulturę, bo to nie jest istota sprawy. Mam nadzieję, że pojawią się propozycje takich mechanizmów zarządzania kulturą i jej wspierania, które uwzględnią (a także zainspirują) nowe inicjatywy, projekty, formy działania, miejsca... Mam bowiem poczucie, że bardzo szybko przyzwyczajamy się do utartych ścieżek, a w efekcie wpadamy w koleiny schematów. Myślę, że bardzo potrzebna jest też poważna - a to znaczy także trudna czy nawet bolesna - rozmowa dotycząca rzetelnego oceniania kulturalnych przedsięwzięć oraz wyciągania wniosków z tych ocen.

  • Ryszard Grobelny

prezydent Poznania

Oczekuję trochę innego, mniej sformalizowanego podejścia do problemów kulturalnych. Oczekuję fermentu - czyli wywołania dyskusji, którą uważam za wartość samą w sobie, niezależnie od jej ostatecznego wyniku. Może się jednak zdarzyć i tak, że w jej efekcie dokona się pewna przebudowa systemu zarządzania kulturą w Poznaniu. Najbardziej zależałoby mi na tym, żeby na kongresie pojawił się bliski mi wątek planowania strategicznego i zarządzania poprzez cele - wyznaczania ich, mierzenia, weryfikowania, rozliczania... Rodzi się oczywiście pytanie: czy takie podejście w ogóle jest możliwe w kulturze, której wymiarowanie jest bardzo trudne? Mam jednak wrażenie, że to możliwe i chciałbym, żeby kongres choć o krok zbliżył nas do takiego myślenia.

  • Sławomir Hinc

zastępca prezydenta Poznania

Liczę na to, że Poznański Kongres Kultury stanie się miejscem poważnej i merytorycznej debaty środowiska twórczego Poznania. Władze miasta, decydując się na finansowanie kongresu, wyszły naprzeciw oczekiwaniom twórców i animatorów, którzy we własnym gronie chcą zaproponować nowe rozwiązania dla poznańskiej kultury. Konkretne rekomendacje środowiska poznamy podczas kongresu. Zgodnie z wolą organizatorów władze miasta, radni i urzędnicy nie uczestniczyli w pracach przygotowawczych. Pozostaje nam zatem mieć nadzieję, że prace kongresu dobrze przysłużą się miastu, twórcom i, co najważniejsze, odbiorcom i uczestnikom poznańskiej kultury. Dla mnie szczególnie interesujące będą ustalenia dotyczące ewaluacji oraz oceny przedsięwzięć kulturalnych. Mówiąc bardzo prostymi słowami, liczę na podpowiedź ze strony organizatorów kongresu, jakie - zdaniem jego uczestników - sztuki, wydarzenia, festiwale czy koncerty są warte wspierania, a jakie na mecenat miasta nie zasługują. Myślę, że takich, obiektywnych i podzielanych przez wszystkie środowiska kultury, opinii potrzebujemy.

  • Rafał Jakubowicz

artysta, przestał być sygnatariuszem sztabu po tym, jak miasto przyznało dotację na organizację kongresu

Nie oczekuję niczego. Obawiam się, że może to być nadęty balon, który - paradoksalnie - pomoże zakonserwować obecny stan. Sztab antykryzysowy popełnił w punkcie wyjścia błędy, które rzutować będą na Poznański Kongres Kultury. Poza tym trudno debatować o kulturze w mieście, które rozpoczęło budowę getta kontenerowego, w którym odbywają się eksmisje najuboższych. W tej sytuacji Kongres Kultury nie jest priorytetem.

  • Jacek Kowalski

wykładowca akademicki, artysta

Niewiele wiem o kongresie i o sztabie, bo z mojej ślimaczej skorupy wychodzę na zewnątrz tylko okazjonalnie, ale wędrując po mieście, rozmawiając ze znajomymi, często myślę i mówię o tym, czego mi w poznańskiej kulturze brakuje. Otóż brakuje mi chyba jakiegoś poczucia swoistości i śmiałości pozbawionej kompleksów. Żeby było jasne, nie brakuje mi tego poczucia w rozmowach z osobami zakorzenionymi w Poznaniu. Ta swoistość i zakorzenienie tkwi ich w języku, w pamięci o ludziach i osobach, w dziełach sztuki dawnej i niedawnej, ale zupełnie nie przekłada się na kształt współczesnej architektury, a zdecydowanie za słabo przekłada się na "aurę" naszego miasta. Bo ta oficjalna poznańska niby-swoistość jest albo jakaś niezjadliwa, albo przesiąknięta kompleksami wobec większych, ważniejszych ośrodków, co do których oficjalnie głosi się naszą poznańską równorzędność lub nawet wyższość. Na kredyt. Te ośrodki próbuje się dogonić dorabiając nam tradycję, która nie jest prawdziwą poznańską tradycją, tylko tworzoną sztucznie. Zaś prawdziwa tradycja poznańska - nie licząc oczywiście (podkreślam!) kilku ważnych i cennych inicjatyw - pozostaje na uboczu. Symbolem tego zjawiska jest dla mnie tak zwana "odbudowa" poznańskiego Zamku Królewskiego na Górze Przemysła. To właśnie jest tworzenie na siłę czegoś, co ma wynikać z poznańskiej tradycji, a raczej ma się "stać" poznańską tradycją - jest zaś do bólu sztuczne, nieautentyczne, brzydkie i - niestety - śmieszne.

  • Anna Hryniewiecka

animatorka kultury, sygnatariuszka sztabu

Byłoby świetnie, gdy kongres wywołał w nas - ludziach, którzy parają się kulturą - zdolność spojrzenia z dystansu na to, co robimy. Żebyśmy nabrali odwagi krytycznego podejścia do własnych działań, potrafili zrezygnować z bezpiecznej rutyny, umieli poddać się ocenie. Gdybyśmy słabości i niekompetencji szukali nie zawsze tylko po jednej stronie. To przykre i niewygodne, ale niestety kryzys jest też w nas.

                                                                                     not. eop