Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Pamiętajmy o kolegiacie

- Odkryliśmy blisko 16 tysięcy zabytków na obszarze dotychczasowych badań. Niemal każdy ruch symboliczną łopatą kończył się wykopaniem czegoś wyjątkowego - prace archeologiczne na placu Kolegiackim podsumowuje ich kierownik, Marcin Ignaczak. 

.
fot. Projekt Kolegiata

Prace archeologiczne na placu Kolegiackim rozpoczęły się w 2016 roku. Czy udało się osiągnąć to, co planowaliście, czyli m.in. znaleźć wieżę i obrys kolegiaty?

W archeologii nigdy nie udaje się odkryć wszystkiego. Nam udało się więcej, niż przypuszczaliśmy. Pamiętać musimy, że nasze badania prowadziliśmy tylko w miejscach, w których przewidziana jest inwestycja. Symboliczny jest fakt, że ślady długo poszukiwanej wieży odkryliśmy dopiero w ostatnich dwóch tygodniach badań. Jeden z małych wykopów pozwolił nam bowiem zlokalizować fragment muru o przebiegu na linii północ-południe, który mógłby być ścianą wieży. Z przyczyn obiektywnych nie byliśmy w stanie powiększyć zakresu badań. Problem czeka więc jeszcze na wyjaśnienie. Jeśli chodzi o pozostałe ściany kościoła, to w wielu miejscach znaleźliśmy jedynie ślady po murach, bo kolegiata była metodycznie rozebrana na przełomie XVIII i XIX wieku. Najprawdopodobniej większość cegieł i detali architektonicznych kolegiaty została wydobyta i wywieziona z placu. Odkrywaliśmy więc i nanosiliśmy na plany tylko "dziury w ziemi" pozostałe po murach. Być może dzięki tym planom powstanie zarys dawnego kościoła, który przyczyni się do rekonstrukcji jego wyglądu. Obecnie dość dużo możemy powiedzieć o południowej jego części. Mniej wiemy natomiast na temat części północnej, bo ona kryje się pod jezdnią. Natomiast jeżeli chodzi o część wschodnią, gdzie mieściło się prezbiterium, to odkryliśmy więcej, niż się spodziewaliśmy. Wybudowany tam w trakcie II wojny światowej basen przeciwpożarowy miał zniszczyć pozostałości po kolegiacie, ale okazało się, że dużo zabytków zachowało się pod nim. Zlokalizowaliśmy tam kryptę, pozostałości ścian i wreszcie bogate pochówki położone blisko prezbiterium kolegiaty, które prawdopodobnie są pochówkami najbardziej znaczących patrycjuszy poznańskich.

Niedawno odbył się w farze zbiorowy pogrzeb części osób odnalezionych podczas wykopalisk.

Dawna kolegiata to oprócz kościoła także ogromny cmentarz. Na podstawie dotychczasowych odkryć zakładamy, że w jej wnętrzu i na wczesnym średniowiecznym cmentarzu przykościelnym mogło zostać pochowane 4 tysiące osób. To przemawia do wyobraźni. Blisko tysiąc grobów odkryliśmy na obszarze objętym dotychczasowymi badaniami. Zapewniliśmy im godny pochówek, 9 listopada minionego roku pierwsza grupa, przebadana wcześniej przez antropologów, spoczęła w kryptach obecnego kościoła farnego. Miało to wymiar symboliczny, w dodatku w trakcie uroczystości odtworzono muzykę z tamtego okresu.

Co udało się odnaleźć z dziedzictwa materialnego w sensie ruchomych artefaktów, które można pokazać.

Odkryliśmy blisko 16 tysięcy zabytków na obszarze dotychczasowych badań. Niemal każdy ruch symboliczną łopatą kończył się wykopaniem czegoś wyjątkowego. Jesteśmy zaskoczeni liczbą unikatowych przedmiotów, wiele z nich czeka w tej chwili na konserwację i opracowanie.

Jakie to rzeczy?

Kolegiata to budynek sakralny, więc najwięcej jest dewocjonaliów związanych z pochówkami. Liczne są krzyżyki i medaliki, które spoczęły w grobach razem ze zmarłymi, w tym m.in. zbiór krzyżyków przywożonych z Hiszpanii (karawaki). Jeżeli chodzi o monety, to ich liczba cały czas się powiększa i chyba będzie to w tej chwili największy w Polsce zbiór monet z obiektu sakralnego. Dokumentują one historię tego miejsca od czasów średniowiecza (monety Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego), kiedy kościół był lokowany, po wiek XIX, czyli czas funkcjonowania tego miejsca jak targowisko, kiedy już kolegiaty nie było. Znaleźliśmy także monety z Niemiec, Polski i innych krajów. Część z nich to monety poznańskie z herbami w postaci skrzyżowanych kluczy, które dla nas są najcenniejsze, bo poznańska mennica zawsze budziła u nas wielkie zainteresowanie. Mamy też kilka fragmentów blaszek, które pozostały po biciu monet, są liczmany, czyli przedmioty podobne do moment, które wykorzystywano do liczenia. Jest też najliczniejszy zbiór fajek z obiektów sakralnych.

Skąd fajki w kościele?

Częściowo pochodzą z okresu po rozbiórce kościoła, musiano spotykać się w tym miejscu i popalać sobie, używano fajek, bo papierosów wtedy przecież nie było. Podejrzewamy jednak, że duża część z nich to fajki z kościoła, bo znane są zapisy w źródłach o zakazie palenia fajek w kościołach, czyli był z tym problem.

Jaki jest plan na upamiętnienie kolegiaty w przebudowanym placu Kolegiackim?

Prace koncepcyjne dotyczące szczegółów trwają. Wiadomo już jednak, co zobaczymy. W południowej części odkryliśmy ciąg komunikacyjny w postaci chodników, które prowadziły prawdopodobnie do kruchty kościoła. Ich skrzyżowanie plus zachowane wejście do kolegiaty będą przykryte szkłem i eksponowane. Co ciekawe, chodniki znajdowały się zaledwie 40 cm pod ziemią i są zachowane w bardzo dobrym stanie. Drugim elementem będzie zegar historii, który stanie na linii przecięcia ciągu ulic Ślusarskiej i Za Bramką. Centralnym jego punktem ma być 12-metrowy pylon symbolizujący historię kościoła i placu. W miejscu jego posadowienia także znajdzie się ekspozycja podziemna. Pojawi się w niej fragment ściany kolegiaty, prawdopodobnie wraz z kilkoma znaczącymi zabytkami, które udało nam się wydobyć. Na razie czekamy na ostateczne rozstrzygnięcia w tej sprawie, ale możemy być pewni, że o kolegiacie nie zapomnimy.

A pozostałe wydobyte artefakty?

Gdybyśmy chcieli pokazać wszystkie, to pewnie zajęlibyśmy całe Muzeum Archeologiczne. Zabytki to bowiem nie tylko przedmioty z kruszcu, ale także fragmenty ceramiki, elementy tynku, fragmenty dzwonów. Mamy pięć lat na ich opracowanie, z pewności ekspozycje pojawią się nie tylko w Muzeum Archeologicznym.

Okres badań dobiega końca, ale gdy rozpoczną się prace nad przebudową placu Kolegiackiego, wtedy archeolodzy wrócą do badań.

Czekamy na ostateczne rozstrzygnięcie przetargu na przebudowę placu. Wiemy już jednak, że w trakcie realizacji inwestycji archeolodzy będą musieli wrócić na plac. Przebudowa wymaga bowiem ingerencji w miejscach obecnych ulic, a wiadomo, że tam wciąż czekają jeszcze zabytki. Powinniśmy uratować wszystko, co się da, to bezcenne skarby mówiące o historii naszego miasta.

rozmawiał Jan Gladysiak

* Marcin Ignaczak - dr hab., prof. UAM. Obecnie pełni funkcję zastępcy dyrektora Instytutu Archeologii UAM, którego jest absolwentem. Oprócz placu Kolegiackiego, prowadził także badania archeologiczne przy ul. Wszystkich Świętych (obecny parking) oraz prace na obszarze Polski i Ukrainy. Specjalizuje się w archeologii Europy Środkowo-Wschodniej.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019