Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

OFF CINEMA. W głowie się nie mieści...

... że w XXI wieku wciąż dzieją się takie rzeczy. Dokument Cała przyjemność po stronie kobiet Barbary Miller mówi m.in. o obrzezaniu kilkuletnich dziewczynek, aranżowanych małżeństwach i przyzwoleniu na gwałt.

.
Kadr z filmu "Cała przyjemność po stronie kobiet", fot. materiały prasowe

Barbara Miller oddaje głos pięciu kobietom, które wypowiedziały posłuszeństwo patriarchatowi. Niektóre z nich są znane. To japońska artystka Megumi Igarashi, którą kilka lat temu aresztowano za łamanie prawa obyczajowego, po tym jak wykorzystując wydruk swojej waginy w wersji 3D stworzyła Pussy Boat; Deborah Feldman, która o tym, co ją spotkało opowiedziała wydanej w 2012 roku książce Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów oraz Doris Reisinger. Jej historia również została już wcześniej nagłośniona przez media, bo Niemka została zgwałcona przez księdza, kiedy była w zakonie. Oprócz nich bohaterkami filmu Miller są jeszcze mieszkająca w Londynie, ale urodzona w Somalii psychoterapeutka Leyla Hussein, która walczy z okrutnym rytuałem jakim jest obrzezanie dziewczynek i edukatorka seksualna z Indii Vithika Yadav.

Z (a) Bogiem

Miller krzyżuje w filmie patriarchalne, nieprzychylne kobietom religie. Historie swoich bohaterek przecina wrogimi im cytatami z Biblii, Talmudu, Tory i Koranu. Mnoży przykłady nadużyć. Deborah Feldman relacjonuje jak przebiegało jej dzieciństwo i dorastanie w społeczności chasydzkiej na Brooklynie. Mówi o tym, że uczono ją, że kobieta w trakcie menstruacji jest "nieczysta", że nagość jest zła. O zakazie wspólnej modlitwy z mężczyznami, o tym, że sama nie mogła podejmować żadnych decyzji i miała utrudniony dostęp do edukacji. Opowiada też o mężu, którego wybrała jej rodzina, kiedy miała zaledwie 17 lat. I o tym, że dla jej własnego dziadka była wyłącznie przyszłą rodzicielką. Wspomina o swoim macierzyństwie. Bo w trosce o syna właśnie zdecydowała się po wypadku, z którego wyszła cało, opuścić wspólnotę. Rodzina wtedy życzyła jej śmierci.

Doris Reisinger z kolei już w liceum zapisała się do katolickiej wspólnoty Dzieło (Das Werk), bo chciała podążać za Chrystusem. W zakonie wmawiano jej, że celem kobiety jest służba a najcenniejsze, co ma, to dziewictwo. Uczono, że każdy przejaw radości traktowany jest jak grzech. A jej szczęściem ma być wyłącznie szczęście innych. Reisinger straciła kontakt z rodziną i wszelkie prawa. Jeden ksiądz ją gwałcił, inny molestował. Kiedy powiedziała o tym siostrze przełożonej usłyszała, że ta jej wybacza. Że to ona jest winna. Dziś Reisinger ma męża i kilkuletniego syna, pracuje  naukowo. Bohaterka, dopatrując się nadziei na sprawiedliwość, zwróciła się w listach do papieża Franciszka. Opowiedziała mu swoją historię, powołała się na raporty dotyczące innych nadużyć w Kościele, ale oczekiwanej odpowiedzi nie dostała.

Niech żyje wagina!

Vithika Yadav założyła natomiast pierwszą w Indiach platformę edukacyjną, która ma nauczyć Hindusów m.in. tego, że kobieta również może czerpać przyjemność z seksu. Yadav chce zapobiegać wciąż masowym gwałtom w jej kraju. Chce by jej koleżanki, tak jak ona, mogły same wybrać sobie męża. Walczy o to, by kobiety przestały być traktowane jak podrzędne formy wobec mężczyzny, by w czasie menstruacji nie musiały przebywać w odosobnieniu. By w końcu nie zakrywały cały czas swoich ciał.

Z nagością kobiety wydawałoby się, że problemu nie mają Japończycy. Megumi Igarashi jednak swoją pracą, której bazą był odcisk jej własnej waginy rozpoczęła debatę na temat tego, co jest dziełem sztuki, a co łamaniem prawa. Artystka została aresztowana po tym, jak dane umożliwiające wydrukowanie jej waginy w wersji 3D wysłała kilkudziesięciu osobom, które zaoferowały jej w pomoc w zrealizowaniu tego niecodziennego projektu. Japończycy celebrują fallusy - podczas jego święta nawet kilkuletnie dziewczynki mają w dłoniach lizaki w kształcie penisa, jednak wagina wciąż nawet wśród dorosłych kobiet wzbudza konsternację.

Z bestialskimi czynnościami, jakimi zagrożone są w samej Wielkiej Brytanii blisko 24 tysiące dziewczynek, zaznajomiła widzów mieszkająca tam ze swoją córką Leyla Hussein. Opowiedziała o wciąż żywym, choć zakazanym w wielu krajach zwyczaju. Towarzyszyliśmy jej podczas zajęć z Somalijkami, które tak jak i ona zostały obrzezane, ale również z młodymi mężczyznami. Z pokoleniem, które wierzy w to, że ślub z nieobrzezaną kobietą będzie plamą na jego honorze. Niesamowite były ich reakcje po tym, jak psychoterapeutka pokazała im na modelu jak wygląda zabieg.

Miller skoncentrowała się na treści filmu, a nie formie, stąd w tytule znalazło się kilka banalnych motywów. Naprzemienna narracja bohaterek w Całej przyjemności po stronie kobiet przybrała mocno dydaktyczny charakter, stała się polifonicznym wykładem o walce z systemem, buncie przeciw niesprawiedliwości. Autorka apeluje w nim o namysł nad męską dominacją, przedmiotowym traktowaniu kobiet i zakłamaniem społecznym, za którym stoi nikła świadomość. Miller w tytule nie ocenia bliskich czy rodaków swoich bohaterek, nie robią tego też one same. Ale trudno oprzeć się wrażeniu, że karci w nim jednak kobiety, które pozwalają trwać kolejnym pokoleniom w piekle, jakim jest ich własna płeć.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • Off Cinema: Cała przyjemność po stronie kobiet, reż. Barbara Miller
  • CK Zamek
  • 17.10

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019