Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

OFF CINEMA."Jak można było zrobić taki brzydki film?"

- Over the limit powstawał pięć lat, przez trzy walczyłam o zgodę na jego realizację - opowiadała w środę w Poznaniu jego reżyserka, Marta Prus, laureatka Złotego Zamku na ubiegłorocznym festiwalu Off Cinema. W tym roku obsypana nagrodami za swój pełnometrażowy debiut dokumentalistka jest członkiem jury filmów krótkometrażowych.

.
Kadr z filmu "Over the limit", reż. Marta Prus, fot. materiały prasowe

Film Marty Prus od momentu premiery pod koniec 2017 r. zdobył ponad 20 nagród na najważniejszych festiwalach filmów dokumentalnych w Europie. A sama reżyserka trafiła na prestiżową listę dziesięciu europejskich talentów, które należy śledzić (10 Europeans to Watch) magazynu "Variety". "W imponujący sposób posługując się filmowym językiem, buduje studium przemocy i przetrwania, i ukazuje, ile człowiek jest gotowy poświęcić, żeby osiągnąć upragniony cel" - napisali przed rokiem w uzasadnieniu nagrody jurorzy Off Cinema. Marta Prus nie mogła wówczas osobiście odebrać statuetki, przemówiła do widzów z ekranu. W Poznaniu pojawiła się w tym roku w roli jurorki.

Pełnometrażowy dokument Over the limit to historia wybitnej rosyjskiej gimnastyczki Margarity (Rity) Mamun w trakcie przygotowań do olimpiady w Rio de Janeiro. Film pokazuje decydujący rok z jej życia, walkę o najwyższe podium na najważniejszej imprezie w biografii sportowca. W przygotowaniach prowadzą ją dwie trenerki, reprezentujące różne podejścia do sportowego sukcesu. Największe emocje wzbudza dominująca i wszechwładna Irina Viner - legenda wśród rosyjskich trenerek, a prywatnie żona najbogatszego rosyjskiego oligarchy, jednego z najbogatszych ludzi na świecie.

Film pokazuje od kuchni ulubiony sport Rosjan. - To pierwszy dokument o gimnastyce artystycznej, choć wiem, że kilku reżyserów, zwłaszcza rosyjskich próbowało taki nakręcić - opowiadała w środę w Poznaniu jego autorka. Dlaczego postanowiła zrobić film o gimnastyce artystycznej? - Miałam epizod bycia gimnastyczką, trenowałam kilka lat i ta gimnastyka we mnie siedziała. Z tej perspektywy bohaterka filmu jest moim alter ego - opowiadała widzom po projekcji w Zamku.  

Mordercze treningi, kontrowersyjne metody pracy słynnej wychowawczyni mistrzyń olimpijskich, hartowanie charakteru przez jego nieustające łamanie, życie odmierzane kolejnymi, wyczerpującymi psychicznie i fizycznie startami w zawodach, rywalizacja, mierzenie się z własnymi ograniczeniami - raz udane, a raz zakończone porażką, próby przekraczania swoich możliwości... - z tych elementów ułożony jest dokument Marty Prus. Reżyserce udało się przeniknąć z kamerą do hermetycznego, zamkniętego też całkiem dosłownie rosyjskiego świata i pokazać dużo więcej niż tyko sportową rywalizację. - To nie jest tylko film o sporcie - wyznała w trakcie spotkania reżyserka. - Chciałam pokazać, posługując się tą metaforą, system rządzenia w Rosji - dodała.

Jak przyjęli film Rosjanie? - Najwięcej głosów krytycznych padało właśnie z tamtej strony. "Gimnastyka to przecież taki piękny sport, piękne dziewczyny, jak można było zrobić taki brzydki film?" - z takim opiniami się mierzyłam. Niezłomną postawę Rity powinno się przecież doceniać i pielęgnować - wspominała reżyserka. - Zachodni widzowie pytali czemu Rita nie przeciwstawiła się swojej trenerce? Czemu nie chciała się od niej uwolnić? - mówiła.

O swoich relacjach z bohaterkami filmu opowiadała: - Rita nie była zainteresowana bliższą znajomością ze mną. I z biegiem zdjęć nasza relacja nie zmieniała się. Była obca, niedostępna, było mi z tego powodu przykro - wyznała. Jeszcze trudniejsze zadanie stało przed reżyserką, by uzyskać zgodę na zrealizowanie filmu od trenerki Iriny Viner - niezwykle ważnej postaci rosyjskiego sportu, trenerki kadry narodowej, żony jednego z najbardziej wpływowych ludzi w Rosji. - Trzy lata starałam się o jej pozwolenie. Mało kto wierzył, że w końcu mi się uda. A ja nie miałam dnia zwątpienia - przyznała. Jak kontrowersyjna trenerka zareagowała na efekt końcowy? - Najpierw miała problem z tym, jak ją pokazałam w filmie - przede wszystkim z tym, że cały czas przeklina na ekranie. Po obejrzeniu całości jednak zmieniła zdanie. Film jej się spodobał - odpowiedziała.

Rita zdobyła w Rio de Janeiro złoty medal - tak kończy się film Marty Prus. Krótko potem zakończyła karierę sportową, o czym dowiadujemy się z napisów końcowych. - Prowadzi od czasu do czasu warsztaty masterclass, ale własnej szkoły gimnastyki artystycznej otworzyć nie zamierza - zdradziła pozaekranowy ciąg dalszy historii swojej bohaterki reżyserka. - Kilka dni temu urodziła synka, napisała mi o tym - dodała.

Sylwia Klimek

  • Off Cinema: Over the limit - projekcja filmu i spotkanie z reżyserką Martą Prus
  • prowadzenie: Piotr Pławuszewski
  • CK Zamek
  • 16.10

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019