Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Nowe spojrzenie na wieżowce Alfy

- Przy swoich projektach włączam do pracy dzieci i dorosłych, żeby pokazać, że sztuka nie jest hermetycznym światem dla wybranych - mówi Aleksandra Sojak-Borodo *, która w ramach programu "Rezydenci w Rezydencji" w kwietniu w CK Zamek rozpoczęła warsztaty dotyczące dawnych Domów Towarowych "Alfa" - grupy pięciu wieżowców na Świętym Marcinie.

.
Warsztaty z Aleksandrą Sojak-Borodo

Czy mogłaby Pani opowiedzieć o swoich poprzednich działaniach artystycznych związanych z urbanistyką?

Od dłuższego czasu realizuję projekty dotyczące tkanki miasta. Zaczęłam w 2004 roku od tego, co mi najbliższe - Torunia. Czerpiąc z estetyki pocztówek przedstawiałam to, co nazywam "nowymi świątyniami" - mcdonaldy czy supermarkety, które szpecą miasto, a z drugiej strony są jego nieodłączną częścią.

Kolejną serią pocztówek były te z Rubinkowa - "sypialni Torunia". W te mikrodziałania angażowałam dzieci. Część pocztówek była zaprojektowana przeze mnie, a część przez dzieci w trakcie warsztatów.

A kiedy pojawiły się w Pani działaniach modele?

Z Katarzyną Skrobałą przygotowayśmy w 2014 roku dużą, interdyscyplinarną wystawę "Rubinkowo" w Galerii Sztuki Wozownia, która zbierała nasze mniejsze projekty. Wszystkie dotyczyły tej dzielnicy i przetwarzały ją w artystyczny sposób. Przygotowałam na wystawę modele bloków z Rubinkowa do składania. Na ekspozycji składały się na makietę fragmentu realnego osiedla.

Wydrukowałam część bloków zupełnie białych, z linearnie zaznaczoną linią okien po to, by wykorzystać je jako materiał warsztatowy. Podczas warsztatów dzieci projektowały osiedle marzeń, powstawały osiedla zainspirowane konkretnymi budynkami, ale w pewnym sensie fantastyczne.

W jaki sposób kontynuowała Pani to rozwiązanie z modelami?

Od tej pory powstawały kolejne modele do składania: przy okazji 15 Przeglądu Sztuki Survival we Wrocławiu był to model nieużywanego, ciekawego budynku z lat 60., Audytorium Wydziału Chemii. Pomysł organizatorów festiwalu był taki, by ożywić ten budynek, a ja zaproponowałam rodzaj pamiątki stamtąd. Po nim powstały: "Blok dla sąsiadów" (model kamienicy, w której się wychowałam), "Blok z Charkowa", Kino Kosmos ze Szczecina, Galeria Sztuki Wozownia. W sumie zostało wydrukowanych blisko pięć tysięcy modeli do składania. Za każdym razem zależało mi, żeby tych modeli było dużo i by przy okazji wystaw i warsztatów trafiały do jak największej liczby odbiorców.

Dlaczego zdecydowała się Pani na wzięcie udziału w rezydencji w Zamku?

W Poznaniu bywałam jako dziecko, na rynku - pamiętam z tamtych czasów koziołki. Z kolei w trakcie studiów odwiedzałam tutejsze galerie czy brałam udział w wystawach na Uniwersytecie Artystycznym - były to więc konkretne miejsca na mapie.

W związku z tym, że rezydencja ma się skupiać wokół Zamku i ul. Święty Marcin - moją uwagę zwróciła Alfa - wieżowce, które są tu jakby doklejone i niepasujące do reszty. Jednocześnie z czasem stały się też świadkiem swojego czasu, wpisując się w eklektyzm ulicy. Te budynki są przy tym moimi rówieśnikami, więc czuję, że ta architektura, jest mi w ten specyficzny sposób bliska.

Co będzie Pani robiła?

Niektóre z moich wcześniejszych projektów wychodziły z bardzo osobistych doświadczeń czy były mi zaproponowane podczas różnych imprez artystycznych. W tym przypadku jest inaczej. Staję w roli kolekcjonerki cudzych wspomnień - zbieram je na specjalnie zaprojektowanych pocztówkach. Niektórzy wolą rozmawiać. Ja jestem osobą, która jest jak biała, niezapisana kartka. Nie mam związanych z wieżowcami Alfa wspomnień czy emocji, więc odbieram je tylko estetycznie.

Zajmuję się rysunkiem - bo tak się identyfikuję - więc wychodzę od mojej propozycji: linearnego rysunku, który jest nienarzucający się. Dzieci używają moich rysunków jak kolorowanki, spontanicznie wpisując w nie swoje wizje, które z kolei ja później wykorzystam do stworzenia modeli.

Jakie kolejne działania Pani zaplanowała?

W czerwcu w ramach Dnia Sąsiada chcę zrealizować plenerowe warsztaty z dziećmi. Będziemy spacerować po Świętym Marcinie, szukając inspiracji do stworzenia serii pocztówek z tej ulicy. Chciałabym wspólnie z nimi uważnie przyjrzeć się budynkom. Często podczas tego typu warsztatów przywożę stare i współczesne pocztówki, by opowiedzieć o funkcji, jaką pełniły kiedyś i dziś.

Na początku wakacji planuję dłuższe warsztaty z dziećmi w dwóch grupach wiekowych. Podczas tych zajęć będziemy mieli więcej czasu, by ze sobą popracować i przejść cały proces realizacji projektu pocztówki od wstępnego pomysłu i szkicu do przetworzenia go za pomocą komputera i przygotowania do druku. Wybrane projekty zostaną wydrukowane w większym nakładzie i wspólnie z moimi pocztówkami stworzą nowy pocztówkowy cykl.

Jak będzie wyglądał finał rezydencji?

Podczas wakacji czeka mnie praca nad stworzeniem modelu budynków Alfy do składania, a także przetworzenia wspomnień poznaniaków, które uda mi się zebrać, a które planuję ukryć we wnętrzach poszczególnych modeli. We wrześniu podczas warsztatów rodzinnych będziemy wspólnie te modele składać.

10 listopada w holu Zamku odbędzie się wystawa podsumowująca, na której pokażę prace dzieci, druki, pocztówki i modele. A 11 listopada, w czasie Imienin Ulicy, odbędzie się wielki finał naszej pracy. Potem wieżowce Alfy do składania pójdą w świat. Moje modele nie są ekskluzywnym gadżetem: zawsze rozdaję je za darmo albo za symboliczną złotówkę.

Co tak bardzo przyciąga w blokach?

Mam wrażenie, że fascynacja blokowiskami jest zjawiskiem pokoleniowym i dotyczy ludzi, którzy byli skazani na taką architekturę. Po latach te osoby przetwarzają ją, robiąc to z różnych perspektyw. Dziś powstaje wiele filmów i publikacji dotyczących betonowego świata - na przykład książka Beaty Chomątowskiej "Betonia" czy robiący karierę dokument Konrada Królikowskiego "Bloki". W sztukach projektowych wspaniałym przykładem przetworzenia fascynacji "niepiękną" architekturą są publikacje poznańskiej Zupygrafiki.

Obecnie z sentymentem podchodzimy do bloków. A co mówią o nich ludzie starsi, czy dla nich nie są one... szpetne?

Słyszałam od jednego pana w trakcie warsztatów, że wieżowce Alfy są okropieństwem, a wcześniej było na Świętym Marcinie zupełnie inaczej. Nasza pamięć tak działa, że mitologizujemy dzieciństwo i młodość. To nie jest mój wybór. Jeśli pamiętam, jak budowano bloki - to ten moment trafił po prostu na czas mojego rozwoju. Jestem daleka od sentymentalizowania czy gadżeciarstwa PRL-u - choć wiem, z czego wynikają. Gdy patrzę na rzeczy, które wydawały się naturalne, a już ich nie ma, to mam do nich sentyment - jak choćby do butelek z mlekiem stawianych na progu.

W swoich działaniach nie wchodzę w wątki krytyczne. Bardziej ciekawi mnie rodzaj więzi z innymi ludźmi, które mogą powstać w obrębie sztuki. Na zasadzie obopólnej korzyści i wymiany możemy wniknąć na chwilę w jakiś świat, a ktoś po raz pierwszy może odwiedzić galerię sztuki. Trzeba być w tym delikatnym, aby nikogo nie wykorzystać.

rozmawiał Marek S. Bochniarz

* Aleksandra Sojak-Borodo - artystka tworząca instalacje, obiekty, rysunki, performance, prowadzi warsztaty artystyczne dla dzieci i młodzieży. W 2005 ukończyła Wydział Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu na kierunku grafika ze specjalnością rysunek. W 2011 roku obroniła doktorat w dziedzinie sztuk plastycznych "Przestrzenie bieli". Pracuje w Zakładzie Rysunku UMK. Jest kuratorką Międzynarodowej Wystawy Rysunku Studenckiego odbywającej się od 2008 roku w Galerii Sztuki Wozownia i na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019