Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Now (e) Laboratorium

Po wielu latach przerwy przybywa do Poznania legenda nurtu jazz-rockowego, krakowska grupa Laboratorium. W najbliższą środę, 3 kwietnia, w klubie Blue Note artyści będą promowali swą najnowsza płytę Now.

.
fot. materiały prasowe

"Na początku był to eksperyment, wynikający z tego, że jeszcze nie do końca umieliśmy grać. Ale później zaczęło iść nam coraz lepiej, a naszą twórczość nazwano trzecim nurtem muzyki współczesnej. Graliśmy jazz-rocka i fusion" - tak przed kilkoma laty charakteryzował muzyczny styl zespołu jego saksofonista Marek Stryszowski w wywiadzie dla "Gazety Krakowskiej". Mówiąc o ideologicznej czy kulturowej otoczce, zapytany o wpływ nurtu hipisowskiego dodawał: "Nosiliśmy długie włosy, dzwony i koszule w kwiaty... No i to byłoby na tyle naszego hipisowania". Trzeźwe spojrzenie na świat, dystans do samego siebie i znakomita muzyka, która porywała tłumy słuchaczy to jedne z podstawowych cech określających twórczość i filozofię działania krakowskiego Laboratorium. Tak, ta historia rzeczywiście zaczynała się w epoce hipisowskiej, ale choć minęło już pół wieku, w artystach wciąż pulsuje dawna energia.

Płyta z "Ostrym"

Do Poznania członkowie zespołu przybywają, by promować opublikowany jesienią ubiegłego roku album zatytułowany Now. To pierwsza po ponad trzech dekadach przerwy w nagraniach (!) studyjna płyta formacji, którą bez najmniejszej przesady należy nazwać legendą polskiego jazzu, zwłaszcza w jego elektrycznej, jazz-rockowej formule. Nawiązując do wypracowanego przed laty stylu - i bezpośrednio do swoich dawnych utworów - artyści proponują dziś muzykę, która wciąż jest zarówno atrakcyjna brzmieniowo jak i wyrafinowana. Taką, która ucieszy dawnych fanów, a może i zainteresować nowych - nie tylko ze względu na fakt, że jeden z utworów na płycie wykonał wraz z grupą O.S.T.R. Ten ostatni pojawia się - nota bene - w wielce znaczącym utworze zatytułowanym... Laboratorium. Gościem na najnowszym krążku jest też świetnie znany na jazzowej scenie Bernard Maseli, grający m.in. na marimbie oraz elektronicznym odpowiedniku wibrafonu - instrumencie KAT.

Nie tylko sentymenty

Na samej płycie zaś dosłownie to co nowe (albo - zgodnie z tytułem krążka - to, co Now) w fascynujący sposób znajduje nawiązania do wielkiej przeszłości zespołu. Laboratorium proponuje tu więc swoją charakterystyczną muzykę, silnie zrytmizowaną i dość mocno - jak na jazzowe standardy - brzmiącą. Muzykę, w której dynamicznie wybrzmiewające interwencje gitary i instrumentów klawiszowych znajdują dopełnienie w partiach saksofonowych oraz w wokalizach, wykorzystujących przetworniki dźwięku.

Przede wszystkim chyba jednak - i to będzie zapewne największy magnes dla dawnych wielbicieli zespołu - Laboratorium kłania się swej własnej przeszłości. Znacząca część repertuaru najnowszego krążka stanowią na świeżo zagrane dawne utwory (chyba można wręcz powiedzieć: dawne hity). Są więc w programie ubiegłorocznego albumu Nurek, Anatomy Lesson czy I Am So Glad Punk Is Dead pamiętane z kultowych albumów sprzed wielu lat. Nie straciły nic na atrakcyjności i wyrazistości. Dziś brzmią jak świeżo napisane.

Przyjemności

Laboratorium powstało w 1970 roku założone przez dwóch kolegów z tej samej ulicy i z tej samej szkoły: Janusza Grzywacza i Marka Stryszowskiego. Obaj do dziś nadają ton jego poczynaniom. Pierwszy gra na fortepianie, syntezatorach, instrumentach klawiszowych, drugi na saksofonach sopranowym i altowym oraz wykonuje partie wokalne. Na gitarze basowej gra kolejny klasyk polskiego jazzu - Krzysztof Ścierański, na gitarze Marek Raduli, a na perkusji Paweł Dobrowolski, który zastąpił zmarłego tragicznie w ubiegłym roku znakomitego Grzegorza Grzyba.

A jakie uczucia towarzyszą temu ciągłemu wspólnemu wracaniu na scenę po tylu latach? Stryszowski twierdził we wspomnianym wcześniej wywiadzie: "To już jest przyjaźń i współpraca bez złych emocji. Choć za pierwszym razem czułem tremę. Bałem się, czy to co zagramy, nie będzie trochę odgrzewanymi kotletami. Ale okazało się, że nie. A przekonałem się o tym, jak zobaczyłem komentarze internautów". Przed kilkoma laty podsumowywano, że wydali w swej historii dziewięć płyt i zagrali ponad tysiąc koncertów na większości najważniejszych festiwali. Dziś nie muszą już nic udowadniać, poza sprawianiem przyjemności sobie i swoim wielbicielom. Każdy z muzyków ma bowiem swoje autorskie dokonania.

Oni

Przypomnijmy choć pokrótce, że Grzywacz napisał muzykę do ponad setki przedstawień teatralnych i wielu filmów, a jedno z jego solowych dokonań - Młynek kawowy, zaprowadziło go nawet kilkanaście lat temu na wysokie miejsca listy przebojów radiowej Trójki. Stryszowski poza prowadzeniem autorskiej grupy Little Egoists, był szefem krakowskiego PSJ, współtworzył m.in. tamtejsze Zaduszki Jazzowe. Ścierański to żywa legenda polskiej gitary basowej - autor kilku świetnych solowych płyt i porywających solowych koncertów. Muzyk, z którym chcieli grać (i niektórym się to udawało) słynni jazzmani (Namysłowski, String Connection), ale i gwiazdy rocka czy pop (Marek Grechuta, Ewa Bem, Obywatel GC, Wilki). Raduli pewną popularność zyskał w rockowych grupach Banda i Wanda czy Budka Suflera, ale grywał też m.in. z Tadeuszem Nalepą, Markiem Surzynem, w formacjach The Colors i ΠR2. Wreszcie Paweł Dobrowolski grał z jazzmanami od Namysłowskiego po Napiórkowskiego, z zagranicznymi artystami od Nigela Kennedy'ego po Randy Breckera. Biorąc pod uwagę fakt, że poprzednio zespół grał w Poznaniu przed wieloma laty, mamy przed sobą okazję na szczególne i niepowtarzalne muzyczne przeżycia.

Tomasz Janas

  • Laboratorium
  • 3.04, g. 20
  • Blue Note
  • bilety 90-110 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019