Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Polityka tożsamości

W Tożsamości Francis Fukuyama zachęca do wejrzenia w mechanizmy tworzące nowoczesne społeczeństwa. W jego pracy, wieńczącej wieloletnie badania i obserwacje rynku politycznego, powstaje pewien obraz - model społeczny opisany jako "demokracja godności". Do napisania tego eseju w szczególny sposób zachęcił go społeczny mandat do sprawowania władzy i do rozmawiania o władzy, jaki  otrzymali Donald Trump, stronnictwo brexitowców, Wiktor Orban i Jarosław Kaczyński. Ci politycy i te obszary życia politycznego stanowią merytoryczną podstawę eseju Fukuyamy. 

.
fot. materiały prasowe

Politologiczne rozprawy najczęściej stanowią trudność dla czytelnika. Ich intelektualne przesłanie pozostaje u odbiorcy jako opinia, zestaw stwierdzeń. Problemem jest możliwość lektury zaangażowanej, takiej, która porusza i staje się przygodą z literaturą. To częsta sytuacja, gdy książki aspirujące do opisu człowieka jednocześnie stają się niedostępne i ekskluzywne, przeznaczone dla specjalistów. Znane już przekonywanie przekonywanych.

Oczarowany przystępnością tez zawartych w Tożsamości, ośmielony zachętą autora, by kwestie politycznego funkcjonowania zbliżać do codziennych doświadczeń, wybrałem się z tą książką na kilka godzin na ławkę przy poznańskim placu Wolności. Żeby sprawdzić czy to co napisane działa, czy nie działa. Bo po pierwszej, jeszcze nie turystycznej, a domowej lekturze wiedziałem, że coś zachwyca i kusi, kusi do podjęcia  socjologicznej miejskiej przygody.

Pierwszym wyzwaniem mojej czytelniczej penetracji było zbadanie czy będę w stanie przenieść terminologię zawartą w książce na obserwowanych pojedynczych ludzi i napotykane grupy. Zacząłem od przekładania na sytuację poznańskiego przypadkowego popołudnia tego, co Fukuyama nazywa najistotniejszym elementem, na jaki należy zwracać uwagę - godność. Zadanie polegać miało na uczynieniu z obserwowanych z antropologicznego ukrycia podmiotów, które są postaciami na arenie współczesnej polityki, godności i tożsamości. Medialne metody surfowania po informacjach tak, by mogły być przekazywane jako krzywdy lub sukcesy, udane emancypacje lub -  bardzo poznańskie, bo baumanowskie - straty uboczne, czyli opuszczeni. Opuszczeni, na których warto skierować uwagę i tacy ekonomicznie absolutnie niepotrzebni. Fukuyama w opisie demokratycznych społeczeństw jest bezwzględny. Najważniejszą kategorią okazuje się przydatność gospodarcza. Przebija też brak wiary, by społeczeństwa zrezygnowały z perspektywy sukcesu  i oddały własny ekonomicznie istotny czas wrażliwości i polityce społecznej.

Siedziałem z notesem, w którym po fenomenalnej  analizie Państwa Platona wypisane miałem trzy terminy fukuyamowskie. Miały mi dać szansę, bym samodzielnie potrafił zreorganizować choć na chwilę obraz świata na placu Wolności. Wywodzące się z antyku thymos - część duszy, która pragnie uznania swojej godności. Niby, jak pisze Fukuyama załatwione to jest najczęściej w przepisach ustaw zasadniczych i konstytucji, stanowi nasz europejski dorobek cywilizacyjny, ale czy działa na poziomie jednostki, ot takiej przechadzającej się, spieszącej się dokądś, gdy akurat fascynat książki siedzi na pobliskiej ławce?

W Tożsamości autor zwraca uwagę, że choćby godność była tym terminem, o jakim myślimy namiętnie nawet zaraz po przebudzeniu, a rozważamy sposób korzystania z tego prawa tuż przed snem, to owo poczucie godności pociąga za sobą ciekawe i istotne konsekwencje. W przejściu przez świat, w odnalezieniu się w przestrzeni publicznej, potrzebna jest przecież jakaś koncepcja duszy, ludzkiego romantycznego nawet Geista, po to, by ową godność nazwać jeszcze w odniesieniu do innych. Bo jak poradzić sobie, myślałem o godności, bez odniesienia się do sytuacji społecznej. Siedziałem i wraz z książką na kolanach myślałem jak wiele godności widzę, nawet hipotetycznie, w moich nieświadomych bohaterach literackiego doświadczenia. Opętało mnie wręcz to określnie. I tak jak stoi u Fukuyamy, starałem się w swoich obserwacjach nie zastępować jej innymi terminami. Być godnym, by móc przejść przez ulicę (godność pieszego), ekonomiczna godność i przynależność pozwalająca na wejście do sieciowego sklepu. I zupełnie inna, skromniejsza i bardziej pragmatyczna, by skorzystać z pobliskiej jadłodajni. A, i jeszcze problem, czy jest ten mój wchodzący do punktu gastronomicznego bohater gorszy w poczuciu ekonomicznym od tych, którzy siedzą w lokalu po drugiej stronie, czy obojętny, bo skupiony na własnym głodzie, a może rozsądny i oszczędny. Cała okolica dzięki postępowaniu w zgodzie z zasadami, do jakich wezwał mnie Fukuyama, stała się areną polityki tożsamości. 

Zwracałem też uwagę na tę miejską arenę, wizerunkowo nowoczesną, łączyłem myśli i szukałem asocjacji, bo Fukuyama postawił mi jeszcze jedno zadanie. Odnoszące się do Nietzschego. Bo i cała Tożsamość to erudycyjny wywód ukazujący łączność myśli ludzkiej. Nie jest przecież poradnikiem i zbiorem podejrzanych recept na każdą okazję. Odniesienia do filozofii, myśli ekonomicznej, historii społecznej, użyte i wplatane w zasadniczy tekst, wyróżniają jednak tę pozycję spośród całej plejady publicystycznych szybkich diagnoz. 

Poznański obraz miasta i sposób promocji przestrzeni miejskiej wydał mi się szansą, by poszukać w napotykanych osobach bohaterów, o których mógłbym pofantazjować jak o ludziach bez piersi, czyli tych, którzy stali by się w mojej inscenizacji mikroświata reprezentantami tych, którzy trwonią życie na niekończącą się pogoń za satysfakcją konsumencką, ale brak im w sercu wyższych celów i ideałów, dla których skłonni by byli walczyć i się poświęcić. Pomyślałem i o sobie.

Ta literacka podróż była niezwykłym doświadczeniem, a jednocześnie sprawdzeniem czy Tożsamość Francisa Fukuyamy rzeczywiście, z perspektywy zachwytu nad aktualnością i przystępnością tej książki uzyskanej w sypialnianych pieleszach, daje szansę, by nie była to jedynie lektura pasywna. Plac Wolności stał się dla mnie na kilka godzin miejscem szczególnego namysłu, kołataniny pomysłów. Twierdzenia Fukuyamy wywracały moje stereotypy, motywowały do potrzeby pracy nad zrozumieniem każdej z możliwych funkcji godności u napotykanych i tworzonych bohaterów. To była wielka lekcja szacunku i pokory, która mam nadzieję dzięki kolejnej lekturze będzie wywoływała choć małe drgnięcia we wstydliwej (tak określam ją po lekturze eseju) obojętności i wiedzy o codzienności.

Jednocześnie zyskałem potwierdzenie, że posługiwanie się kategoriami filozoficznymi, ekonomicznymi, gospodarczymi i włączanie ich w obszar polityki globalnej wymaga zrozumienia, a Tożsamość traktując te kategorie bardzo poważnie, nie traci czytelnika przez hermetyczny język, czy zbyteczność dygresji. Ta książka działa. Chodźmy wspólnie na literacką wyprawę, potrzebuję współczytelników!

Michał Pabian

  • Francis Fukuyama, Tożsamość
  • Wydawnictwo Rebis

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019