Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Zagrać coś z niczego

Pianista jazzowy Jacek Szwaj 4 listopada wystąpi ze swoim trio w klubie Blue Note. Ten koncert to zarazem premiera "Envoi" - długo wyczekiwanego, debiutanckiego albumu zespołu, który powstawał z przerwami przez cztery lata.

.
fot. materiały organizatorów

Wrocławianin Szwaj pochodzi z wielopokoleniowej rodziny muzycznej o tradycjach klasycznych. Jedynym "wyłomem" w stronę muzyki rozrywkowej była jego matka - altowiolistka, która jest też kompozytorką piosenek dla dzieci. - Od czwartego roku życia kształcono mnie klasycznie. Rodzice byli czujni - mieli intuicję, że coś z tego będzie i zmuszali do ćwiczeń, za co dziś jestem im bardzo wdzięczny. A trzeba mnie było niemal przywiązywać sznurem do fortepianu,  żebym ćwiczył - wspomina muzyk.

Szwaj miał zawsze tendencję do improwizowania, ale nie lubił mainstreamowego jazzu. Uważał wtedy, że ten gatunek jest bardziej odpowiedni dla instrumentów dętych, jak saksofon i trąbka, czy dla perkusji. Z kolei fortepian postrzegał jako instrument zgoła klasyczny. - Na jednym z dyplomów w szkole średniej, kiedy grałem balladę g-moll Chopina, coś mi się pokitwasiło i część tej ballady - a miałem już wtedy pewną świadomość harmoniczną - wyimprowizowałem. To bardzo podzieliło komisję. Jedni byli zachwyceni i uznali, że moja umiejętność wybrnięcia z sytuacji jest czymś niesamowitym, a drudzy była oburzeni i mówili: "Jak można Chopina poprawiać!" - relacjonuje artysta.

Odkrył w sobie pierwiastek jazzowy dopiero w momencie, gdy pod koniec liceum poczuł prawdziwą miłość do fortepianu. Przy instrumencie spędzał wiele godzin - kosztem odpuszczania innych zajęć. Gdy zaczął improwizować, natrafił na twórczość Leszka Możdżera. - Odkryłem, że jest coś innego niż muzyka klasyczna. Aczkolwiek było mi to bardzo bliskie, bo granie Możdżera w tamtych latach było bardzo związane z klasyką, Chopinem, Bachem... Zacząłem grać podobne rzeczy jak on i miałem z tego olbrzymią satysfakcję - mówi.

Muzyków z tria - młodszych od niego o kilka lat kontrabasistę Damiana Kostkę i perkusistę Mateusza Brzostowskiego - poznał ponad dziesięć lat temu, gdy przyjechał na drugie studia do Poznania, a oni kończyli wtedy liceum muzyczne na Solnej i współtworzyli raczkujące, lokalne środowisko jazzowe. Damian Kostka był zresztą jednym z pierwszych absolwentów jazzu w Poznaniu. Szwaj pod koniec studiów w 2015 roku trafił na staż i zaczął uczyć w katedrze jazzu, potem stał się pełnoprawnym wykładowcą, a jego koledzy dołączyli do kadry w ubiegłym roku.

Nagranie albumu "Envoi" było rozciągnięte w czasie. Autorski materiał powstał w trakcie dwóch niezależnych sesji - pierwszej cztery lata temu w Radiu Koszalin, a drugiej prawie dwa lata temu w RecPublice w Lubrzy. Nagrania przypadły na okres, gdy koledzy Szwaja byli świeżo po studiach - i z tego powodu materiał na krążku jest jakby "nieaktualny", jeśli chodzi o ich obecne doświadczenie, możliwości, wrażliwość, czy dojrzałość. Gdy przyszli do studia RecPublica chcieli początkowo nawet zrezygnować z tych pierwszych, starych nagrań, ale całość okazała się zaskakująco spójna. Z najwcześniejszych kompozycji zachowali trzy - a pierwsza sesja oddaje ich młodzieńczą energię. - W Radiu Koszalin jest stary fortepian Petrof i jego brzmienie nie do końca podobało mi się z akustycznego punktu widzenia. Jednak realizator Łukasz Olejarczyk z RecPubliki uratował nagrania i nie słychać aż tak dużych dysproporcji na płycie - przyznaje.

Jacka Szwaja poznaniacy mogą też pamiętać jako laureata International Transatlantyk Instant Composition Contest z 2012 roku. - Interesowałem się improwizowaniem, a że znałem formułę tego konkursu, to wiedziałem, że z czymś takim mogę sobie poradzić i zagrać coś z niczego - mówi. Nagroda dała muzykowi pewne przebicie i dzięki niej zagrał wiele koncertów. - Jako improwizator nie poszedłem poważnie w kierunku muzyki filmowej i czuję, że mogłem bardziej wykorzystać potencjał tej nagrody. Historia jednak zatoczyła koło - nagrałem parę ścieżek do muzyki filmowej Bartosza Chajdeckiego - do "Bogów", "Czasu honoru", "Wojennych dziewczyn" - wylicza.

Obecnie Szwaj ma pomysł na trzy albumy. Jeden, w ramach doktoratu, powstanie w jego trio do końca przyszłego roku. - Płyta będzie dotyczyła relacji międzyludzkich: analogii między językiem muzyki improwizowanej a językiem "normalnym" jako systemem komunikacji. Utwory będą nawiązywały do dialogu, ciszy, konfliktu, rozmyślania... - zdradza. Chciałby też nagrać płytę solową i wykorzystać to, co porzucił po konkursie na Transatlantyku. Trzeci projekt jest z kolei dość zaskakujący. - Ostatnio coraz więcej zdarza mi się śpiewać, co ludzie chyba już zauważają. Wielu osób daje mi asumpt do tego, abym wreszcie nagrał materiał wokalny. Chciałbym wydać płytę z autorskimi kompozycjami w klimacie Turnaua czy Soyki - zapowiada.

Marek S. Bochniarz

  • cykl "Nowi Mistrzowie": Jacek Szwaj Trio - premiera płyty "Envoi"
  • 4.11, g. 20
  • Blue Note
  • bilety: 25-40 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019