Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Rock w kostiumie tradycji

Amerykański zespół Black Stone Cherry 18 czerwca zagra U Bazyla. To na pozór jeszcze jedna kapela spod znaku mocniejszego rocka. Istnieje dostatecznie długo, żeby nie tylko prześledzić jej kilkunastoletnią drogę na szczyty, lecz także rozgryźć bardziej złożoną substancję muzyczną.

.
Black Stone Cherry, fot. W. Ireland

Etykietka pochodzenia wykonawcy ze Stanów Zjednoczonych zwykle bardzo przyciąga. Na świecie koncertują zespoły najpopularniejsze i większość z nich to grupy amerykańskie. O ile jednak masowa publiczność może czuć się usatysfakcjonowana, o tyle bardziej wyrafinowane gusty są zaspokajane z rzadka. Trzymajmy się muzyki "made in USA". Na palcach jednej ręki można policzyć koncerty artystów z Luizjany, grających muzykę cajun, zydeco, swamp pop lub nowoorleańskiego bluesa. Podobnie jest z muzyką tejano czy tex-mex z Teksasu oraz rockabilly, bluegrass czy wreszcie zupełnie pomijaną muzyką Native Americans. Za każdym gatunkiem - a to tylko kilka przykładów - kryje się wielu fantastycznych wykonawców.

Black Stone Cherry, zespół pochodzący z miasta Edmonton w stanie Kentucky, od 2001 roku przerobił lekcje z hard rocka, heavy metalu, post grunge'u, by w pewnym momencie eksperymentować z southern metalem, alternatywą i blues-rockiem. Jak przystało na rockowy rodowód grupy, o charakterze muzyki decydują agresywne riffy gitar i zwały potężnego rytmu gitary basowej wespół z perkusją. Filarem kwartetu jest wokalista, gitarzysta i kompozytor Chris Robertson. Dysponuje głosem i ekspresją, którymi potrafi zmierzyć się z mocą instrumentalnego zaplecza. Ostatnie płyty wyraźnie pokazują, że Black Stone Cherry konsekwentnie szuka swojej tożsamości poprzez docieranie do korzeni muzyki z Południa USA. Tak nie grają rocka w Los Angeles, Nowym Jorku czy Chicago. Potrafią to tylko muzycy z południowych stanów, gdzie tradycja kulturowa jest utrwalana przez kolejne pokolenia. W przypadku Black Stone Cherry widać to na przykładzie perkusisty Johna Freda Younga, który jest synem Richarda Younga, założyciela świetnej grupy southernrockowej Kentucky Headhunters. Może także dlatego kwartet coraz silniej demonstruje w swojej twórczości elementy, które formowały bluesa, soul i gospel. Parę lat temu na jednym z festiwali Black Stone Cherry zaskoczył słuchaczy, pokazując, jak rozprawia się ze standardami bluesa elektrycznego, takimi jak Hoochie Coochie Man, Built for Comfort czy Palace of the King. Tradycyjny blues przestał być ramotą z przeszłości, od której młody odbiorca wstydliwie się dystansuje, lecz nabrał współczesnej ekspresyjnej formy. Dzięki minialbumowi Back to Blues kwartet zyskał uznanie i zainteresowanie nowych fanów.

Zespół miał wystąpić po raz pierwszy w Polsce w ubiegłym roku w Warszawie i we Wrocławiu, lecz wówczas odwołał całą trasę po Europie. Tym razem na pewno zagra, i to właśnie w Poznaniu. Moment jest szczególny, ponieważ w czerwcu mija dokładnie 17 lat od dnia założenia grupy. A w dodatku muzycy przyjadą z nową płytą Family Tree wydaną w kwietniu br. z udziałem Warrena Haynesa, wielkiej osobowości muzycznej. Koncerty tej klasy zespołu nie zdarzają się zbyt często w naszym mieście, nie warto zmarnować takiej okazji.

Ryszard Gloger

  • Black Stone Cherry
  • 18.06, g. 19
  • Klub U Bazyla
  • bilety: 89-100 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018