Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Hybryda. Studium bytu nieokreślonego

"fascynat odśrodkowy_dwatrzycztery" to tryptyk autorstwa choreografki Anny Piotrowskiej, która do udziału w realizacji zaprosiła swoje córki, przyjaciółkę oraz performerów. Stworzony z okazji 44 urodzin Piotrowskiej spektakl to studium kompozycji wyrażone w kilkudziesięciominutowych opowieściach konstruujących z jednej strony całkowicie odrębne, z drugiej zadziwiająco spójne narracje.

.
"ziemia niczyja" fot. Marta Ankiersztejn

"ce_real mothers" to studium relacji pomiędzy matką a dzieckiem. Historię rozpoczynają wizualne obrazy zrośniętych cieni projektowanych na ceglaną ścianę Słodowni. Piotrowska wraz z jedną ze swoich córek, Małgorzatą, zwolnionymi, lecz pełnymi pasji ruchami maluje opowieść o miłości, zaufaniu, walce i - przede wszystkim - zależności. To właśnie motyw swoistej współzależności jest elementem wspólnym całego tryptyku. W części pierwszej jest to współzależność pełna czułości, ale równocześnie lęku przed odtrąceniem. Relacja momentami przytłaczająca, tak jak bezwładne ciało Anny Piotrowskiej, którym w pewnej chwili zaczyna sterować córką. Artystki rozpoczynają taniec wspólnie, w identycznych, białych kombinezonach przypominają zrośnięte ze sobą byty - poruszają się powoli, jakby ich ciała były ze sobą zespolone na stałe. Kiedy udaje im się rozdzielić, rozpoczyna się walka - pomiędzy matką a córką, pomiędzy kobietą a kobietą, pomiędzy chęcią bliskości a pragnieniem dystansu. W tej batalii nie ma zwycięzców  - wygrane i przegrane pojedynki jednoczą tancerki w końcowych scenach części pierwszej. W trakcie rytmicznej muzyki można zaobserwować pewną powtarzalność - artystki znajdując się w różnych częściach sceny są niezwykle dynamiczne, ale ów dynamizm paradoksalnie nie nosi znamion siły, wręcz przeciwnie - wydaje się niebezpieczny, zrodzony z tęsknoty. Opanowanie i spokój pojawia się dopiero w momencie, gdy artystki powracają do początkowego duetu - przylegające do siebie ciała stają się stateczne, pełne zaufania.

Przestrzeń ograniczona muzyką

Po krótkiej przerwie rozpoczyna się druga część - "kompozycja_trzecia rzeczywistość" z udziałem Anny Piotrowskiej oraz Joanny Chitruszko. Po przejmującej opowieści o relacji łączącej matkę z córką, oczekiwałam równie silnego emocjonalnego ładunku w drugim fragmencie tryptyku. Rozczarowanie wzrastało jednak z każdą chwilą, bowiem artystyczną arenę zdominował dowcip w połączeniu z drobną dawką ironii, jak się potem okazało, wszystko to pod surrealistycznym płaszczem, na pierwszy rzut oka dla niektórych niewidocznym. Występ Chitruszko i Piotrowskiej bazował na dość klarownych odwołaniach do twórczości Hansa Bellmera, który znany jest przede wszystkim z serii prac przedstawiających lalki. Przywołując w myśli hybrydyczne manekiny z połączonym tułowiem i czterema nogami, otrzymujemy niemal analogiczny obraz do tego, który artystki przedstawiły w początkowych minutach drugiej części spektaklu. Po raz kolejny pojawiają się zespolone, zależne od siebie ciała - poruszające się w rytm dźwięków gitary basowej nogi przypominały niepokojące zmutowane stworzenie, które dopiero po chwili okazało się mieć ludzką twarz. Stroje utrzymane w ciemnych barwach, identyczne dla obu tancerek berety czy klasyczne lakierki z białymi skarpetkami (będącymi jednym z bezpośrednich odwołań do wizji lalek Bellmera) potęgowały dziwaczny kontrast pomiędzy dorosłymi twarzami bohaterek spektaklu a ich szkolnymi, wręcz dziecięcymi, ubiorami. "kompozycja_trzecia rzeczywistość" istotnie wprowadzała w odrębny świat, w moim odczuciu była to jednak - w porównaniu do pierwszej opowieści - mało zajmująca historia. Ciekawym elementem była natomiast trzecia postać historii, czyli Aleksandra Piotrowska. Córka artystki zajęła strategiczne miejsce obserwatorki, w istocie pełniąc funkcję muzycznej architektki. To właśnie melodia kreowana przez dłoń w czarnej rękawiczce ujmowała środkową część tryptyku w ramy irracjonalnego transu, popadającego niekiedy w marazm. Wzrok nie podążał za scenicznym ruchem, doświadczanie tego fragmentu "fascynatu" sprowadziło się w moim przypadku do całkowitego poddania się hipnotyzującym dźwiękom.

"To, co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest"

Trzeci fragment spektaklu to historia najdłuższa - "ziemię niczyją" współtworzyli Anna Piotrowska, Kamil Bończyk, Alexey Torgunakow oraz Dominik "Domix" Franusik. Jednym z wielu elementów zaskakujących w tej części było towarzystwo Franusika, który stworzył niesamowitą atmosferę mistrzowskim beatboxem. Podobnie jak w przypadku występu Aleksandry Piotrowskiej i w tej części muzyka tworzyła niesamowita atmosferę, która wprowadzała do tajemniczego, ale i niebezpiecznego świata marzeń sennych i fatalistycznych urojeń. Pomimo sporej ilości uczestników spektaklu, to nie oni grali główną rolę w "ziemi niczyjej". Najważniejszą bohaterką stała się przeogromnych rozmiarów kołdra, która za sprawą przemyślanej choreografii funkcjonowała na zasadzie bliżej nieokreślonego, żywego bytu. Przyjmowała najróżniejsze formy - falująca tafla wody, otulający performerów materiał, medium tworzące górskie krajobrazy, nadnaturalnych rozmiarów suknia czy metaforyczny tron Piotrowskiej. Po raz kolejny na pierwszym planie obecna była wcześniej wspomniana zależność. Swoiste uzależnienie tancerzy nie tylko od siebie, ale przede wszystkim od mistycznego materiału, z którym przez kilkadziesiąt minut współpracowali. Dodatkowy chaos wprowadzały zmieniające się czerwone, zielone i niebieskie światła - pomiędzy coraz intensywniejszymi dźwiękami i modyfikacjami oświetlenia, ciała tancerzy opanowały silne kompulsje, a przestrzeń Słodowni została wypełniona słowami pochodzącymi z Biblii, wypowiadanymi silnym, zdecydowanym głosem jednego z performerów.

Hybrydyczne osobowości

Choć ramy czasowe spektaklu ograniczone były do dwóch godzin, odnosiło się wrażenie, że "fascynat odśrodkowy_dwatrzycztery" to znacznie dłuższa podróż - męcząca wędrówka przez świat emocji, niekomfortowego dowcipu czy onirycznych, bliżej niezidentyfikowanych przestrzeni. Odbiór emocjonalny tryptyku to nieustanna próba przepracowania trudnych emocjonalnie historii, przeplatanych bellmerowskimi gestami, zwieńczonymi postapokaliptyczną scenerią. Spójność ustępuje miejsca chaosowi, a tak ważne dla Piotrowskiej znaczenie kompozycji zdaje się po drodze umykać. Najsilniejsze wrażenie przypisuję jednak rzeczonej hybrydycznej jedności, która pojawiała się w każdym z etapów spektaklu. Urzekająca, ale często budząca zdumienie; wprawiająca w podziw, ale jednocześnie powodująca pewien dyskomfort - byt nieokreślony.

Klaudia Strzyżewska

  • Stary Browar Nowy Taniec: "fascynat odśrodkowy_dwatrzycztery"
  • koncepcja, choreografia, reżyseria: Anna Piotrowska
  • Słodownia +3
  • 16.05

 © Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019